No Navarro, no Mickeal - no problema. FC Barcelona Regal w 8. kolejce fazy zasadniczej Euroligi w hali Abdi Ipekçi aż trzydziestoma punktami rozgromiła Besiktas Stambuł (78:48), odniosła ósme zwycięstwo i pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w rozgrywkach. Warto odnotować, że w iście plażowym meczu w gorącym Stambule w pierwszej drużynie Barçy Regal zadebiutował młody Mario Hezonja.
Żadna drużyna przyjezdna nie lubi grać w Turcji. Nie inaczej jest w przypadku hali Abdi Ipekçi, gdzie ponad 9-tysięczna fanatyczna publiczność żywiołowo dopinguje swoich pupili, tworząc istne piekło. Jednak paradoksalnie FC Barcelona Regal komfortowo czuje się w każdym tureckim kotle, na co wskazują statystyki z przeszłości - Katalończycy wygrali siedem na dziewięć spotkań (z czteroma różnymi drużynami) rozgrywanych w Stambule od 2001 roku. Dziś w dziesiątym spotkaniu na tureckiej ziemi, stolica ponownie okazała się gościnna - wręcz plażowa. Chyba nikt nie przypuszczał, że Katalończycy bez Navarro i Mickeala, za to z debiutantem Hezonją, tak łatwo rozprawią się z miejscowym Besiktasem.
Xavi Pascual zdecydował się posłać do boju od początku spotkania niespotykaną piątkę w składzie Marcelinho, Ingles, Rabaseda, Wallace, Lorbek. Pod nieobecność Navarro, to właśnie Joe Ingles (22 punkty) przejął rolę seryjnego strzelca, dzięki czemu zanotował swój życiowy rekord pod względem rzuconych punktów w Eurolidze. Dobre zawody rozegrali również wchodzący z ławki Sarunas Jasikevicius (8 punktów, 5 asyst) oraz Víctor Sada (6 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty).
W pierwszej kwarcie gra toczyła się punkt za punkt. Nikt nie spodziewał się, że przy stanie 15:14 dla gości, Besiktas następne punkty rzuci po blisko sześciu minutach gry. Ale po kolei. Przy stanie 15:14, duet Sada-Ingles trafił trzy z czterech rzutów wolnych i Katalończycy po pierwszej części gry prowadzili 18:14. Druga kwarta rozpoczęła się fenomenalnie dla koszykarzy Pascuala, od 'trójki' Sarasa, natomiast Besiktas momentalnie stanął. Następnie swoje punkty zdobyli Tomić oraz Todorović, wciąż bez odpowiedzi gospodarzy (29:14). Przy tak dużej przewadze swoją wielką chwilę przeżył 17-letni talent regularnie grający dla Barçy Regal B - Mario Hezonja, który pojawił się na parkiecie, zaliczając tym samym debiut w pierwszej drużynie. To właśnie nastoletni Chorwat zdobył swoje pierwsze punkty podwyższając stan meczu na 31:14, kończąc niesamowity serial punktowy 16-0.
Te sześć minut okazało się zabójcze dla tureckiego zespołu. Besiktas, obsesyjnie rzucający za trzy punkty, nie mógł trafić do kosza w żaden sposób, stąd ich druzgocąca skuteczność rzutów z dystansu (3/24 trafione 'trójki'). Besiktas do końca spotkania nie mógł otrząsnąć się z traumatycznych przeżyć na początku drugiej części meczu. W efekcie Barcelona sukcesywnie podwyższała prowadzenie. Co prawda Markota i Vidmar (18 punktów), który jako jedyny znajdował receptę na obronę gości, zmniejszyli straty na początku trzeciej kwarty (46:30), jednak dunk Tomicia i dwa celny rzuty wolne Inglesa odebrały im marzenia o wielkim powrocie (52:30). Ostatecznie przed ostatnią kwartą na tablicy wyników widniał rezultat 62:38.
Ostatnią część meczu otworzył Jawai, a następnie poprawił rzutem trzypunktowym Abrines (39:67), dzięki czemu egzekucja Besiktasu trwała w najlepsze. Ostatecznie męki gospodarzy zakończyły się druzgocącym wynikiem 78:48. To była plaża w na gorącym piasku..tfu! parkiecie hali Abdi Ipekçi w Stambule. Tym samym Barcelona odbiła sobie z nawiązką ligową porażkę z Valencią Basket, jednak sinusoidalna forma Katalończyków musi się ustabilizować dla dobra dalszych losów sezonu, tym bardziej, że popadanie ze skrajności w skrajność nie służy układowi nerwowemu kibiców.
Besiktas JK Stambuł (14 +10 +14 +10): Akin (9), Guler (0), Christopher (7), Markota (4), Vidmar (18) - wyjściowa piątka - Falk (0), Cetin (3), Jerrells (5), Dasić (0), Hersek (2).
FC Barcelona Regal (18 +21 +23 +16): Huertas (7), Ingles (22), Rabaseda (0), Wallace (0), Lorbek (2) -wyjściowa piątka - Sada (6), Jasikevicius (8), Todorović (4), Abrines (5), Jawai (6), Tomić (9), Hezonja (5).
Komentarze (3)