Oceny za mecz z Levante

Challenger

28 listopada 2012, 18:34

107 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.  Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może przyczynić się do zmiany ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa te nie są równoznaczne z „dla mnie Alves 4, a Xavi 6,3”.


Tylko rzeczowe i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.

Oceniający: challenger, Szumi

Valdés – 9 – Pewny punkt zespołu. Wyjął wszystko, co można, a trochę tego było: przeniesione nad poprzeczkę świetne uderzenie Barkero (13’), doskonała okazja Martínsa, a na dokładkę obroniony rzut karny Barkero i fenomenalna intuicja przy poprawce Angela. Bez zarzutu w innych sytuacjach, ciężko zapracowane czyste konto. Oby dla bramkarza Barçy był to mecz przełomu, po którym wreszcie wróci mu w tym sezonie forma.

Alves – bez oceny – Zerwanie mięśnia wysłało Brazylijczyka poza boisko już po 13 minutach gry. Za krótko by mieć z czego wystawić ocenę.

Puyol – 7 – Przed przerwą szybkie szarże gospodarzy sprawiły mu trochę kłopotów i nie za wszystkimi zdołał nadążyć. Z czasem grał coraz pewniej i skuteczniej, dobrze uzupełniał się z Piqué. Wyprowadzanie piłki zostawiał młodszemu koledze, ale i tak zasługuje na uwagę fakt, że Puyi przez 90 minut nie miał ani jednej straty... W 87 minucie dobra decyzja arbitra - spowodował upadek rywala i wyraźnie zagrał piłkę ręką, ale nie ma co winić Kapitana. W intensywnych meczach takie rzeczy po prostu czasem się zdarzają.

Piqué – 7,5 – Bardzo przydatny w pojedynkach główkowych, doskonała dystrybucja piłki i kilka udanych wyjść ofensywnych (m.in. piłka do Xaviego). Bliski zdobycia gola po jednym z nich. Podobnie jak Puyol miewał chwile słabości z dynamicznymi akcjami rywali (siatka od Josélu, pogubił się przy sytuacji zakończonej karnym), ale kilka kluczowych interwencji dla zachowania przez zespół czystego konta zasługuje na stosowne docenienie. Odbiorów: 11. Oby tak dalej.

Alba – 6,5 – Spełnił swoją rolę na boisku, ale momentami było widać, że był ostatnio mocno eksploatowany. Gdy Iniesta zostawiał mu więcej miejsca na lewej flance, Jordi rzadko wykorzystywał to do dograń w pole karne, zresztą przez cały mecz angażował się w grę ofensywną rzadziej niż zwykle. Bardziej widoczny na swojej połowie. Skutecznie ostudzał zapędy gospodarzy, notując łącznie 10 przechwytów, lecz w 66 minucie zanotował chwilę niepoczytalności i zupełnie zbędnym zagraniem podarował rywalom wymarzoną sytuację na gola. Tito da mu pewnie odpocząć w środę, tym bardziej, że do zdrowia wrócił Adriano.

Busquets – 7 – Dostarczył mieszanych uczuć. Jak na siebie, miał sporo strat (7), głównie wskutek tendencji do zagrywania kolegom za plecy i posyłania w przestrzeń chybionych „baloników”. W obronie szybcy rywale też sprawili mu trochę kłopotów, dwukrotnie uciekał się do fauli, nie zawsze sprawdzał się w asekuracji. Z drugiej strony, tym czego statystyki nie ujmują - zastawieniem, przetrzymaniem piłki, aktywnym pressingiem, boiskową inteligencją - kontrolował niemal wszystko, co działo się w środku pola. Część efektów to 9 przechwytów i frustracja rywali. Poczynania Busiego nabrały skuteczności po przerwie, miał swój wkład w zapewnieniu kolegom warunków do tworzenia magii.

Xavi – 8 – Główna postać barcelońskiej ofensywy w pierwszej odsłonie. Jak zwykle świetne panowanie nad piłką i zmiany rytmu prowadzenia akcji, które nie raz wyprowadzały z równowagi defensorów gospodarzy. Creus przez cały mecz prowadził tempo gry, próbował odważnych zagrań i ogólnie „czynił grę kolegów lepszą”. Cudowna piłka do Pedro, dwa kolejne otwierające podania, groźny strzał z woleja i kilka innych cegiełek do przewagi i zwycięstwa zespołu. Jeśli tego wieczora jaśniej świeciła gwiazda Iniesty, to postawa Xaviego stanowiła dla niej doskonałe uzupełnienie.

