Barça odniosła w Turcji ósme zwycięstwo w Top 16. Tym razem wygrała po dogrywce, do której doprowadził Dorsey, na sekundę przed końcem popisując się niesamowitą dobitką. Tomić i Navarro, z 40 i 28 punktami eval., dali cudowny spektakl umięjętności zakończony zwycięstwem.
Ósme zwycięstwo w ósmym meczu w Top 16 Euroligi nie przyszło Barcelonie łatwo. Na parkiecie Anadolu Efes Blaugrana po 22 minutach gry miała praktycznie zwycięstwo w kieszeni. Drużyna poważnie podeszła do meczu i wyraźnie dominowała (+15). Ale gospodarze zdołali odwrócić losy spotkania i mieli Katalończyków na wyciągnięcie ręki. Joey Dorsey dobił piłkę w ostatniej sekundzie i doprowadził do dogrywki, w Barça nie dała już sobie wydrzeć zwycięstwa. 300. mecz w Eurolidze został uczczony wielkim zwycięstwem po niesamowitej walce (89:84).
Obiecujący początek
Pierwsza połowa była niemal bezbłędna w wykonaniu Azulgrany. Barça opanowała zbiórki, a atak drużyny prowadzili wysocy zawodnicy, Tomić i Lorbek (8:2, min. 3). Zespół grał płynnie i komfortowo czuł się na parkiecie, pokazując agresywność w obronie. Trener gospodarzy został zmuszony do wzięcia przerwy na żądanie. Nie przerwało to jednak dobrej gry gości, a Tomić dalej robił swoje (20:6, min. 7).
Wynik był wyraźnie korzystny dla gości. Ponadto dominacja w zbiórkach, 15:2 w 8. minucie, dodatkowo działała na korzyść Barçy. Jednak run 9:0, dzięki trójkom Vasileiadisa, pobudził gospodarzy, którzy zamknęli kwartę ze znacznie lepszym wynikiem: 17:22. Skuteczność z dystansu Abrinesa zapobiegła nawet wyjściu Turków na prowadzenie.
Efes był bardziej agresywny, ale Barça odzyskała kontrolę dzięki skuteczności z obwodu i koncentracji (32:21, 15. min.). Dobrze funkcjonowała gra kolektywna zawodników Pascuala. Rotacja także działała perfekcyjnie. Gospodarze zdobywali punkty dzięki rzutom wolnym. Nie byli jednak w stanie zejść poniżej granicy dziesięciu punktów. Do przerwy, 26:38.
Zamiana ról
Po przerwie zespół osiągnął maksymalną przewagę (46:31, 23. min.). Tomić grał na spektakularnym poziomie i był dobrze wspomagany przez Nachbara. Dwie trójki Turków dawały im jeszcze nadzieję. I w tym momencie zaczęła się inna koszykówka. Przeciwnik grał jak zaczarowany i niebezpiecznie zbliżył się do Barçy (41:48, 26. min.). Tym razem, po serialu punktowym 15:4, zagrożenie było realne. Obrona Katalończyków przestała istnieć.
Czwarta kwarta rozpoczęła się wynikiem 48:53, a publiczność coraz głośniej dopingowała swój zespół. Vasileiadis trójką wyrównał wynik meczu, a kosz Planinicia dał Efesowi pierwsze w całym spotkaniu prowadzenie (57:55, 33. min.). Gospodarze byli pewni siebie i osiągnęli siedem punktów przewagi dzięki Gordonowi na zaledwie dwie i pół minuty do końca (71:64). Duet Tomić (26 punktów i 15 zbiórek) i Navarro (17 punktów i 11 asyst) zachował zespół przy życiu aż do ostatniej chwili.
Święty Joey Dorsey
Na 29 sekund przed końcem wynik brzmiał 71:69. Doszło do serii rzutów wolnych z obu stron, a napięcie było wysokie. Zegar ledwo się poruszał. Na 1,7 sekundy przed końcem Efes miał trzy punkty przewagi, a Oleson był na linii rzutów wolnych. Trafił pierwszy rzut i drugi spudłował, a cudowna dobitka Dorseya doprowadziła do dogrywki (75:75).
W dogrywce Tomić wyprowadził Barçę na prowadzenie (80:75, 41. min.). To był ogromny cios dla Efesu. Pomimo dopingu publiczności Barça powiększyła prowadzenie. Ósme zwycięstwo w Top 16 zostało poprzedzone atakiem serca wielu kibiców.
Anadolu Efes (17+9+22+27+9): Gordon (13), Erden (2), Vasileiadis (14), Batuk (5), Savanović (9) -pierwsza piątka-, Osman (6), Gonlum (13), Planinić (14) i Bjelica (8).
FC Barcelona (22+16+15+22+14): Huertas (5), Navarro (17), Papanikolau (10), Lorbek (5), Tomić (26) -pierwsza piątka-, Dorsey (4), Sada (2), Abrines (7), Todorović (2), Oleson (4) i Nachbar (7).
Komentarze (10)