Do abordażu! - zakomenderował Paco Jémez i posłał swoich piratów do ataku na Camp Nou. Jednak czy atak ten ma jakiekolwiek szanse powodzenia? Tego dowiemy się dopiero o godzinie 20.00, jedno jest jednak pewne - dzisiejszego wieczora Barcelonie przyjdzie się zmierzyć z drużyną grającą otwartą piłkę. „Musimy być tak odważni jak jeszcze nigdy nie byliśmy" - zapewnił na przedmeczowej konferencji szkoleniowiec Franjirrojos, Paco Jémez. To dobra wiadomość dla wszystkich kibiców, która zapowiada, że mamy dziś szanse obejrzeć na Camp Nou dobre widowisko.
Pikanterii dzisiejszemu meczowi dodaje fakt, że ligowej tabeli mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu: po 23. kolejkach trzy kluby znajdujące się na szczycie mają na swoim koncie taką samą ilość punktów. Sytuacja Barcelony będzie nieco jaśniejsza po zakończeniu meczu Atlético, które podejmie u siebie Real Valladolid. Jednak niezależnie od wyniku spotkania na Calderón mecz z Rayo będzie dla Barcelony starciem o utrzymanie fotela lidera, ponieważ tuż za plecami Katalończyków czyha Real Madryt. Od tej chwili podopieczni Gerardo Martino, tak samo jak ich główni madryccy przeciwnicy w walce o tytuł, w każdej kolejce stąpają po polu minowym. Kolejna pomyłka może się okazać ostatnią, która zaprzepaści szanse na mistrzostwo. Bez wątpienia, w bieżącym sezonie Barca, Real i Atleti same sobie podniosły poprzeczkę bardzo wysoko. Mimo to Barcelona powinna podejść do dzisiejszego meczu z optymizmem: Piraci są przeciwnikiem, który zawsze wyjątkowo pasował Katalończykom. Otwarty styl gry podopiecznych Jémeza, zawsze wiernych swojemu sposobowi gry, jedynie ułatwia sprawę Barcelonie. Dodatkowo dobra informacja nadeszła wczoraj ze sztabu medycznego: Neymar otrzymał pozwolenie na grę i znalazł się na liście powołanych na mecz z Rayo. Może w końcu będzie nam dane pocieszyć się nieco dłużej wspólnymi występami Neya i Messiego? To perspektywa o tyle kusząca, że Messi, wracający do gry po długotrwałej kontuzji, także czuje się na boisku coraz bardziej komfortowo. Zresztą nie tylko on, w grze Andrésa Iniesty także widać coraz więcej swobody, której ostatnio mogło nieco brakować.
Sytuacja Rayo wygląda zupełnie inaczej. Franjirrojos zajmują przedostatnią lokatę w lidze, mając na koncie zaledwie 20. punktów. Walka o utrzymanie podopiecznych Jémeza jest w tym sezonie wyjątkowo bolesna ze względu na letnią wyprzedaż linii ataku, którą zorganizował klub. W związku z katastrofą, którą ona spowodowała w zimowym okienku włodarze ekipy z Vallecas zdecydowali się załatać dziury w kadrze. W związku z tym z Blackburn Rovers wypożyczono Rubena Rochinę, wychowana FC Barcelony, któremu swego czasu wróżono wielką karierę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Rubena zobaczymy w wyjściowym składzie na Camp Nou, ponieważ w ostatnich spotkaniach Paco Jémez konsekwentnie na niego stawia. Komu jeszcze warto będzie się przyjrzeć w dzisiejszym meczu? Odpowiedź jest oczywista: Saúlowi Ñíguezowi. Barcelona posiada prawo do pierwokupu Saúla, który oficjalnie jest zawodnikiem Atlético Madryt, zaś w Vallecas przebywa na wypożyczeniu. Utalentowany defensywny pomocnik, który niekiedy występuje też na pozycji stopera, z pewnością wybiegnie w pierwszej jedenastce; pod nieobecność kontuzjowanego Alexa Galveza Saúl stał się pierwszym wyborem Jémeza jeśli chodzi o linię obrony.
W ostatniej kolejce Franjirrojos sensacyjnie zmiażdżyli Málagę aż 4:1. Czyżby do Vallecas powróciła ta nieprzewidywalność, która pozwoliła im w zeszłym sezonie zająć miejsce w tabeli premiowane grą w europejskich pucharach, mimo że Rayo nie posiada licencji UEFA? Jeśli tak, może być to tylko korzyść dla widowiska, które obejrzymy na Camp Nou. To zaś zapowiada się bardzo ciekawie, biorąc pod uwagę historię ostatnich pojedynków między tymi drużynami. Do historii przeszedł ostatni mecz Barçy z Rayo, w którym drużyna z Vallecas została pierwszą ekipą od sześciu lat, która wygrała z Barceloną pod względem posiadania piłki. Trudno się temu dziwić, wziąwszy pod uwagę fakt, że w zeszłym sezonie Franjirrojos uplasowali się pod względem tego elementu gry na... trzecim miejscu w Europie. Wyprzedzili ich jedynie Bayern Monachium i Barcelona. Mimo tak korzystnego wyniku Rayistas polegli na własnym terenie aż 0:4 w ostatnim starciu z Katalończykami. Goleady Barçy w spotkaniach z podopiecznymi Jémeza stały się już tradycją. Czy tym razem będzie podobnie, czy też Franjirrojos zdołają w końcu przeciwstawić się barcelońskiemu gigantowi? Jedno jest pewne: o 20.00 Paco Jémez z pewnością pośle swoich Piratów do ataku na Camp Nou, a ci nie poddadzą się bez walki.
Komentarze (354)