„Twoja walka jest naszą walką”

n00stress

26 kwietnia 2014, 13:20

The Guardian/Sid Lowe

18 komentarzy

W przededniu objęcia pierwszego zespołu Barcelony Tito Vilanova stał na środku Camp Nou z mikrofonem w ręku. Tradycja nakazuje, że nowy sezon witany jest meczem o Puchar Gampera, a rolą trenera jest przekazanie kibicom osobistej wiadomości. W sierpniu 2012 roku przemowa miała wyjątkowe znaczenie. „Jestem bardzo szczęśliwy, że jesteś wśród nas" - powiedział Vilanova w kierunku Érica Abidala. „Twoja walka jest naszą walką".

W kwietniu 2012 roku Éric Abidal przeszedł operację przeszczepu wątroby, a Vilanova najlepiej wiedział, z czym mierzył się Francuz: w listopadzie 2011 roku, jeszcze jako asystent Pepa Guardioli, zdiagnozowano u niego raka ślinianki przyusznej. W maju 2012 roku ogłoszono, że Tito Vilanova wygrał walkę z chorobą i jest gotowy do objęcia pozycji szkoleniowca pierwszej drużyny FC Barcelony. Jego klubu. Éric Abidal wciąż walczył ze swoją chorobą, a jego przyszłość była niepewna.

„Jeżeli masz siłę i pragnienie" - mówił Vilanova do Abidala przed całym Camp Nou, „zaczekamy na Ciebie tak długo, jak będzie trzeba".

Éric Abidal ostatecznie wygrał walkę z chorobą i cztery miesiące później wrócił do treningów z drużyną. Był grudzień 2012 roku. W tym samym dniu ogłoszono nawrót nowotworu u Tito Vilanovy. Jeszcze jako szkoleniowiec Barcelony przeszedł chemioterapię i radioterapię w Nowym Jorku, ale niestety w lecie 2013 roku nie najlepszy stan zdrowia zmusił go do opuszczenia zespołu. W piątek zmarł w wieku 45 lat.

Flagi w ośrodkach należących do Barcelony opuszczono do połowy masztu. Trochę dalej, na północ od świątyni Dumy Katalonii, znajduje się La Masía - skromny budynek wybudowany w 1702 roku, w którym mieszkają młode talenty Barçy. Z tego miejsca młody Tito obserwował treningi Bernda Schustera, a później właśnie tutaj poznał Pepa Guardiolę. Vilanova wstąpił do La Masíi w wieku 14 lat, a dwóch mężczyzn - a raczej jeszcze wtedy chłopców - uchodzili za wielkie talenty środka pola. Od początku wiele ze sobą dzielili, ale ponad wszystko połączyła ich wspólna filozofia.

Vilanova grał dla Barcelony B, ale nigdy nie doczekał się debiutu w pierwszym zespole. Urodzony w małej katalońskiej wiosce Bellcaire d'Empordà, której populacja nie przekracza 500 mieszkańców, występował w Figueres, Celcie Vigo, Badajoz, Mallorce, Elche oraz Gramenet. Barcelonę opuścił w 1990 roku, nie zamierzając długo czekać na swoją szansę, ale jego w jego sercu zawsze był tylko styl blaugrana, dlatego jego powrót był kwestią czasu. W 2002 roku został szkoleniowcem młodzieżowej drużyny Barçy Cadete B, w której występowali trzynastoletni Gerard Piqué, Leo Messi i Cesc Fàbregas.

Kiedy Guardiola został szkoleniowcem rezerw Barcelony w 2007 roku, od razu wezwał do pomocy swojego przyjaciela. Vilanova znał katalońskich piłkarzy jak nikt inny: był dyrektorem sportowym w Figueres i Terrasie oraz prowadził Palafrugell. W obronie swojej filozofii był nawet bardziej zdeterminowany niż Pep Guardiola, a w wywiadzie dla El País mówił: „Jesteśmy różni. Zwycięstwa w pojedynkę to nie wszystko: mamy ideę młodzieżowych drużyn i futbolu nastawionego na atak, ponieważ wymaga tego kultura w Barcelonie. Mamy swoje wady, ale nigdy nie będziemy tchórzami".

Wspólnie wygrali mistrzostwo w Tercera División, a następnie przejęli w swoje ręce pierwszą drużynę. „Czy jesteśmy na to gotowi?" - zapytał Guardiola swojego przyjaciela. „Coż, Ty jesteś" - odpowiedział Vilanova. Zgarnęli wszystkie sześć trofeów, jakie były do zdobycia, z historycznym trypletem na czele. Rozpoczęli najwspanialszą erę w historii klubu.

Kiedy Guardiola wygrał Złotą Piłkę dla najlepszego trener na świecie, zadedykował ją swojemu asystentowi, przeznaczając mu znaczną część przemówienia. Oczywiście po katalońsku. Już wtedy u Vilanovy wykryto nowotwór, który wykluczył go z życia klubu na 18 dni. „Moja praca jest całym moim życiem" - powiedział później. Kiedy era Guardioli dobiegła końca, Tito Vilanova przezwyciężył chorobę i był gotowy do objęcia roli pierwszego trenera.

W telewizyjnym wywiadzie, który miał miejsce tej samej zimy, opowiadał, jak podczas choroby myślał o dwójce dzieci, które „nadal go potrzebują". Jego syn Adrià gra dla Juvenilu, młodzieżowej drużyny Barcelony. Kilka dni później, w czasie, który powinien być wyjątkowym ze względu na powrót Abidala, przyszła tragiczna wiadomość. Nawrót choroby i podróż na leczenie do Nowego Jorku. Czasowe opuszczenie pierwszej drużyny i powrót w momencie, kiedy jego podopieczni wygrywali historyczną ligę 100 punktów.

Tito Vilanova prowadził swoją drużynę ze szpitalnego łóżka poprzez video konferencje z Nowego Jorku. Kiedy forma Barcelona była bardzo słaba, a klub krytykowano za sposób kierowania zespołu, Javier Mascherano odpowiedział mediom: „Nasz trener nie jest w Nowym Jorku na wakacjach". Słowa Argentyńczyka były bardzo mocne, ponieważ dla niektórych nie było to takie oczywiste. Blizna na szyi była kolejnym dowodem, że to nie były wakacje. Kilka miesięcy później Tito Vilanova został zmuszony do odejścia ze stanowiska pierwszego trenera.

Tylko okazjonalnie pojawiały się nowe informacje o stanie zdrowia Tito. Czasami widzieliśmy go, jak oglądał z wysokości trybun swojego syna. Był zdeterminowany, żeby nie przeszkadzać innym. „Będzie dobrze" - przekonywał.

W grudniu, kiedy ogłoszono nawrót choroby u Tito Vilanovy, dyrektor sportowy Barcelony, Andoni Zubizarreta, został zapytany, czy problemy zdrowotne Tito oraz Érica Abidala wzmocnią legendę Dumy Katalonii - odpowiedział: „Nie, ale to czyni nas ludźmi".

Sid Lowe

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze