Barcelona zmierzy się dziś wieczorem na wyjeździe z Betisem Sewilla w ramach 13. kolejki spotkań. W ostatnich latach pojedynki na Estadio Benito Villamarín były jednymi z najtrudniejszych w sezonie i choć tym razem Betis pogrążony jest w kryzysie, to o lekceważeniu rywala nie może być mowy.
Wydawało się, że po dwumeczu z AC Milan i 12 kolejkach spotkań w lidze będzie można rzetelnie ocenić możliwości zespołu Gerardo Martino. Decydujący miał być przede wszystkim klasyk. Pomimo serii spotkań bez porażki oraz zwycięstwa nad Realem wątpliwości nie zostały jednak do końca rozwiane. Błędy obrony, nie najlepsza forma kilku kluczowych zawodników z Messim i Iniestą na czele oraz nierówna postawa środka pola to chyba najpoważniejsze zastrzeżenia, jakie można mieć do tej drużyny. Dziś jednak najważniejsze będą punkty, których utrata w meczu z czerwoną latarnią la Liga zostanie odczytana jako rozczarowanie. Nie zmieni tego nawet fakt, że w Sewilli Barcelona w ostatnich latach miała poważne problemy.
Betis zraniony, ale groźny
Pepe Mel ma w tym sezonie sporo kłopotów. Drużyna nawet wtedy, kiedy gra całkiem dobrze, traci punkty. O ile porażka z Realem na wyjeździe nikogo specjalnie nie zmartwiła, o tyle potknięcia w meczach z Granadą, Elche czy Levante poważnie skomplikowały sytuację andaluzyjskiej ekipy, która okupuje obecnie ostatnią lokatę w tabeli. Słabsza forma nie oznacza jednak, że Betis rozdaje punkty na swoim boisku - do tej pory przegrał u siebie tylko dwukrotnie, za każdym razem walcząc do samego końca o korzystny rezultat.
Wzmożona czujność jest tym bardziej wskazana, że w ostatnich dziesięciu latach Barcelona zwyciężyła w Sewilli tylko trzy razy, notując w tym samym okresie cztery remisy i aż pięciokrotnie przegrywając. Statystyka ta jasno pokazuje, iż Betis przed własną publicznością nigdy nie składa broni. Doskonałym przykładem może być pojedynek z 2008 roku, w którym Verdiblancos przegrywali 0:2 już po kwadransie gry i dopiero w ostatnich 30 minutach zdołali doprowadzić do remisu, a nawet zdobyć bramkę na wagę trzech punktów.
09.12.2012: Real Betis 1:2 FC Barcelona (La liga)
12.05.2012: Real Betis 2:2 FC Barcelona (La liga)
19.01.2011: Real Betis 3:1 FC Barcelona (1/4 Pucharu Króla)
14.02.2009: Real Betis 2:2 FC Barcelona (La liga)
29.03.2008: Real Betis 3:2 FC Barcelona (La liga)
24.01.2007: Real Betis 1:1 FC Barcelona (La liga)
24.09.2005: Real Betis 1:4 FC Barcelona (La liga)
13.08.2005: Real Betis 0:3 FC Barcelona (Superpuchar Hiszpanii)
14.11.2004: Real Betis 2:1 FC Barcelona (La liga)
14.04.2004: Real Betis 1:1 FC Barcelona (La liga)
28.09.2002: Real Betis 3:0 FC Barcelona (La liga)
09.03.2002: Real Betis 2:1 FC Barcelona (La liga)
Rotacje - 381 cm zostaje w Barcelonie
Decyzją Martino do Sevilli z zespołem nie udali się Gerard Piqué i Sergio Busquets. Ten pierwszy narzekał na ból w okolicach pachwiny, natomiast brak w kadrze na mecz podstawowego defensywnego pomocnika jest podyktowany jedynie potrzebą regeneracji. W efekcie na murawę Estadio Benito Villamarín na pewno nie wybiegnie dwójka najwyższych zawodników Barcelony. Poza tym można się spodziewać, że w pierwszej jedenastce pojawi się Cesc Fàbregas, który dał znakomitą zmianę w pojedynku z AC Milan.
Ciekawe jest również, na jaką parę stoperów postawi Martino. Kolejne minuty dostanie świetnie dysponowany w tym sezonie Marc Bartra, a może w parze z Mascherano zagra Puyol. Najbardziej prawdopodobna wydaje się być jednak opcja, która w tym sezonie już zdała egzamin - duet Puyol - Bartra.
Utrzymać przewagę
Bez względu na to, jakich roszad w składzie dokonają trenerzy - na papierze Barcelona będzie zdecydowanym faworytem. Do tej pory rotacje Martino nie odbijały się na wynikach zespołu, a jeżeli zgodnie z oczekiwaniami w pierwszym składzie pojawi się Fàbregas, to siła ofensywna zespołu powinna być wystarczająca do pokonania Betisu na jego terenie. Jak będzie w istocie, przekonamy się dziś wieczorem.
Komentarze (521)