Hunter: Przed nami ciekawe czasy

Eoren

2 kwietnia 2013, 14:14

fcbarcelona-tickets.co.uk

30 komentarzy

Światowej klasy zawodnicy i trenerzy zawsze powtarzają, że zwycięstwo w lidze i podporządkowanie sobie krajowego podwórka jest największą nagrodą, jaką można zdobyć w sezonie. Podstawowym argumentem, przemawiającym za takim stanem rzeczy jest fakt, że rozgrywki ligowe trwają dłużej. Szampan pucharowej wiktorii może uderzyć do głowy, jednak zwycięstwo wywalczone w 38 meczach ma słodszy smak.

Osobiście, ten argument nigdy w pełni mnie nie przekonywał. Oczywiście, miarą wielkości jest krajowa dominacja, jednak ci, którzy wygrywają jedynie na własnym podwórku w podręcznikach historii blakną przy blasku tych, którzy łączą mistrzostwa krajowe z międzynarodowymi. Liga Mistrzów (czy wcześniej Puchar Europy) jest z samej swej natury epicka. Fakt, że nikt nigdy nie obronił tego trofeum w obecnej formie (i wiadomo już, że nie dokona tego w tym sezonie) wyraźnie wskazuje jak konkurencyjne są to rozgrywki.

To truizm stwierdzić, że elitarna grupa klubów, takich jak Barcelona, Madryt, Bayern czy Manchester United, co roku stawia sobie za cel zwycięstwo w lidze krajowej oraz sięgnięcie po koronę Europy. Swoisty mityczny dublet.

Biorąc pod uwagę fakt, że nawet Barça w trakcie swojej złotej ery dotarła do finału jedynie w 2006, 2009 i 2011 roku, nie dziwi, że dla większości wymienionych klubów zwycięstwo w rozgrywkach ligowych okazuje się niejednokrotnie jedynym trofeum, którym mogą się cieszyć po zakończeniu sezonu.

Walka o tytuł ligowy staje się mniej ekscytująca już w kwietniu, czasem nawet w marcu. Przykładowo: Real nie dogoni już Barçy, Manchester City nie dogoni United, zaś Bayern powinien sięgnąć po ligową koronę już w najbliższej kolejce. Byłoby szokiem, gdyby Napoli dogoniło Juventus. W czterech z pięciu wielkich lig europejskich już w marcu znamy zwycięzców.

Jeśli więc jeden z tych klubów dołączy do United (już wyeliminowanego zarówno z rozgrywek europejskich, jak i FA Cup) i opuści Ligę Mistrzów w ciągu najbliższych dziesięciu dni to możliwe, że poczuje nagle dziwną pustkę aktualnego sezonu - złote trofeum uciekło, srebrne mamy już w garści.

W przypadku Barcelony nie musi się to okazać prawdą. Teoretycznie Barça powinna wyeliminować PSG, jednak podopiecznym Carlo Ancelottiego nie brakuje talentu i rewanż w przyszłą środę na Camp Nou może się okazać kolejną magiczną nocą futbolu.

Jeśli jednak spełni się najczarniejszy scenariusz Barcelony, to co jej pozostanie?

Teraz, gdy Tito Vilanova wrócił z Nowego Jorku po zakończonej chemioterapii, niemal gotów do pracy na pełnych obrotach, fascynujące będzie dla niego ponowne odkrywanie drużyny po tak długiej nieobecności.

My zaś, widzowie, będziemy mogli zobaczyć czym tak naprawdę jest dla Barcelony Tito Vilanova, jaka jest jego wartość dla drużyny, i jaki jest jego wpływ na ekipę w zależności od okoliczności. To również powinno być niezwykle ciekawe. Barcelona grała z mocą, skutecznością i bawiła widzów. Miejmy nadzieję, że Tito czuje się wystarczająco dobrze, by wznowić pracę i dać nam więcej danych, umożliwiających ocenienie go, jako sukcesora Pepa Guardioli.

W trakcie zremisowanego 2:2 spotkania z Celtą Vigo Éric Abidal pojawił się na ławce rezerwowych. To było jego pierwsze powołanie ma mecz od czasu uzyskania lekarskiego pozwolenia na grę po przeszczepie wątroby. Teraz możemy się cieszyć z powrotu wielkiego gracza i wielkiego człowieka po długiej i zaciętej walce z nowotworem o powrót do zdrowia i do sportu.

Jeśli Abidal będzie w stanie znów osiągnąć swój poziom sprzed choroby, lub nawet zbliżony do niego, to skład Barcelony zostanie wzmocniony o szybkiego i wysokiego obrońcę.

Prócz tego będziemy się także przyglądać dalszemu rozwojowi klubowych młodych talentów.

Pięć zwycięstw w zbliżających się dziewięciu kolejkach La Liga (przy założeniu, że Real nie straci już punktów), zapewni Barcelonie mistrzostwo. W związku z tym można się spodziewać, że pole do popisu powinni dostać Cristian Tello, Gerard Deulofeu, Sergi Roberto, Martín Montoya oraz Marc Bartra.

Czekają nas ciekawe czasy.

Tymczasem w najbliższą sobotę Barça zmierzy się z Mallorcą, która znacząco poprawiła swoją grę pod wodzą Georgio Manzano, który wydaje się być odpowiednim człowiekiem do przebudzenia byłego zawodnika Barcelony - Giovanniego Dos Santosa. Wyspiarze w ostatniej kolejce przegrali na własnym stadionie z również walczącym o utrzymanie w lidze Depor, na Camp Nou więc przyjadą bezgranicznie zdesperowani i nastawieni na uzyskanie pozytywnego rezultatu. Odbędzie się to w momencie, w którym Vilanova może postanowić oszczędzić niektóre ze swoich gwiazd na rewanżowe spotkanie z PSG. Szansa dla Mallorki?

Zobaczymy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (30)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze