Marca pisze swoją historię

n00stress

11 grudnia 2012, 14:35

Marca/Total Barca

150 komentarzy

Przyzwyczailiśmy się, że hiszpańska prasa w swoich sprawozdaniach może nie być obiektywna, jednak wydarzenia ostatnich dni, związane z pobiciem rekordu bramek w roku kalendarzowym przez Messiego, pokazują do jakich absurdów można dojść zakłamując rzeczywistość.

Jeżeli uważnie przyjrzycie się powyższej wzmiance na temat niesamowitego, historycznego wyczynu Leo Messiego, zobaczycie jeden szczegół odróżniający madrycką gazetę Marca od reszty świata. Nawet jeżeli nie znacie hiszpańskiego, widać wyraźnie, że niektórzy dziennikarze mają dość specyficzne podejście do piłki nożnej. W alternatywnym świecie Messi zdobył 85 goli w 2012 roku, a nie jak wszyscy twierdzą 86.

W każdym artykule, który pojawił się od niedzieli, Marca uparcie przyznaje Argentyńczykowi 85 bramek. Nawet w filmiku ukazującym wszystkie trafienia Messiego w tym roku kalendarzowym, nie znajdziemy bramki strzelonej w meczu na Camp Nou z Athletic Bilbao. Różnica niby niewielka, ale robiąca różnicę między pobiciem, a wyrównaniem rekordu. Mimo wszystko gazeta, podobnie, jak cały świat, zachwyca się niezwykłym wyczynem ‘10' Barcelony, choć przecież powszechnie uznanym faktem jest, że Gerd Müller strzelił w 1972 roku 85 goli.

Rekord pobity?

Zagłębiając się nieco bardziej w tok rozumowania Marki wychodzi, że w tym przypadku gazeta zachowała się wręcz komicznie zmieniając całą, powszechnie znaną historię. Po pierwsze, mimo oficjalnego protokołu sędziowskiego, Marca, przyznająca nagrodę dla najlepszego strzelca ligi hiszpańskiej, zapisała pierwszą bramkę Leo Messiego w meczy z Athletic Bilbao, jako gola samobójczego Fernando Amorebiety. To nam wyjaśnia, dlaczego Argentyńczyk ma 85, nie 86 trafień.

Aby móc ogłosić razem z resztą świata, że Leo Messi pobił historyczny rekord, madrycka gazeta stanęła przed wyborem: odjąć jedną bramkę Gerdowi Müllerowi, bądź przyznać się do błędu. Druga opcja odpadła zapewne od razu, stąd dziennikarze z alternatywnego świata znaleźli spotkanie z czerwca 1972 roku pomiędzy Niemcami a ZSRR. Protokół sędziego wskazuje, że snajper Bayernu Monachium strzelił w tym spotkaniu cztery bramki. Analizując archiwalne filmy z tego spotkania zauważymy, że jedno z tych trafień było samobójem autorstwa bramkarza Związku Radzieckiego.

To wyjaśnia dlaczego w galaktyce Marki, Müller ma, nie 85, a 84 gole, natomiast Messi, nie 86, a 85! I wszystko się zgadza. Tak jakby...

Wracając do rzeczywistości, Leo Messi ma szansę na poprawienie swojego rekordu w liczbie goli w 2012 roku. Fascynujące jest jednak to, do jakich absurdów można dojść, aby trzymać swojej wersji wydarzeń.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (150)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze