Dani Alves zdaje sobie sprawę, że jutrzejsze El Clásico, które Barça rozegra na Camp Nou, nadchodzi tuż po przegranej z Milanem na San Siro. Mimo to Brazylijczyk jest pewien, że zarówno drużyna jak i kibice zdołali się już otrząsnąć po tej porażce. „To czy zagramy w kolejnym finale zależy od nas wszystkich. Zaatakujemy od pierwszej minuty" - przekonuje Alves.
Pytanie: Wygrywając z Sevillą również graliście o swego rodzaju finał. Niemniej ważny niż ten, o który będziecie walczyć z Madrytem.
Odpowiedź: Tak, to jest wielki tydzień i trzeba stawić mu czoła.
Po tym jak w pierwszym meczu na Estadio Santiago Bernabéu padł rezultat 1:1, jeśli jutro wynikiem rewanżu będzie remis 0:0, to takie rozstrzygnięcie meczu promuje do finału Barcelonę. Piszesz się na to?
Nie mamy najmniejszego zamiaru grać na 0:0. Gramy po to, żeby wygrać. Nie po to, by brońć rezultatu. Zaatakujemy od pierwszej minuty.
Od jedenastu spotkań tracicie przynajmniej jedną bramkę. To powód do zmartwienia?
To kwestia, którą należy poprawić. Jednak jeśli wygrywasz i osiągasz swój cel, to w ostatecznym rozrachunku nie ma znaczenia ile goli straciłeś.
Jakiego Realu Madryt spodziewasz się jutro?
Spodziewam się Realu, który, mimo iż w ostatnich latach zdobył mniej niż my, wyjdzie jak zawsze grać o wszystko. Dla nich ten sezon to rozgrywki Pucharu Króla i Ligi Mistrzów, ponieważ w lidze dzieli nas znacząca różnica. Będziemy grać o awans.
W zeszłym sezonie przyjechali na Camp Nou grać o ligę i wygrali...
Nie przegraliśmy ligi tamtym meczem. To był ostateczny cios, ponieważ kiedy nastąpił nie mieliśmy już cienia szans na obronę tytułu, ale ligę przegraliśmy na innych stadionach.
To prawda, jednak można odnieść wrażenie mają was tak dobrze rozpracowanych, że wygrać na Camp Nou nie jest już dla nich najmniejszym problemem...
Nie wydaje mi się. W dwóch ostatnich spotkaniach ligowych między nami to raczej my zaprezentowaliśmy się słabo, niż zostaliśmy przez nich rozpracowani.
Wyglądasz na bardzo pewnego waszych możliwości.
To będzie trudny mecz, jak każde El Clásico. Jednak jeśli zagramy najlepiej jak umiemy znów będziemy mogli cieszyć się wielkim finałem. To zależy jedynie od nas.
Zaskoczyła cię krucjata przeciwko Messiemu, jaka wywiązała się po pierwszym meczu?
W futbolu nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Jak powiedział Pep: my powinniśmy odpowiadać na boisku. Choć ja akurat jestem dość kłótliwy i czasem powinienem siedzieć cicho...
Co myślałeś o tym wszystkim, co wydarzyło się po ostatnim Klasyku?
Że był to sposób przekonania ludzi, iż Messi nie zasługuje na Złote Piłki, które wygrał. Mam wrażenie, że był to swoisty sposób na zrównoważenie sytuacji. Ale w ostateczności tym, co widzą ludzie, są jego czyny i jego zachowanie na boisku.
A to, o czym mówił Callejon?
Nie będę tego komentować. Tak tak jakbyś w szkole próbował dyskutować z nauczycielem.
Skarżyłeś się na rasizm na Bernabéu? Jakiej odpowiedzi spodziewasz się ze strony Camp Nou?
To pytanie nie ma racji bytu. Gram w Hiszpanii od dziesięciu lat i takie zachowanie pojawia się ze wszystkich stron. Tu nie ma znaczenia, że to się zdarzyło akurat na Bernabéu, ani też, że zdarzyło się mnie. Mnie się albo kocha albo nienawidzi, nie ma chyba stanu pośredniego. Powiedziałem o tym ponieważ skończyła mi się już cierpliwość, ale takie postawy widzę już od dziesięciu lat w całej Hiszpanii.
Eto'o opuścił kiedyś z tego powodu boisko. Miałeś ochotę również tak zrobić?
Nie, nigdy nie miałem zamiaru zejść z murawy. To ci, którzy powodują takie sytuacje powinni to zrobić.
Gdybyś mógł, zatrudniłbyś któregoś z zawodników Realu Madryt w Barcelonie?
Osobiście nie zatrudniałbym nikogo. Mamy dobrze obsadzone wszystkie pozycje. Gdyby nie grali w Realu Madryt być może... Ale ponieważ jest jak jest, lepiej tego nie robić.
Porozmawiajmy więc o kimś, kogo dobrze znasz. Czy Neymar może osiągnąć poziom Leo Messiego?
Nie wiem czy może osiągnąć poziom Messiego, ale ma wystarczające umiejętności piłkarskie. Osiągnąć to, co Messi jest bardzo trudno, jednak byli już gracze, którzy wyznaczyli swoją epokę i Neymar również może to zrobić.
Po tym jak wyszło na jaw, że Barça zapłaciła dziesięć milionów przedpłaty za Neymara pozostaje już tylko jedno pytanie: czy przejdzie do katalońskiego klubu w tym roku, czy w przyszłym? Co o tym sądzisz?
