W niedzielny wieczór Barcelona podejmie na Camp Nou Betis Sewilla. Powrót do ligowych realiów po klęsce w dwumeczu z Bayernem ma o tyle duże znaczenie, że zespół będzie chciał szybko zapewnić sobie tytuł mistrza Hiszpanii i zatrzeć fatalne wrażenie, jakie pozostawił ostatnimi występami. Tymczasem podopieczni Pepe Mela wciąż mają jeszcze szansę na grę w pucharach.
Trudno o optymizm, kiedy zawodnicy Barcelony w mediach wciąż nie wstali jeszcze z kolan. Koniec cyklu, koniec generacji, początek nowego ładu? Pewne jest tylko to, że potrzebne są zmiany, ale nie czas na remont generalny, kiedy jeszcze trochę do mety brakuje. Kolejnym etapem będzie właśnie niedzielne spotkanie z Betisem, które po prostu trzeba wygrać.
Betis o krok od strefy pucharowej
Jutrzejszy pojedynek nie tylko dla zawodników Tito Vilanowy ma szczególne znaczenie. Będące w puli trzy punkty mogą się bowiem przyczynić do awansu Betisu na szóste, premiowane grą w Lidze Europy miejsce. Málaga przegrała bowiem z Granadą i w przypadku zwycięstwa podopieczni Pepe Mela zbliżą się do upragnionej strefy pucharowej na zaledwie jeden punkt. Tymczasem Málagę czekają jeszcze mecze z Sevillą, Realem i Barceloną. Warto zatem zostawić na Camp Nou trochę zdrowia, gdyż każdy punkt zdobyty na Camp Nou zwiększy szanse awansu do europejskich pucharów.
Historycznie trudny rywal
Jeżeli spojrzymy na wyniki rywalizacji sprzed kilku ostatnich lat, to wnioski będą jasne - Betis potrafi zabierać punkty Barcelonie i strzelać jej bramki. Dość powiedzieć, że w ostatnich pięciu latach tylko dwukrotnie udało się Katalończykom zakończyć mecz z czystym kontem, tymczasem aż pięciokrotnie tracili oni dwie bramki i więcej. Wziąwszy pod uwagę dodatkowo fakt, że jutro Tito desygnuje na plac gry jedenastkę złożoną z graczy rezerwowych i rozbitych przez Bayern, można spodziewać się bardzo trudnego pojedynku. Czy w takiej sytuacji możliwe jest kolejne tęgie lanie? Niestety, jak najbardziej, choć należy wierzyć, że o wyniku zadecyduje klasa sportowa zawodników, a motywacji nie zabraknie nikomu. Na pozostanie w Barcelonie trzeba sobie bowiem zasłużyć.
Wyniki rywalizacji z ostatnich lat:
09.12.2012: Real Betis 1:2 FC Barcelona (liga)
12.05.2012: Real Betis 2:2 FC Barcelona (liga)
15.01.2012: FC Barcelona 4:2 Real Betis (liga)
19.01.2011: Real Betis 3:1 FC Barcelona (1/4 Pucharu Króla)
12.01.2011: FC Barcelona 5:0 Real Betis (1/4 Pucharu Króla)
14.02.2009: Real Betis 2:2 FC Barcelona (liga)
24.09.2008: FC Barcelona 3:2 Real Betis (liga)
29.03.2008: Real Betis 3:2 FC Barcelona (liga)
04.11.2007: FC Barcelona 3:0 Real Betis (liga)
Braki kadrowe nie mogą mieć znaczenia
Rozważając możliwe scenariusze, trzeba oczywiście wziąć pod uwagę to, w jakim składzie wyjdzie na boisko Barcelona. Nie ma jednak wątpliwości, że w każdym wypadku będzie to jedenastka mogąca rywalizować z Betisem i żadnym usprawiedliwieniem nie powinien być brak kontuzjowanego Valdésa czy Pedro. Niepewny jest również występ Messiego. Wśród powołanych znalazło się natomiast miejsce dla dwóch graczy rezerw: Oiera i Deulofeu. Spore szanse na grę ma zwłaszcza młody skrzydłowy, który także walczy o nowy kontrakt i pozostanie w klubie. Oby każdy z zawodników potraktował najbliższe spotkanie jak szansę na wywalczenie sobie kredytu zaufania. Również od formy i zaangażowania poszczególnych zawodników w ostatnich meczach sezonu bowiem zależy, jak głębokie będą zmiany kadrowe.
Dwie wygrane od tytułu
Po każdej katastrofie przychodzi taki moment, w którym zaczyna się myśleć o odbudowie-naprawie tego, co jeszcze niedawno funkcjonowało bez zarzutu. W tym wypadku trzeba jednak odłożyć wszelkie rozważania przynajmniej do chwili, w której drużyna zdobędzie mistrzostwo i tym samym zakończy sezon. Nie stanie się to z pewnością tej niedzieli, ponieważ Królewscy wygrali swój dzisiejszy mecz z Valladolid 4:3. Niemniej jednak tylko zwycięstwo z Betisem da możliwość, by świętować za tydzień, w Madrycie. Miejmy nadzieję, że tak właśnie się stanie.
Komentarze (234)