Przeżyj albo zgiń

Looky

9 kwietnia 2014, 12:22

536 komentarzy

Atlético Madryt

ATM

Herb Atlético Madryt

1:0

Herb Atlético Madryt

FC Barcelona

FCB

  • Koke 5'

Kto jeszcze kilka miesięcy temu przypuszczał, że Bacelonie przyjdzie rozegrać najważniejszy do tej pory mecz sezonu z Atlético? W dodatku, że Barça będzie pod ścianą po bramkowym remisie na własnym stadionie? Atlético nie wymięka, Atlético jest liderem Primera División i przed rewanżem na Calderón jest w lepszej sytuacji. Dziś pojedynek o być albo nie być w Lidze Mistrzów.

Z czterech ćwierćfinałów, przed rewanżami to właśnie spotkanie Atlético z Barceloną budzi najwięcej emocji. Na Camp Nou Katalończycy byli lepsi, oddali więcej strzałów na bramkę, znaleźli sposób na zmasowaną obronę rywali, ale w golach było po jeden. Teraz taki wynik wystarczy najwyżej na dogrywkę, ale głównym problemem jest to, że Barça musi wcisnąć piłkę do siatki Courtois, a piłkarze Simeone mogą zagrać na zero. Czyli postawić przysłowiowy „autobus” i atakować jedynie z kontrataków - a więc zagrać w stylu, który najbardziej lubią.

W Barcelonie zabraknie Valdésa i Piqué - dwóch podstawowych zawodników defensywy. W Atlético nie zagra na pewno Arda Turan (nabawił się kontuzji) i wciąż niepewny jest występ Diego Costy. Wydaje się, że Brazylijczyk nie ma prawa wybiec dziś na murawę Calderón, ale piłka nożna zna cudowne przypadki uzdrowienia tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Costa wczoraj jednak nie trenował, jeśli nie wystąpi, Barcelona będzie miała z pewnością nieco ułatwione zadanie. Z drugiej strony gracze z Madrytu będą się przede wszystkim bronić, a więc atak ma dla nich drugorzędne znaczenie.

W tym sezonie w Lidze Mistrzów obie drużyny strzeliły po 21 bramek. We wszystkich rozgrywkach Atlético u siebie gościło Barçę 106 razy i bilans tych spotkań przemawia na ich korzyść - 50 zwycięstw, 23 remisy i 33 porażki. Zespół Simeone świetnie gra u siebie, w obecnej kampanii przegrał tam tylko raz (z Realem Madryt w Pucharze Króla). W tym sezonie we wszystkich rozgrywkach strzelił już 104 bramki i tylko 3 trafienia dzielą go od klubowego rekordu z sezonu 1996/97. To pokazuje, jak trudny pojedynek czeka dziś Barçę na Vicente Calderón.

W Barcelonie o jedną kartkę od zawieszenia są Andrés Iniesta i Cesc Fàbregas, ale dzisiaj nikt nie może odstawić nogi. Kluczowa będzie intensywność gry, w której trzeba dorównać Atlético. Barça musi zmęczyć rywala tak, jak zrobiła to na Camp Nou, gdy w końcówce spotkania przeciwnik „oddychał rękawami” i tylko wyczekiwał na końcowy gwizdek. Rozsądne rozdysponowanie sił i cierpliwość będą kluczowe. Cztery remisy między Barçą i Atlético w tym sezonie pokazały, jak trudno odnieść zwycięstwo z walecznym i zdyscyplinowanym rywalem. Dzisiaj potrzebna będzie tiki-taka na najwyższym poziomie, szybka, zespołowa i doprawiona szczyptą geniuszu Iniesty czy Messiego. Wszystko będzie jasne wieczorem. Szykujmy się na prawdziwe partidazo.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (536)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze