Éric Abidal z wrodzonym sobie optymizmem patrzy w przyszłość. "Patrzę w przyszłość z optymizmem. Zawsze staram się być nastawiony pozytywnie, dostrzegać we wszystkim dobre strony", powiedział były zawodnik Azulgrany, który podpisał kontrakt z AS Monaco.
Możliwość kontynuacji gry to dla niego wielka radość. Z dumą wspomina telefon od Didiera Deschampsa, aby zagrać z Francją przeciwko Belgii. "To było niesamowite, ogromna radość. Najważniejsze teraz, aby dzwonił do mnie na mecze klasyfikacyjne", powiedział.
Obecnie zawodnik mieszka z rodziną w hotelu Meridien Beach w Montecarlo razem z Jeremym Toulalanem, byłym zawodnikiem Málagi. "Od wtorku przenoszę się już do domu, który znalazłem w Roquebrune. To miejsce, gdzie mieszkał Fernando Morientes, kiedy tutaj grał", wyznał.
Abi przyznał również, że bardzo miło było mu spotkać się z Leo Messiem, który pojawił się w Monako na gali rozdania nagród UEFA. "Odwiedziłem go na chwilę w pokoju hotelowym i zasypałem go pytaniami o wszystko, o kolegów, Barçę, Neymara, Gerardo Martino. Leo to wspaniały chłopak, bardzo dobrze się dogadywaliśmy, z resztą kolegów też. Tworzyliśmy zgrany zespół, za którym tęsknię", wyznał. "Kiedy przyszedłem do klubu to szatnia nie była specjalnie zgrana. Nie spędzali wspólnie czasu. Podjąłem się zadania, aby to zmienić i z dumą stwierdzam, że mi się udało. Mówiłem im, że to nie do przyjęcia, żeby nie wiedzieli, że Víctor lubi grać na pianinie, o zainteresowaniach muzycznych Pinto, że ich rodziny nie znały się między sobą...Udało nam się to zmienić. Kosztowało mnie to telefon komórkowy, który stracił Gerard (Piqué) kiedy wrzuciłem go z nim do basenu. Wiadomo, że kupiłem mu nowy, a ten pierwszy to i tak był prezentem ode mnie" (śmieje się). I dodał: "Zdradzę ci pewien sekret. Ten pierwszy wysuszyłem i działa" (śmieje się ponownie).
Nie miał ochoty rozmawiać o swoim odejściu z Barçy, ale szczerze skomentował: "Bardzo chciałbym móc tam dalej grać przynajmniej jeszcze jeden rok. Później by się zobaczyło. Myślę, że na to zasługiwałem po tym całym wysiłku. Nikogo nie okłamywałem. Wracałem do formy, wierzyłem w swoje możliwości i przyszłość na boisku. Ale się nie udało i nie ma co do tego wracać. Teraz dam z siebie wszystko w Monaco i zobaczymy co przyniesie przyszłość".
Rano przed losowaniem grup Ligi Mistrzów Abi spotkał się z delegacją Azulgrany. Uściskał się z prezydentem Sandro Rosellem i Andonim Zubizarretą. "A dlaczego miałbym tego nie zrobić? To, że nie gram w Barçie nie oznacza, że nie możemy pozostać w przyjacielskich stosunkach. Nie mam na tym punkcie obsesji", podkreślił. Miał też specjalne słowa uznania dla Andoniego Zubizarrety: "Muszę powiedzieć, że Zubi zachowywał się w stosunku do mnie naprawdę dobrze" i zażartował: "Zubi, jeśli będziesz szukał obrońcy to pamiętaj o mnie. Popatrz, jestem w świetnej formie". Tak też wygląda, bo Abidal odzyskał siły i jest w formie jak za dawnych czasów. W Mónaco Claudio Rainieriego bardzo dużo pracuje się nad formą fizyczną, co odpowiada byłemu zawodnikowi Azulgrany. "W ten sposób znowu jestem silny i szybki", dodał.
Na temat właściciela AS Mónaco, multimilionera Dmitrieja Rybolovleva powiedział. "To niesamowity gość. Prawdziwy multimilioner. Bardzo interesuje się drużyną. To nie jest jego kaprys, to dla niego poważny projekt, zobaczysz. Jakiś czas temu zabrał nas na kolację do Saint Tropez swoim własnym helikopterem!". Zdaje sobie sprawę, że klub walczy z czasem starając się stworzyć nowy zespół, który chce Rybolovlev, jednak pozostaje optymistą i ma wielkie ambicje: "Zmieżdżymy PSG Ibry, jeszcze zobaczysz".
Éricowi towarzyszy żona i córeczki. Jeremy Toulalan także uczestniczy w rozmowie. Abi tryska energią. Po chwili rozmowy po francusku przechodzi do rozmowy po hiszpańsku. Ma nawet odwagę wrzucać co i raz zdania po katalońsku. Bardzo dba o język. Szanuje wszystko i wszystkich. Nie ma wątpliwości, że bardzo związał się z Katalonią: "Wiesz co, śmiać mi się chcę z tych, którzy mówią, że trudno jest zaadaptować się w Barcelonie. Dobrze się tam żyje, ale to ty musisz zrobić wysiłek i przystosować się do ich zwyczajów, ponieważ jesteś z zewnątrz".
Nie zapomina o chłopcu ze szpitala Sant Joan de Déu
Éric Abidal nadal utrzymuje kontakt z chłopcem, którego poznał podczas wizyty w szpitalu San Joan de Déu. To był ten chłopiec, któremu podarował swój zegarek Rolexa Daytona i nie miał z tym najmniejszych problemów. "Przed odejściem z Barçy poszedłem się z nim zobaczyć. Pozostajemy w kontakcie z nim i jego rodziną. To bardzo szczególna relacja. Ja dodałem mu sił kiedy tego potrzebował, a potem to on mi pomógł. Zobaczyć swoją koszulkę nad jego łóżkiem, kiedy przechodził leczenie, to było dla mnie coś niedopisania", wyznał. Teraz Abidal jest dla niech jednym z członków ich rodziny.
Video UEFA przeciwko rasizmowi
Éric Abidal pojawił się w kampanii przeciwko rasizmowi, która będzie pojawiać się przed każdym meczem w rozgrywkach organizowanych przez UEFA. Razem z nim w projekcie udział wzięli między innymi Carles Puyol, Iker Casillas i Sergio Ramos. Abi jest jednym z wielkich wojowników przeciwko pladze rasizmu, tak samo jak jego przyjaciel Liliam Thuram. Abi powiedział, że kiedy poproszono go o udział: "Nie miałem wątpliwości. Wszyscy musimy walczyć przeciwko rasizmowi. Trybuny stadionów są odbiciem nastrojów społecznych. Trzeba usunąć postawy rasistowskie na stadionach, a także poza nimi".
Komentarze (46)