Podtrzymać dobrą passę!

n00stress

20 września 2014, 23:05

1607 komentarzy

Levante UD

LUD

Herb Levante UD

0:5

Herb Levante UD

FC Barcelona

FCB

  • 34' Neymar Jr 
  • 44' Ivan Rakitić 
  • 57' Sandro Ramirez 
  • 64' Pedro 
  • 77' Lionel Messi 

Po emocjach związanych z powrotem na salony Ligi Mistrzów nadszedł czas na powrót do ligowej rzeczywistości. W Primera División Barcelona do tej pory była bezbłędna i pozostaje jedyną drużyną w stawce, która nie tylko zgarnęła komplet punktów, ale jednocześnie nie straciła choćby jednej bramki.  W czwartej kolejce podopieczni Luisa Enrique zagrają z Levante, czyli zespołem, który na własnym stadionie zawsze jest wyzwaniem dla czołówki. Początek spotkania na Estadio Ciudad de Valencia już o 21:00!

Dzisiejszego wieczora czeka nas starcie dwóch światów, czyli obecnego lidera hiszpańskiej Primera División, Barcelony, oraz zespołu, który okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Duma Katalonii w trzech pierwszych kolejkach nie zachwycała, ale solidna gra wystarczyła na trzy zwycięstwa, natomiast podopieczni José Luisa Mendilibara mają na swoim koncie zaledwie punkt i prezentują zdecydowanie najgorszy styl ze wszystkich ekip w stawce La Liga. Ale pojedynek Barcelony i Levante to jednocześnie starcie drużyny, która na razie nie strzeliła gola, z zespołem, który jeszcze go nie stracił. 

Na pierwszy rzut oka Levante nie jest przeciwnikiem, który elektryzuje kibiców i działa na ich wyobraźnię. Dla wielu z Was zwycięstwo w dzisiejszym starciu na Ciudad de Valencia jest obowiązkiem, a Barcelona jeszcze przed wyjściem na boisko ma zapewnione trzy punkty. Nic bardziej mylnego. Mimo nieudanego początku sezonu Żaby to rywal zawsze niewygodny, zwłaszcza, kiedy podejmuje bardziej uznane firmy na własnym boisku. W poprzednim sezonie ogrywali tu Atlético i Valencię (w obu przypadkach 2:0) oraz remisowali po wyrównanej batalii z Barceloną (1:1). Z większych drużyn tylko Real Madryt (0:2) zgarnął na boisku Los Granotes trzy punkty. 

Życie po Caparrosie

Levante to typowy średniak hiszpańskiej Primera División, który po powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 2009/10 na stałe zadomowił się w środku tabeli. Dwa lata po awansie do La Liga zanotował swój największy sukces w historii klubu, zajmując na koniec rozgrywek wysokie szóste miejsce i awansując do Ligi Europy, w której popularne Żaby odpadły dopiero w 1/8 finału, ulegając w dogrywce Rubinowi Kazań. Dla zespołu z Walencji był to pierwszy i jak na razie jedyny występ w europejskich pucharach. 

W sezonie 2013/14 liderem Levante i człowiekiem, który gwarantował stabilność i rzetelność, był Joaquin Caparros. Doświadczony szkoleniowiec, zdając sobie sprawę, że pracuje w klubie z ograniczonym budżetem, nie wymagał (zachowując odpowiednie proporcje) spektakularnych transferów, stawiając na wychowanków i opierając grę swojego zespołu na organizacji i ciężkiej pracy. Po fatalnym starcie sezonu i klęsce z Barceloną 0:7 na Camp Nou Żaby grały bardzo przyzwoicie i były niewygodnym rywalem, głównie na swoim stadionie. Solidna gra wystarczyła na zajęcie 10. miejsca w tabeli, a jedynym rozczarowaniem był fakt, że po raz pierwszy w swojej historii Levante nie skończyło rozgrywek przed Valencią. Po sezonie Joaquin Caparros w dość tajemniczych okolicznościach pożegnał się z Levante, a zespół przejął José Luis Mendilibar. Efekt Caparrosa nie powinien być jednak niedoceniany, co widać po początku tegorocznej kampanii, gdzie Żaby w pierwszych trzech kolejkach nie strzeliły choćby jednego gola, prezentując się bardzo słabo. Warto jednocześnie pamiętać, że oprócz doświadczonego szkoleniowca Levante straciło również najlepszego bramkarza Primera División, Keylora Navasa, który obecnie grzeje ławę w Realu Madryt. 

Skład Barcelony jak zwykle zagadką

Chyba każdy z nas zastanawiał się, jak po letniej rewolucji będzie wyglądała Barcelona Luisa Enrique. Jeżeli jednak pierwsze mecze nie dały nam odpowiedzi na większość pytań, a Duma Katalonii nie zachwyca, to w wielu aspektach widać znaczącą poprawę. „Barcelona znów gra dużo bardziej agresywnie, przypominając zespół z początków ery Pepa Guardioli” - chwalił rywala José Luis Mendilibar. Ale powrót agresywniejszej gry i pressingu to nie wszystko, na co warto zwrócić uwagę. Barça jest dużo solidniejsza w defensywie, w czterech kolejnych meczach nie straciła gola, a w zespole w końcu nie ma „świętych krów”. Z Gerardo Martino na czele na dwa dni przed meczem można było wytypować podstawową jedenastkę Barcelony na najbliższy mecz, a Sport czy Mundo Deportivo miały niemal 100% skuteczność w jej przewidywaniu. Z Luisem Enrique już nie jest tak łatwo, a były znakomity piłkarz zaskakuje nawet przy wyborze meczowej osiemnastki. Barcelona w końcu jest nieprzewidywalna, a na miejsce w składzie trzeba sobie zapracować na treningach. 

Przed spotkaniem pytanie jest jedno: czy passa obu drużyn zostanie przerwana? Barcelona gola jeszcze nie straciła, Levante nie strzeliło. Duma Katalonii kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, natomiast popularne Żaby w trzech kolejkach zgarnęły zaledwie jeden punkt po bezbramkowym remisie. Podopieczni Luisa Enrique nie mają prawa zlekceważyć przeciwnika. Na Estadio Ciudad de Valencia liczy się tylko zwycięstwo! Vamos Barça!

Według bukmachera STS faworytem jest Barcelona. Kurs na jej zwycięstwo wynosi 1,20, podczas gdy za każdą złotówkę postawioną na wygraną Levante zarobić można aż 10,42 zł. Legalną transmisję w dobrej jakości znajdziecie na www.STS.pl.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1607)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze