Barcelona, która w Paryżu zaliczyła pierwszą w tym sezonie porażkę, z pewnością liczy na to, że wyjazd do Vallecas będzie okazją na rehabilitację po meczu z PSG. Temu założeniu trudno się dziwić, ponieważ odkąd drużyna prowadzona obecnie przez Paco Jémeza awansowała do Primera División, w każdym spotkaniu z Barceloną wyłapywała do własnej siatki co najmniej kilka trafień. Jednocześnie to właśnie Rayo zasłynęło jako ekipa, która po raz pierwszy od czasów, gdy za sterami Barçy zasiadł Pep Guardiola, zanotowała wyższe posiadanie piłki od Katalończyków*.
Bez wątpienia – Rayo jest przeciwnikiem, który Barcelonie ewidentnie pasuje, co potwierdzają liczne goleady, które Katalończycy co pół roku aplikują Franjirrojos. Nic dziwnego, że sprawy mają się tak a nie inaczej; Rayo grające futbol ofensywny, rozciągające grę skrzydłami i popełniające karygodne błędy w obronie jest wymarzoną ofiarą dla Barçy. O przewidywalności wyników między tymi drużynami przemawiają liczne podobieństwa i jedna, kluczowa różnica – Rayo gra niezwykle podobnie do Barcelony, jednocześnie dysponując zawodnikami ze zdecydowanie niższej półki. Mimo to Paco Jémez nie zwykł zmieniać swojej wizji drużyny pod dyktando przeciwnika, co jest kolejnym faktem, który wybitnie przypomina filozofię barcelońską. W teorii Barcelona spokojnie mogłaby dopisać na swoje konto trzy punkty za mecz z Rayo już w tej chwili, zaś jedynym, co może ją przed tym powstrzymywać, jest pokora wobec nieprzewidywalności futbolu. Z pewnością jednak przeciwnik wydaje się idealny, by piłkarze Luisa Enrique mogli odbudować swoje morale po meczu z PSG. Umocnienie się na pozycji ligowego lidera, w szczególności jeśli uda się podkręcić bilans bramkowy o jeszcze kilka trafień, z pewnością jest tym, czego Barcelona w tej chwili potrzebuje.
Mimo tego, że wszystko wydaje się przemawiać na rzecz Barcelony, najczęściej powtarzanym w Vallecas słowem jest w tej chwili „odwaga”. „Zawsze oczekuję rozegrania idealnego spotkania” - mówił Jémez na konferencji przedmeczowej. Choć takich deklaracji nie brakuje w większości drużyn, to ze strony trenera i piłkarzy Rayo nie można ich uznać za puste słowa. Piraci mają powody do wiary w siebie i optymizmu, nawet w starciu z potentatem z Katalonii. To oni, rozgrywając świetnych 45 minut, urwali punkty aktualnemu mistrzowi Hiszpanii. W dwóch ostatnich potyczkach ligowych wywalczyli komplet sześciu punktów, pokonując Athletic Club oraz Levante i wskakując na 9. miejsce w tabeli. To nie koniec dobrych wieści dla drużyny z Vallecas: Leo Baptistao, który w poprzednim sezonie był cieniem samego siebie, wrócił do wschodniego Madrytu, gdzie najwyraźniej czuje się idealnie. Młody crack Rayo, aktualnie wypożyczony z Atlético, odzyskuje dawną formę i skuteczność. W dwóch ostatnich meczach zaliczył dublety, zostając najlepszym na tę chwilę strzelcem Piratów, ramię w ramię z Alberto Bueno. Największym zmartwieniem podopiecznych Paco przed meczem z Barçą wydaje się absencja Zé Castro. Drużyna, która co sezon musi pożegnać kilkunastu zawodników i de facto stworzyć nowy zespół, dla której obrona zawsze była piętą achillesową, będzie musiała zmierzyć się z Barceloną bez swojego dyżurnego stopera.
Niech nikt się jednak nie spodziewa, że Piraci wyjdą na płytę Estadio de Vallecas ze spuszczonymi głowami, prosząc Barçę o najniższy wymiar kary. Rayo to jedna z najbiedniejszych drużyn w Primera i jednocześnie jedna z najbardziej nieprzewidywalnych i niepokornych. Prowadzona przez człowieka obdarzonego niezwykłą konsekwencją i charyzmą, prywatnie bliskiego kolegę zarówno Luisa Enrique, jak i Pepa Guardioli. To drużyna będąca odbiciem Vallecas, robotniczej dzielnicy Madrytu, w której nic nie jest takie, jakie się wydaje, po ulicach czasami suną pirackie statki, a mieszkańcy żądają dostępu do morza. Prócz zapewnień, że „pirackie życie najlepszym jest”, na stadionie Rayo najczęściej słychać okrzyk „do broni, jesteśmy z Vallecas!”, którego drużyna nigdy nie ignoruje. Tym razem nie będzie inaczej. Przygotuj się dobrze, Barcelono, bo Piraci już szykują się do abordażu.
Oglądaj mecz Rayo Vallecano vs FC Barcelona za darmo na STS TV! Po założeniu konta na www.sts.pl otrzymuje się bezpłatny dostęp do ponad 100 transmisji sportowych na żywo tygodniowo. W zakładce https://www.sts.pl/pl/video-/ zawsze można odnaleźć aktualne transmisje, w tym bogatą ofertę spotkań Prmiera División. Mecze można oglądać bezpłatnie bez obowiązku posiadania środków pieniężnych na koncie.
*We wrześniu 2013 roku, według agencji statystycznej Opta, w meczu wygranym przez Barçę 4:0, Rayo zanotowało 51% czasu posiadania piłki. Był to pierwszy taki przypadek od maja 2008 roku, kiedy Barcelonę pokonał pod tym względem Real Madryt.
Komentarze (691)