Zapraszamy do przeczytania drugiej części rozmowy Érica Abidala z Mundo Deportivo.
Abidal zatrzymał swój dom w Barcelonie. Nie chce go sprzedać, ani wynająć. To jego miejsce, gdzie zapuścił korzenie. "Naszym pomysłem jest aby wracać tu zawsze, kiedy tylko mamy ochotę. Teraz jesteśmy zależni od szkoły dziewczynek, która tutaj zaczyna się wcześniej", wyznał.
Nie przestaje pytać o Tito Vilanovę: "Wiesz coś na jego temat? Jak się ma? Czy wszystko w porządku?". Kiedy dowiaduje się, że wszystko dobrze, uśmiecha się: "To dobrze, że koncentruje się na swoim leczeniu, że stawia swoje zdrowie na pierwszym miejscu. Chociaż jestem z tych, którzy uważają, że aktywność po powrocie z Nowego Jorku dobrze mu zrobiła. Teraz musi się całkowicie wyleczyć i do przodu, na szczyt".
Z wielką sympatią wypowiada się o swoim "bracie" Danim Alvesie: "To dla mnie wzruszające, że chce grać z moim numerem, aby oddać mi hołd. Dani to niesamowity człowiek". Dani Alves, który skarżył się publicznie na fakt, że Abi opuścił Barçę pozostaje z nim w bliskim kontakcie. "To już przeszłość. Powtarzam, że ja zawsze patrzę do przodu. Każdego dnia dziękuję za szczęście jakie mnie spotkało, za to, że udało mi się zwyciężyć w walce z chorobą. Staram się to wszystkim przekazywać. W przypadku Tito nie muszę tego robić, bo on jest prawdziwym wojownikiem. Wyjdzie z tego!".
"Deulofeu do Evertonu? Nie!"
Pyta się także o Jonathana dos Santosa i jego brata Giovaniego. Cieszy się, że ten drugi przeszedł do Villarrealu pod wodzą Marcelino. Nie rozumie tylko dlaczego "Jona" został w Barçie, ale akceptuje jego decyzję. Kiedy dowiaduje się, że Gerard Deulofeu został wypożyczony do Evertonu łapie się za głowę: "Niemożliwe! Nie uważam, żeby ten styl futbolu i ta drużyna była dobra dla Gerarda. Oby mu się bardzo dobrze ułożyło, ponieważ ma wyjątkowe warunki i jestem pewien, że dzięki nim zatriumfuje".
Nie mógł obejrzeć meczu rewanżowego o Superpuchar przeciwko Atlético Madryt. Nie przestaje jednak zadawać pytań dotyczących Barçy, mimo że wcześniej rozmawiał z Messim. Leo opowiedział mu jak ostro grał rywal. Uważa, że niektórzy z jego kolegów z byłej drużyny "są są trochę zmęczeni ciężkim presezonem, zarówno fizycznie (podróże, klimat) jak i psychicznie (nawrót choroby Tito)". Zaraz jednak dodaje, że "z pewnością odzyskają rytm i ruszą do przodu".
Kiedy na horyzoncie pojawiają się Txemi Terés i David Bellver z Barçy wita się z nimi wylewnie i życzy im "bona nit" (dobrej nocy). Rozmowa dobiega końca. Siedzimy dookoła stołu, gdzie dołącza Cruyff i osobiście prezentuje Abiego Overmarsowi i Van der Saarowi, aktualnym dyrektorom Ajaxu, rywalom "jego" Barçy w Lidze Mistrzów.
Komentarze (13)