Rozmawiałem już z nim o tym wszystkim. Neymar wie jak tu jest, ponieważ zadbałem by miał wszelkie potrzebne informacje. Ale nie da się go po prostu złapać i tu przynieść. Gdyby się dało ktoś już by to zrobił. On sam musi podjąć decyzję.
A co ci mówi na ten temat intuicja?
On dobrze zdaje sobie ze wszystkiego sprawę, wie, co go czeka. Gdybym był na jego miejscu myślałbym teraz o Mundialu, na którym Neymar będzie naszą nadzieją. Próbowałbym być jeszcze lepszy, przede wszystkim taktycznie, ponieważ to ma dla nas ogromne znaczenie. Poza tym czeka na niego drużyna, której profil wyjątkowo pasuje do jego umiejętności.
Obawiasz się, że może przejść do City?
Nie obawiam się, ponieważ mnie to nie dotyczy. To nie ja będę beneficjentem tego transferu. Sądzę, że nie jest to kwestia pieniędzy, ponieważ zostając w Brazylii zarabiałby dużo więcej niż wiele gwiazd zarabia w Europie. To kwestia wyboru, kwestia tego, gdzie będzie wolał iść... pozwólmy mu podjąć tę decyzję w spokoju.
Wracasz ostatnio do formy. Co działo się w zeszłym roku?
Nie była to kwestia moich kontuzji, ani nawet tego, że ten sezon nie był dla mnie udany. Jesteśmy drużyną. W zeszłym roku wykonaliśmy kawał roboty, ale to ma znaczenie tylko wtedy, gdy w klubowej gablocie pojawią się nowe trofea. Jak dotąd wydawało się, że bardzo łatwo jest grać i zdobywać tytuły. Ale tak naprawdę łatwo jest tylko siedzieć i krytykować.
Jak czujesz się z tym, że twoje nazwisko zniknęło ze wszystkich quinieli*?
Jedyne, co mnie w tym martwi, to fakt, że mogą dokonywać takich zmian nie rozmawiając ze mną osobiście. Rozumiem, że to funkcjonuje jak przedsiębiorstwo i jeśli szef nie chce na mnie stawiać, to mnie wyrzuca. Mam jedynie problem z tym, że pewnych rzeczy nie potrafię przemilczeć. Mówię to, co myślę, lecz czasami powinienem się kontrolować.
W jakim punkcie znajdujesz się teraz?
Czuję się dobrze. Nie zamartwiam się zbytnio przyszłością, żyję tym, co jest teraz. Jeśli teraz jest dobrze, to nie myślę o zmianach.
A jakie mogłyby być to zmiany?
Żadne. Robię to, co kocham i jestem szczęśliwy w Barcelonie. Cieszę się, że mam tu przyjaciół. Sądzę, że nigdy nie będę już miał takiej drużyny, jak ta.
Chciałbyś zakończyć tu karierę?
Nie.
Jesteś tego bardzo pewien.
Tak, chciałbym tu zostać najdłużej, jak będzie to możliwe, ale moim marzeniem jest zakończyć karierę w Bahíi.
Rozumiesz decyzję Valdésa?
Rozumiem i chylę przed nim kapelusza. Ktoś inny na jego miejscu nie miałby tyle odwagi, by zrobić to, co on. To normalne, że będąc tu chce się dalej tutaj pozostać. Ale ja grałem już poza Barçą i wygrywałem tam. Valdés również powinien zmierzyć się z takim wyzwaniem. Identyfikuję się z nim, ponieważ łączą nas właśnie te wyzwania.
To, co zostało poddane krytyce to sposób ogłoszenia decyzji, a nie sam fakt, że chce odejść...
Nie zgodzę się z tym. Jest tak, jak powiedziałem i nie trzeba na to patrzeć inaczej. Mam bliskich, których obchodzi to, co się ze mną dzieje. Gdy odchodziłem do Barçy nie było żadnej kampanii bym został, to interesowało tylko moich bliskich i moich kibiców, nikogo z zewnątrz. Teraz jest przeciwnie, gdy nie chcesz zostać dłużej w klubie nazywają cię niewdzięcznikiem, a tak nie jest. Trzeba mieć do Valdésa szacunek za wszystko, co wygrał i co osiągnął z tym zespołem. Powinien odejść jako jeden z największych zawodników tego klubu.
Jak się pracuje pod nieobecność Tito?
Jednym z silnych punków Barçy jest to, że wszyscy dobrze tu odrabiają pracę domową. Nie ma z nami profesora ale to nic nie zmienia. Kiedy nie ma naszego szefa możemy pokazać, że jesteśmy prawdziwymi zawodowcami. W klubie nikt nie może narzekać na nasze zachowanie pod nieobecność Tito.
Ostatnie pytanie, chciałbyś przekazać jakiś apel do kibiców, którzy przyjdą jutro na stadion?
Nie muszę tego robić. Oni sami dobrze zdają sobie sprawę z wagi tego meczu. To, czy zagramy kolejny finał zależy od nas wszystkich.
*Quiniela - rodzaj hazardowej gry losowej popularnej w krajach hiszpańskojęzycznych. Zwykle oparta na rozgrywkach ligowych i pucharowych, może przyjmować różne formy - przyp. tłum.
Komentarze (63)