Od pół roku Carles Puyol nie gra w piłkę. Jego ostatni występ miał miejsce w pamiętnym meczu z AC Milanem na Camp Nou (12 marca 2013, 4:0). Kilka dni później, nie mogąc znieść ciągłych bólów w kolanie, postanowił poddać się operacji. Miał wrócić do gry po miesiącu, jednak tak się nie stało. Od tamtej pory minęło pół roku, a po drodze odbył się jeszcze jeden zabieg.
Najważniejsze, że zbliża się koniec męczarni Puyola. „Transfer", o którym od kilku tygodni mówi Martino, niedługo stanie się faktem. Dziś po południu Carles może być głównym bohaterem treningu. Trener już wcześniej wyjawił, że po meczu z Realem Sociedad odbędzie się jego próba generalna. Odczucia są pozytywne. Brakuje tylko, by potwierdziły się w wewnętrznym meczu treningowym. Po nim Puyol najprawdopodobniej otrzyma pozwolenie na grę. Wtedy będzie mógł być brany pod uwagę przez trenera. Całkiem możliwe, że zobaczymy kapitana na boisku już w przyszłym tygodniu, w spotkaniu z Celtikiem Glasgow lub Realem Valladolid.
Proces powrotu do pełnej sprawności był długi i pomógł 35-letniemu zawodnikowi zmienić kilka rzeczy. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, jednak analizując ostatnie zdjęcia z treningów można zauważyć, że Puyol zrzucił parę kilogramów. Carles chciał spalić nieco zbędnego tłuszczu i to mu się udało. Jego waga w ostatnich sezonach oscylowała w granicach 80 kilogramów. Teraz ma ich o cztery mniej, dzięki czemu stawy kolanowe nie będą aż tak obciążane. Schudnięcie wiązało się z przestrzeganiem rygorystycznej diety, ale wychowanek Barcelony jest już przyzwyczajony do takich i innych poświęceń.
Kolejna zmiana jest nieco mniej zauważalna i wiąże się ze sposobem podejścia do różnych spraw. Ostrożność, a nawet zwlekanie z powrotem na boisko, nie ma nic wspólnego z jego wcześniejszymi powrotami po kontuzjach. Zawsze były one impulsywne i na siłę przyspieszane. Czasem kończyły się sukcesem, a czasem nie. Teraz Puyi jest spokojniejszy, w stabilnym związku i oczekuje na dziecko. Czuje, że jest już gotowy do powrotu na murawę. Ma ochotę być ważnym zawodnikiem, ale niekoniecznie grającym w każdym meczu.
Komentarze (72)