Iniesta usunął w cień nawet Messiego

Eoren

28 listopada 2012, 11:08

fcbarcelona-tickets.co.uk

26 komentarzy

W trakcie trwania tej wyjątkowej epoki w dziejach Barcelony, zarówno cały zespół, jak i pojedynczy gracze, dokonywali regularnie tak niezwykłych wyczynów i notowali tak wspaniałe statystyki, że czasem, trudno jest nawet powiedzieć od czego powinno się zacząć.

Tak też było w niedzielę. Zniszczenie Levante, które traci bardzo mało goli, które w trakcie ostatnich wizyt Realu Madryt na Ciutat de Valencia wyjątkowo utrudniło życie ekipie ze stolicy Hiszpanii (dwie porażki, remis i nieznaczne zwycięstwo), i które jest właśnie na najlepszej drodze do fazy pucharowej Ligi Europejskiej, byłoby wystarczająco znaczącym osiągnięciem. Ale zapisanie się w historii dzięki zwycięstwu 4:0, osiągniętemu grając jedenastką piłkarzy wypromowanych przez własny system szkolenia (oparty na rozwoju młodzieży), jest powodem do dumy dla Katalończyków i po raz kolejny sprawia, że wzrok całego piłkarskiego świata skupia się na Barcelonie. To zwycięstwo oznaczało także, że drużyna Tito Vilanovy zanotowała najlepszy start sezonu w całej historii La Liga. Jeśli Barça wygra również z Athletic Bilbao (w sobotę, 1 grudnia, na Camp Nou) to zostanie samodzielnym liderem w tej klasyfikacji.

Tymczasem Leo Messi bije kolejne rekordy strzeleckie - zanotował już 301 goli dla Barcelony; został pierwszym zawodnikiem od 1943 roku, który dziewiętnastokrotnie trafił do siatki w zaledwie trzynastu spotkaniach ligowych, a od pobicia rekordu Gerda Müllera, który w 1972 roku zdobył 85 bramek, dzielą go już tylko cztery trafienia. Dlatego fakt, że Andrés Iniesta usunął wszystkie te wydarzenia w cień, uzmysławia jak zadziwiający był jego występ.

Zaledwie dwa tygodnie temu dwudziestoośmiolatek wyznał, że „nigdy nie wiadomo czy to bardziej pech, czy szczęście, kiedy trzeba zostać na ławce rezerwowych, ale nie jestem przyzwyczajony, by spędzać tam tak wiele czasu, co w tym sezonie". Były to słowa najbliższe publicznemu wyrażaniu pretensji w stosunku do trenera, jakich moglibyśmy się spodziewać ze strony Iniesty, wyjątkowo profesjonalnego i spokojnego człowieka. Pojawiły się pomysły, że Barcelona chce zapewnić Inieście regularny odpoczynek, jak wtedy, gdy spędził na ławce całe 90 minut w trakcie wygranego 4:2, wyjazdowego spotkania z Mallorcą, by obniżyć jego podatność na kontuzje oraz zapewnić najwyższą formę na przełomie kwietnia i maja. To, że Iniesta ma rozegranych jedynie 600 minut w ligowych spotkaniach w tym sezonie, czyni go dopiero dziesiątym zawodnikiem na liście tych, z których usług najczęściej korzysta Vilanova (byłby jedenasty, gdyby Alves nie opuścił boiska z powodu kontuzji). Jeśli istnieje bezpośredni związek pomiędzy taką oszczędną eksploatacją zawodnika a wyjątkowym charakterem jego występu w Walencji, w niedzielną noc, to znaczy, że czyjeś plany zmierzają w bardzo dobrym kierunku.

Vilanova oddelegował Iniestę do gry na lewym skrzydle (choć z pełnym zezwoleniem do schodzenia do środka), więc Cesc Fàbregas został trzecim pomocnikiem, która to pozycja, jak sam otwarcie przyznał, nie jest jego ulubioną. Dwie asysty Andrésa, które na gole przemienił Messi, strzał, który w okrutny wprost sposób minął Munuę, i przede wszystkim wymiana piłki z Fàbregasem, skutkująca czwartym trafieniem, bezsprzecznie były wspaniałe. To on był motorem napędowym gry i głównym sprawcą szoku, w jakim piłkarze Levante spędzili prawdopodobnie resztę nocy. Trzeba przyznać, że to nie najgorszy sposób na uczczenie tego, że zostało się właśnie szóstym zawodnikiem w historii Barcelony, pod względem liczby rozegranych spotkań, zostawiając w tyle Guillermo Amora, z 422 meczami.

„Nikt z nas nie powinien sądzić, że tak będzie do końca sezonu, przyjdą jeszcze trudne momenty i musimy cały czas być przygotowani na ciężką walkę" - ostrzegał po meczu Iniesta. „Osobiście jestem bardzo szczęśliwy, że wracam do wysokiej formy. Teraz musimy utrzymać się na tym kursie, wykonywać swoją pracę jak najlepiej i nie oglądać się na to, co wydarzy się w derbach Madrytu, w przyszły weekend. Musimy tylko robić to, co do nas należy, tak dobrze, jak to możliwe."

Ten występ, będący punktem zwrotnym dla piłkarza, któremu przyznano nagrodę UEFA dla najlepszego zawodnika w Europie, sprawia, że wszystko wygląda na to, iż uda mu się utrzymać to miano dłużej.

Co do Messiego (jak niesprawiedliwe musi się wydawać reszcie świata, że Iniesta, zawodnik o tak podobnych umiejętnościach mijania przeciwników i magicznie szybkich stopach, gra w tej samej drużynie!) to będzie miał on jeden mecz mniej, by wyprzedzić Müllera, niż wcześniej oczekiwano. Początkowo, rewanż w ramach kolejnej rundy Pucharu Króla, planowany był w grudniu, jednak w wyniku ustaleń między transmitującą te rozgrywki stacją a La Liga, został on przesunięty. W związku z tym, Messi potrzebuje czterech bramek w sześciu meczach (4 w lidze, 1 w LM i w przypadku awansu 1 w Pucharze)

Jeśli tak się stanie, to wszystkie oczy zwrócone będą na Camp Nou w sobotę, podczas meczu przeciwko Bilbao, które jest ulubioną ofiarą Argentyńczyka. Baskowie przybędą do Barcelony a spotkanie z nimi da drużynie Vilanovy szansę na zdobycie czternastu punktów przewagi nad aktualnym mistrzem, Realem Madryt, przed jego spotkaniem z Atlético. Naprawd, jesteśmy w ciekawym momencie sezonu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (26)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze