Gerardo Martino, mimo wielkiej presji ze strony Camp Nou, postępuje z Neymarem ostrożnie. Dobrze to świadczy o trenerze, który nie ugina się pod wpływem populistycznych haseł. Jednak jego roztropność może zakończyć się już w najbliższą niedzielę w meczu wyjazdowym przeciwko Máladze.
Jest kilka powodów dla których argentyński trener może zdecydować się wystawić Brazylijczyka w pierwszym składzie. Pierwszym, najbardziej oczywistym, jest nagrodzenie jego dotychczasowej postawy.
Neymar strzelił swojego pierwszego oficjalnego gola dla Barçy na Vicente Calderón i nie był to zwykły gol. Chodzi o skomplikowaną technicznie akcję, która posłużyła także do zatrzymania nacisku Atlético, który do tamtej chwili intensywnie i konsekwentnie paraliżował Barçę. Neymar, któremu towarzyszył niezawodny Cesc, zmienił dynamikę gry i zrobił to, co robi prawdziwy crack, zdobył bramkę i zadecydował o końcowym wyniku.
Poza zasługami na boisku dochodzi jego zachowanie w grupie. Neymar, światowa gwiazda i król w Brazylii, w szatni Azulgrany zachowuje się skromnie i w pełni akceptuje hierarchię, która została ustanowiona przed jego transferem. Dwa pierwsze oficjalne mecze zaczął z ławki i nawet się nie skrzywił na decyzje trenera. Jest świadomy, że Martino nie neguje jego talentu, ale czeka aż będzie w gotowy na sto procent.
Możliwe, że gdyby występ Messiego na La Rosaleda nie był wątpliwy, to w drugiej kolejce ligi (niedziela o godzinie 21) Martino kontynuowałby grę z Neymarem w roli rezerwowego. Jednak wydaje się mało prawdopodobne, że wielki transfer tego lata rozpocznie mecz po raz trzeci z rzędu z ławki, mając na uwadze nieobecność Messiego i dotychczasowy brak rotacji w przypadku Alexisa i Pedro.
Superpuchar, druga runda
Inną możliwością jest, że Martino wstrzyma się z wystawieniem go od pierwszej minuty przeciwko Máladze i zarezerwuje jego pełny debiut na najważniejszy mecz początku tego sezonu, czyli na rewanż o Superpuchar.
Komentarze (98)