Dziś, o godzinie 22:00 Barcelona podejmie u siebie Sevillę w ramach 25. kolejki La Liga. Wczoraj rundę spotkań rozpoczął Athletic Bilbao, który przegrał u siebie z Realem Sociedad 1:3.
Dzisiejszy pojedynek z Sevillą na Camp Nou będzie ostatnią próbą generalną przed nadchodzącym tygodniem, w którym Barcelona dwukrotnie zmierzy się z Realem Madryt. Najpierw we wtorek, w rewanżowym spotkaniu półfinału Pucharu Króla, a następnie w sobotę w 26. kolejce hiszpańskiej La Liga. Po środowej porażce na San Siro piłkarze Barcelony będą mogli odbudować także lekko podupadłe morale, gdyż walka o awans do ćwierćfinału będzie toczyć się do ostatniej minuty.
Pełny skład do dyspozycji
Pozytywną wiadomością dla sztabu trenerskiego jest brak jakichkolwiek kontuzjowanych, co nie miało miejsca w zespole Barcelony od bardzo dawna. Największym wzmocnieniem, być może nie piłkarskim, ale na pewno psychicznym, jest powrót Érica Abidala. Francuz dostał od lekarzy klubowych zielone światło niemal rok po przejściu zabiegu przeszczepu wątroby i mimo iż wydawało się, że to ostateczny koniec kariery lewego obrońcy, tak jego siła i determinacja do powrotu zadziwia cały świat. Trudno oczekiwać, by po tak ciężkiej sytuacji zdrowotnej wracał do składu jako filar podtrzymujący grę linii defensywnej, ale moralny zastrzyk pozytywnej energii, jaki otrzymał zespół, jest nieoceniony i może okazać się kluczowy w najbliższych tygodniach. Do pełni szczęścia brakuje tylko Tito Vilanovy, który toczy swój walkę z chorobą w Nowym Jorku, ale nie wróci do Barcelony przed dwaunastym marca.
Jedyne znaki zapytania, w kontekście występu w meczu z Sevillą można postawić przy Adriano, który wczoraj trenował indywidualnie (wciąż boryka się z problemem ścięgna podkolanowego) oraz Carlesie Puyolu. Kapitan Barçy w Mediolanie zderzył się głową z Giampaolo Pazzinim i skończyło się to kilkoma szwami. Nie powinno to przeszkadzać w grze, ale Jordi Roura może dać mu odpocząć.
Kilka słów o sytuacji rywali
Andaluzyjski zespół przyjedzie do Barcelony bez Emira Spahica, który pauzuje za kartki oraz Cicinho. Brazylijczyk niedawno wrócił po kontuzji, ale trener Unai Emery postanowił jeszcze nie ryzykować. Do składu po wyleczeniu urazów wracają także Geoffrey Kondogbia, Juan Cala i José Campaña.
W ostatnich pięciu spotkaniach w La Liga Sevilla wygrywała trzykrotnie (3:1 z Deportivo, 2:1 z Rayo, 3:0 z Granadą), raz przegrała (1:4 z Realem) i raz zremisowała (z Getafe). Dobrym prognostykiem dla Barcelony jest słaba passa Andaluzyjczyków w meczach wyjazdowych. Ostatnie zwycięstwo na stadionie rywali w lidze odnieśli 24 września 2012 roku w A Coruñii (2:0 z Deportivo). Od tego czasu zdobyła jedynie dwa punkty – remisy z Espanyolem i Getafe. Podopieczni Unaia Emery’ego zajmują obecnie dziesiąte miejsce w lidze, ze stratą ośmiu punktów do Valencii (miejsca gwarantującego udział w Lidze Europy) i przewagą dwunastu oczek nad strefą spadkową.
Ostatnie pojedynki między Sevillą i Barceloną na Camp Nou to zdecydowana dominacja zespołu ze stolicy Katalonii. Ostatni raz porażkę na swoim stadionie w rozgrywkach ligowych Barça odniosła 15 grudnia 2002 roku. Poprzedni mecz w lidze zakończył się bezbramkowym remisem.
Hizpańskie Mundo Deportivo przewiduje, że od pierwszych minut na boisku pojawią się David Villa, Alexis Sánchez, czy Alex Song, jednak jaka jedenastka wybiegnie na murawę Camp Nou dowiemy się dopiero przed samym meczem. Sytuacja w tabeli ligowej jest na tyle bezpieczna, że Barcelona nie musi wygrać meczu za wszelką cenę. Z drugiej strony każde trzy punkty przybliżają Barçę do tytułu mistrzowskiego, a wysokie zwycięstwo na pewno poprawi nastroje w szatni blaugrany.
Komentarze (511)