Andaluzyjski dramat

SZUMI

12 kwietnia 2014, 19:13

3303 komentarze

Granada CF

GRA

Herb Granada CF

1:0

Herb Granada CF

FC Barcelona

FCB

  • Yacine Brahimi 13'

Granada, Villarreal, Getafe, Athletic Bilbao, Elche, Atlético Madryt. Kolejne sześć finałów w Primera División. Pierwszy z nich wydawał się jednym z łatwiejszych. Niestety po odpadnięciu z Champions League czarna seria Dumy Katalonii trwa. Mimo gigantycznej przewagi w posiadaniu piłki (86% do 14%) oraz liczbie podbramkowych sytuacji (29 do 5) mecz z ekipą z Andaluzji Barcelona przegrała 0:1 .

Mecz zaczął się od spokojnego badania kondycji psychicznej obydwu zespołów, po jednej strony drużyny walczącej o najwyższe cele, ale świeżo z najwyższego europejskiego piedestału zrzuconej, po drugiej stronie zespołu bijącego się o pierwszoligową egzystencję, również mierzącej się z kryzysową formą (kilka z rzędu przegranych spotkań). W pierwszych minutach dwa razy dobrze szarżowali swoimi skrzydłami Neymar oraz Pedro, ale w obydwu przypadkach skończyło się na drugim z rzędu obrońcy. Z kolei gracze Granady próbowali grą długimi piłkami uruchomić swoich graczy ofensywnych, do pressingu podchodzili raczej mało agresywnie.

Pierwszą dobrą sytuację bramkową miał Montoya po dograniu Adriano, kiedy uderzał głową po ofensywnym wejściu prawymskrzydłem. Niestety po drugiej stronie boiska pierwszy strzał Granady zakończył się trafieniem Yasine Brahimiego po błędzie w ustawieniu całej defensywnej formacji, zaczynając od zbyt wysokiego wyjścia stoperów, na zbyt biernej postawie Montoi kończąc. Kolejne minuty spotkania upłynęły na uporczywych staraniach Barcelony w kreacji ofensywnych sytuacji. Strzały Cesca, Neymara czy Messiego wydawały się być dobrym prognostykiem na kolejne minuty spotkania. Niestety w Barcelonie grzeszki drużyny są stałe w zasadzie od dwóch sezonów, dwóch zawodników najbliższych gracza z piłką wykonuje jakieś ruchy, a cała reszta występuje w roli publiki. Najbardziej zaangażowanymi piłkarzami katalońskiej drużyny wydawali się być Neymar oraz Montoya. Cała pierwsza połowa upłynęła pod znakiem bicia głową w granadzki mur, niestety gracze Barcelony skupiali się momentami na wdawaniu w niepotrzebne dryblingi lub utarczki słowne (głównie Neymar) zamiast na przyspieszeniu szybkości przemieszczania futbolówki po obwodzie pola karnego. Najbardziej martwiącą była słaba gra Iniesty i niemalże zerowa współpraca na linii Messi - Neymar.       

Druga połową rozpoczęła się podobnie do pierwszej, czyli od ciągłego naporu graczy Barcelony ze sporadycznymi eskapadami gospodarzy, z których jedna mogła się zakończyć golem, na szczęście świetnym wślizgiem popisał się Montoya. W kolejnych minutach ponownie swoje akcje miał Neymar czy Pedro, świetny strzał zaliczył Cesc, coraz bardziej zaangażowany w grę był Messi. Kiedy w okolicach 60. minuty realizator zaprezentował statystykę posiadania piłki 82% do 18% na korzyść Barcelony, po raz wtóry przypomniały się demony przeszłości. Wydaje się, iż krytycznym momentem dla losów spotkania były minuty między 58. a 63. W tym czasie Neymar minął o centymetry prawy słupek Granady po bardzo długiej wymianie piłki przed polem karnym, chwilę później świetny strzał z rzutu wolnego Messiego perfekcyjne obronił Karnezis (wraz z obrońcą Nyomem bohaterowie spotkania), a sekundy później po zamieszaniu po rzucie rożnym Grek ponownie wyłapał uderzenie Busquetsa. Niestety z minuty na minutę coraz gorzej prezentowali się Messi i Iniesta, raz po raz tracąc piłkę przy próbach rajdów. Kiedy w 79. min. Neymar nie wykorzystał idealnego podania od Alexisa, a sekundy później Iniesta o centymetry minął prawy słupek bramki Granady, wszyscy kibice Barcelony zdali sobie sprawę, jak się skończy to spotkanie.

Koniec marzeń o mistrzostwie? Wydaje się, iż tak może się stać, choć do końca jeszcze pięć kolejek ligowych. Niestety Barcelona w tym spotkaniu straciła niezależność od wyników innych pretendentów do mistrzostwa, musi teraz nie tylko wygrać wszystkie swoje mecze, ale także liczyć na potknięcia rywali. Trudno mówić o jakichkolwiek pozytywach po spotkaniu z jedną ze słabszych drużyn w lidze, w meczu, gdzie Barcelona, mając około 30 sytuacji podbramkowych, w tym 6 lub 7 stuprocentowych, nie wykorzystuje żadnej, a przeciwnicy kreują sobie trzy okazje, z których w zasadzie każda powinna skończyć się bramką. Miejmy nadzieję, że gracze Barcelony chociaż w środę ponownie pokażą pazur, bo to może się okazać jedyny puchar tego sezonu.              

Ankieta

Kto był zawodnikiem meczu z Granadą?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3303)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze