Powrót na Mestalla

Eoren

30 listopada 2014, 10:28

1126 komentarzy

Valencia CF

VCF

Herb Valencia CF

0:1

Herb Valencia CF

FC Barcelona

FCB

  • 94' Sergio Busquets 

Już o 21:00 FC Barcelona zmierzy się na Estadio Mestalla z Valencią. W tym sezonie Nietoperze, które otrzymały zastrzyk gotówki Petera Lima, starają się udowodnić, że stać je na powrót do ścisłej czołówki La Liga. Tymczasem Barcelona też ma coś do udowodnienia. Po dwóch wysoko wygranych meczach podopieczni Luisa Enrique powinni potwierdzić zwyżkę formy oraz fakt, że utrzymujący się na pozycji lidera Real Madryt powinien się ich bać.

Szczęśliwy Leo, szczęśliwa Barça

Na Camp Nou znów powrócił uśmiech. Po świetnym pojedynku z Sevillą, w którym Leo Messi przeszedł do historii, bijąc rekord Telmo Zarry, Barça rozegrała w Nikozji równie udane spotkanie. W obu meczach piłkarz z numerem 10 ustrzelił hat-ticka. Czyżby po pobiciu rekordu, który już od wielu miesięcy wisiał nad nim niczym katowski topór, Argentyńczyk wreszcie na dobre się odblokował i ma zamiar wrócić do swojego rewelacyjnego strzeleckiego rytmu? Tego na razie nie wiemy i nie dowiemy się jeszcze przez jakiś czas, ale to ledwie jedno z pytań, na jakie część odpowiedzi może przynieść mecz z Valencią. Z pewnością Argentyńczyk odetchnął, gdy przekroczył magiczną liczbę 251 bramek w La Liga i nie pozostanie to bez wpływu na jego grę.

Pozwolenie na grę otrzymał Andrés Iniesta, co oznacza, że Luis Enrique w meczu z Nietoperzami będzie dysponować niemal kompletną kadrą. Właściwie można by nawet pominąć słowo „niemal”, ponieważ brak Thomasa Vermaelena stał się już status quo na Camp Nou. Niedawno Belg powrócił z dalekiej podróży, by już po chwili udać się w jeszcze dłuższą. Radość barcelonistów z informacji po powrocie do zdrowia Vermaelena trwała niezwykle krótko. Nie ulega wątpliwości fakt, że kwestia kontuzji belgijskiego obrońcy wygląda coraz mniej ciekawie. Mimo to Luis Enrique stanowczo zaprzecza pogłoskom, jakoby Barça miała w planach zakontraktowanie środkowego obrońcy. Nie da się jednak ukryć, że to właśnie defensywa, mimo letnich wzmocnień, wciąż jest największą bolączką Barcelony. Mecz z czwartą ekipą La Liga będzie dla katalońskiej linii obrony kolejnym wymagającym testem.

Co nowego na Mestalla?

Na stadion, który przez wiele lat był jego drugim domem, powróci Jérémy Mathieu. Dla francuskiego defensora, który na Camp Nou przybył tego lata właśnie z Valencii, z pewnością będzie to mecz szczególny. Francuzowi pierwszy raz przyjdzie się zmierzyć ze swoimi byłymi kolegami z drużyny.

Tymczasem na Mestalla także nie obyło się bez zmian. Los Ches prowadzi teraz protegowany nowego właściciela Valencii, Petera Lima – Nuno Espirito Santo. Z początku mogło się wydawać, że zwolnienie Pizziego, który, było nie było, uratował skórę Valencii w zeszłym sezonie, oraz zatrudnienie Portugalczyka to ruchy raczej wizerunkowe niż realne zmiany na tle sportowym. Nuno udało się jednak zrewidować tę opinię i to na swoją korzyść. Przez długi czas piłkarze z Mestalla dotrzymywali kroku Barcelonie, na jedną kolejkę udało im się nawet sięgnąć po fotel lidera. Jednak imponująca passa zaczęła powoli wyciszać się wraz z niespodziewanym potknięciem w meczu z Deportivo la Coruña. W ostatnim spotkaniu ligowym piłkarze Nuno także przegrali, tym razem w derbach z Levante. Można odnieść wrażenie, że mecz z Barceloną będzie dla Valencii kluczową odpowiedzią na pytanie, czy jest ona w stanie nawiązać walkę o czołowe lokaty w La Liga, czy też wraz z rozwojem sezonu coraz bardziej zacznie odstawać od Realu, Barcelony i Atlético.

Walcząc z Batmanem

Ostatnio Valencia na własnej skórze przekonała się, że czasem trzeba stanąć do walki nie tylko z przeciwnikiem na boisku. Włodarze walenckiego klubu postanowili zarejestrować znak przedstawiający nietoperza, znajdujący się na herbie klubu i zaczerpnięty z herbu Walencji. Cały problem w tym, że symbol, jaki zaproponował walencki klub, przedstawia zwierzę z rozłożonymi skrzydłami. Na zarejestrowanie takiego logo nie chce pozwolić... DC Comics. Amerykański wydawca jest zdania, że symbol Valencii zbytnio przypomina znak Batmana. Choć hiszpański klub ma po swojej stronie mocne argumenty historyczne, bowiem nietoperz z rozłożonymi skrzydłami znajduje się w jej herbie od początku powstania Valencii, na razie jednak nie wiadomo, jak zakończy się cały spór, ani czy Los Ches uda się wygrać z superbohaterem.

Dziś jednak na Estadio Mestalla zjawi się przeciwnik co najmniej tak samo groźny jak DC Comics. Obie drużyny staną przed ważną próbą, która najprawdopodobniej wywrze znaczący wpływ na dalszy przebieg sezonu w ich wykonaniu. Oby z tej próby Barcelona wyszła zwycięsko.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1126)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze