Rezerwy Barcelony zremisowały ze Sportingiem Gijón 2:2 po wyrównanym meczu. Goście dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, jednak podopieczni Eusebio za każdym razem odpowiadali, najpierw za sprawą Sanabrii, a później dzięki trafieniu Edu Bedii z rzutu wolnego.
Kolejne sezony Barcelony B pokazują, że spotkania z jej udziałem są jednymi z najbardziej nieprzewidywalnych. Pojedynek z Realem Murcia to natomiast najlepszy dowód na to, że stawianie jakichkolwiek pieniędzy na podopiecznych Eusebio przed upływem doliczonego czasu gry wiąże się z dużym ryzykiem. Dziś na Mini Estadi trudno było oczekiwać czegoś innego, zwłaszcza biorąc pod uwagę absencję Dongou oraz wysoką formę, jaką prezentują zawodnicy Sportingu w trwającym sezonie.
Po jednym golu przed przerwą
Zajmujący trzecie miejsce w tabeli goście od początku spotkania starali się wykorzystywać błędy rywala. Niestety podopieczni Eusebio dali im ku temu szanse już w pierwszym kwadransie gry, a jedną z nich skrzętnie wykorzystał Šćepović, zamieniając podanie z lewego skrzydła na bramkę dającą prowadzenie. W odpowiedzi z dystansu uderzył Denis Suárez, ale bramkarz zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Całkiem dobrze układała się współpraca w środku pola, gdzie Samper, Espinosa i Suárez szybko wymieniali piłkę. Wciąż brakowało jednak dogodnych okazji.
Szansa na wyrównanie pojawiła się dopiero po pół godzinie gry. Do akcji ofensywnej włączył się raczej defensywnie usposobiony Planas, a jego podanie wykorzystał dobrze wchodzący w pole karne Sanabria i było 1:1. Paragwajczyk miał jeszcze jedną okazję, aby wpisać się na listę strzelców, ale ją zmarnował. Swoich sił próbował również Nieto, jednak zarówno jego szarże prawym skrzydłem, jak i uderzenia z dystansu, były zupełnie nieudane. W ostatnich minutach nic już się nie wydarzyło i sędzia odesłał zawodników obu drużyn do szatni.
Remis po emocjonującej końcówce
Początek drugiej połowy należał do Sportingu, który ruszył do przodu większą liczbą zawodników. Gospodarze bronili się jednak całkiem dobrze, większość akcji kończąc jeszcze przed swoim polem karnym. Po kwadransie gry przewaga gości zaczęła maleć, a ostatnie 20 minut stało pod znakiem uporczywych ataków Barcelony B. Aktywny był wprowadzony w drugiej połowie Adama, który wraz z Suárezem napędzał akcje gospodarzy.
Dominowani przez rywali piłkarze Sportingu potrafili jednak odpowiedzieć, na dodatek skutecznie. W 88. minucie dość przypadkowo piłka znalazła się pod nogami Šćepovicia, a rosły napastnik gości posłał ją do bramki, ponownie dając prowadzenie swojej drużynie. Kiedy już wydawało się, że kolejna porażka stanie się faktem, Edu Bedia pięknym strzałem z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry uratował jeden punkt gospodarzom. Takie rozstrzygnięcie należy uznać za sprawiedliwe, choć oczywiście szkoda błędów w defensywie oraz zmarnowanych okazji. Zważywszy jednak na klasę rywala i styl gry, można być zadowolonym z postawy zespołu.
Bramki:
0:1, Šćepović (15')
1:1, Sanabria (32')
1:2, Šćepović (88')
2:2, Edu Bedia (90+2')
FC Barcelona B: Ortolà, Planas, Ilie, Sergi Gómez, Patric, Samper, Edu Bedia, Espinosa, Suárez, Nieto oraz Sanabria, a także Adama, Joan Román.
Komentarze (13)