Fàbregas – 6,5 – Pomijając akcję bramkową, występ trochę bez wyrazu. Gdy jest na boisku jednocześnie z Xavim i Iniestą, jego gra traci na lekkości, swobodzie i dynamice. Bywał czasem zagubiony w akcjach zaczepnych, ale przynajmniej widać postęp: zamiast „piłować” bez końca i grzęznąć w boiskowej anonimowości, Cesc wychodzi do piłek defensorom; aktywniej pracuje w odbiorze. W niedzielę znów widzieliśmy jego skuteczność w tym elemencie gry (5-krotnie zabierał futbolówkę rywalom), co pozwoliło Barcelonie wyprowadzić kilka groźnych akcji z drugiej linii. Jedną z nich pociągnęli razem z Iniestą, Fàbregas w genialny sposób przyjął dogranie kolegi, podręcznikowo objechał bramkarza i jeszcze lepiej strzelił. Opanowanie i kontrola piłki - godne najlepszych napastników świata. No i w tym miejscu wracamy do pierwszego zdania...

Iniesta – 10 (ZM*) – Przed przerwą skuteczny tylko okazjonalnie, w ostatnim kwadransie wraz z całą drużyną spuścił z tonu, ale co z tego, jeśli w międzyczasie zaserwował nam trzy asysty, bramkę... i cóż to była za bramka! To lekkie uproszczenie, ale obyśmy takie „pół godziny” Iniesty oglądali jak najczęściej. Popis z przytupem.

Pedro – 5,5 – Skutecznie penetrował wolne przestrzenie boiska, często schodził ze skrzydeł do środka, ładnie urywał się swoim „plastrom”, aktywny w pressingu. Z drugiej strony, zdarzało mu się niepotrzebnie dublować pozycje Iniesty czy Fàbregasa, co nie ułatwiało zespołowi prowadzenia akcji. Im lepszą zyskiwał sobie okazję pod bramką, tym szybciej tracił głowę. Seria 17 meczów w klubie bez gola trwa, ale nawet z taką dyspozycją Pedro jest ważnym ogniwem Barçy. Bramki to nie wszystko. Samą swoją ruchliwością i doskonałym realizowaniem założeń taktycznych Rodríguez też potrafi zapewnić więcej miejsca i mniej obrońców na plecach Messiemu, Fàbregasowi, Iniesście i innym.

Messi – 8,5 – Chętnie dzielił się piłką i kolejnymi klepkami przed polem karnym Levante robił wszystko, by rozbić zasieki obrony gospodarzy. Udało się dopiero po przerwie. Kolejny dublet na koncie i kilka innych świetnych decyzji. Jakkolwiek by to nie brzmiało - po prostu zrobił swoje.

Rezerwowi

Montoya – 6 – Wszedł bez rozgrzewki i z początku jego występu było to mocno widoczne. Piłka nie chciała się go słuchać (4 straty przy bardzo nikłym zaangażowaniu w ofensywę), a skrzydłowi rywali zaskakiwali go szybkością i dynamiką rozgrywania piłki. Jego stroną atakowali chętniej. Po kilku okazjach do przyjrzenia się z bardzo bliska plecom gospodarzy, lepiej trafiał z timingiem, kryciem i grą w odbiorze. Cenna lekcja dla młodego obrońcy.

Adriano – 6,5 – W trzy tygodnie można stęsknić się za boiskiem, co od razu po wejściu pokazał Brazylijczyk. Ochoczo szukał okazji do wycieczek pod pole karne gospodarzy i nie zabrakło wiele, by były z tego efekty. Trzykrotnie odbierał piłki i podejmował słuszne decyzje. Jeśli tak grał w kwadrans, to miejmy nadzieję, że podobny poziom koncentracji zachowa w środę na znacznie dłużej.

Thiago – 4 – Kilka psikusów zrobiła mu piłka i nie zawsze udawało się je naprawić. Najpoważniejszy przykład to strata przy akcji poprzedzającej rzut karny. W kreacji kilkoma zagraniami wniósł trochę ożywienia na ostatni kwadrans, ale koledzy nie wykazywali chęci do forsowania tempa. Z nim na boisku drużyna zyskuje na przebojowości i nieprzewidywalności. Oby szybko wrócił do formy i wyeliminował błędy typowe dla rekonwalescenta.

*Zawodnik Mecz wg Redakcji FCBarca.com

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (107)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze