5-10-15 to cykl, w którym przypominamy spotkania FC Barcelony z nabliższym ligowym rywalem, w danej rundzie odpowiednio 5, 10 i 15 lat temu. Tym razem bez „10" i „15", gdyż w sezonach 2002/03 i 1997/98 Levante grało w niższych klasach rozgrywkowych. Cykl jest poświęcony pamięci zmarłego w grudniu 2012 roku redaktora FCBarca.com, Marcina Gila.
2007/08 FC Barcelona - Levante UD 5:1
24.02.2008, 25. kolejka
FC Barcelona przed spotkaniem na Camp Nou z Levante, zajmowała drugą pozycję w Primera División, tracąc do madryckiego Realu pięć punktów. Nadzieje na dogonienie Królewskich odżyły kolejkę wcześniej, kiedy podopieczni Franka Rijkaarda pokonali na wyjeździe Real Saragossę 2:1, a ich największy rywal w walce o mistrzostwo Hiszpanii uległ niespodziewanie Betisowi.
Tym razem przeciwnikiem Barçy było fatalnie spisujące się Levante. Drużyna złożona z przeciętnych piłkarzy nie potrafiła podpić ligi hiszpańskiej i przed 25 kolejką zajmowała ostatnie miejsce, mając w dorobku zaledwie 16 punktów.
Mecz na Camp Nou był powrotem wielkiej Barcelony, która przez większość sezonu 2007/08 przede wszystkim zawodziła. Największy bohaterem został Samuel Eto'o. Napastnik z Kamerunu rozgrywał swoje pierwsze spotkanie od powrotu z Pucharu Narodów Afryki i od razu przypomniał o sobie publiczności, popisując się w drugiej połowie hat-trickiem w niecałe 30 minut. To właśnie w tym pojedynku obecny napastnik Anżi Machaczkała zaprezentował oryginalną „cieszynkę", biorąc od jednego z fotoreporterów Mundo Deportivo aparat i próbując uwiecznić swoją podobiznę.
Wracając do samego meczu, była to prawdziwa deklasacja. Spotkanie bez jakiejkolwiek historii, a Levante grało tak jakby już na 13 kolejek przed końcem było pogodzone ze spadkiem. Strzelaninę na Camp Nou w 14 minucie rozpoczął Xavi, przechwytując wybitą przez obrońców gości futbolówkę. Barça poszła za ciosem, ale fantastycznie w bramce „czerwonej latarni" ligi hiszpańskiej spisywał się Vladan Kujović. Serbski golkiper był jedynym wyróżniającym się zawodnikiem Levante. Niespodziewanie w 40 minucie arbiter główny podyktował dla przyjezdnych jedenastkę, za niefortunne zagranie piłki ręką przez Zamrottę. Karnego pewnie wykorzystał Holender, Riga Mustapha. Na odpowiedź Barcelony nie musieliśmy długo czekać. Podrażnieni podopieczni Franka Rijkaarda wrócili na prowadzenie tuż przed końcem pierwszej części gry, a kapitalne podanie Xaviego wykorzystał Leo Messi.
Druga połowa to totalna dominacja Barcelony, a przede wszystkim popis jednego aktora - Samuela Eto'o, który już w 56 minucie podwyższył prowadzenie, kończąc akcję Leo Messiego. Pięć minut później Kameruńczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tym razem kapitalnym lobem za obronę przeciwnika popisał się Yaya Touré, piłkę przejął Messi i odegrał ją do kameruńskiego napastnika, który jedynie dopełnił formalności. Po bramce na 4:1 Barça wyraźnie uspokoiła grę, skupiając się bardziej na utrzymywaniu posiadania, niż na atakowaniu. Dopiero na trzy minuty przed końcem tego spotkania bez historii, swojego hat-tricka skompletował Samuel Eto'o, po raz kolejny jedynie wykończając piękną akcję swoich kolegów.
Barcelona rozgromiła na Camp Nou Levante 5:1, a Real Madryt niespodziewanie przegrał drugi mecz z rzędu - tym razem na Santiago Bernabéu z Getafe 0:1. Dzięki temu podopieczni Franka Rijkaarda nadal mogli marzyć o mistrzowskim tytule, tracąc do Królewskich zaledwie dwa punkty.
FC Barcelona - Levante UD 5:1
1:0 Xavi (14')
1:1 Riga Mustapha (41') - karny
2:1 Messi (44')
3:1 Samuel Eto'o (56')
4:1 Samuel Eto'o (62')
5:1 Samuel Eto'o (87')
FC Barcelona: Víctor Valdés, Zambrotta, Puyol, Milito (Thuram 66'), Sylvinho, Yaya Touré, Xavi, Iniesta, Messi (Giovani 80'), Eto'o, Ronaldinho (Bojan 73'); Trener: Frank Rijkaard
Levante UD: Kujović, Descarga, Álvaro, Serrano, Castedo, Miguel Angel (Pedro Leon 66'), Berson (Javi Fuego 22'), Juanma, Courtois, Mustapha, Geijo (Saul 80'); Trener: Giovanni De Biasi
Żółte kartki: brak
Stadion (widzów): Camp Nou (72 000)
Komentarze (21)