Mimo że podobna, to jednak inna od Barçy Guardioli. Drużyna prowadzona przez Tito ma wady jak każda, ale nie sposób nie pisać o zaletach trenera, który zanotował najlepszy start w lidze i awansował już do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Żeby zrozumieć rolę Vilanovy najpierw trzeba uświadomić sobie jak trudno zmotywować do osiągnięcia tego samego celu piłkarzy, którzy w zawodowej piłce wygrali wszystkie najcenniejsze trofea.
1. Pierwszy w lidze, 8 punktów
Mogły być wątpliwości: Tito Vilanova był najbliższym współpracownikiem Pepa Guardioli, który zbudował najlepszą Barçę w jej historii, ale nie było pewności jak poradzi sobie w pojedynkę, mając decydujący głos w najważniejszych sprawach dotyczących pierwszego zespołu. Wczoraj minął rok od poważnej operacji usunięcia nowotoworu ślinianki i wtedy wydawało się, że po prostu nie jest możliwe, by był w tym miejscu po 12 miesiącach. Gdy Guardiola zakomunikował, że odchodzi, Tito przyjął jednak wyzwanie z zadziwiającą naturalnością. Wczoraj katalońska TV3 ogłosiła, że Vilanova opowie o swojej chorobie w wywiadzie zorganizowanym z okazji corocznej akcji charytatywnej Marató, która odbędzie się 16 grudnia.
"Chcę wygrać wszystko", powiedział na początku swojej pracy. I nie była to arogancja, lecz po prostu bezgraniczna wiara w swoją drużynę. Tito wspominał w szatni, że liga jest tym, co określa nastrój na cały sezon. Jego zawodnicy wzięli sobie te słowa do serca, w efekcie czego Barça jest teraz na pierwszym miejscu, mając 34 punkty na 36 możliwych.
2. Dominator taktyczny
Jest debata, czy Barça Tito różni się od Barçy Guardioli. Nie da się zaprzeczyć temu, że drużyna traci więcej bramek niż w poprzednich latach (15 goli w 12 meczach), ale też zespół, który zdobył 14 pucharów nigdy nie zmagał się z tyloma urazami w obronie. Nie da się zaprzeczyć również temu, że obecna Barça zanotowała najlepszy start w lidze i jest o krok od wyrównania rekordu Realu Madryt z sezonu 1991/92. Drużyna Vilanovy ma już na koncie siedem remontad, co oznacza, że trener z powodzeniem zmienia warianty taktyczne w trakcie meczów, czyli posiada umiejętność, której znaczenie zawsze podkreślał Guardiola. Najbardziej ryzykownym posunięciem było ustawienie Adriano na środku obrony przeciwko Realowi Madryt, a Brazylijczyk wywiązał się ze swojej roli bardzo dobrze.
Punktem wyjścia Tito jest to samo, co u Pepa: gra piłką i Leo Messi jako centralna postać zespołu. Argentyńczyk ma już na koncie 24 bramki. Taktycznie zespół wciąż opiera się na ustawieniu 4-3-3 i tylko sporadycznie stosuje ryzykowne 3-4-3.
3. Pierwszy w Lidze Mistrzów
Poza wpadką w Glasgow, ta sama, zwycięska dynamika charakteryzuje Barçę w Europie. Katalończycy mają już pewne pierwsze miejsce w grupie i na Benficę mogą wystawić rezerwy, skupiając się tym samym na lidze. Barcelona wygrała swoją grupę w Lidze Mistrzów po raz szósty z rzędu, co kolejny raz daje jej przewagę w 1/8 finału w postaci atutu własnego boiska w spotkaniu rewanżowym.
Po meczach z Celtikiem pojawiły sie pytania o plan B na rywali, którzy zamiast grać w piłkę, ustawiają się we własnym polu karnym i nie chcą nawet mieć futbolówki przy nodze. Dziennikarze i kibice żądali wręcz zmiany stylu gry, jakby zapominając o tym, że tak wspaniały Pep Team również nie zawsze radził sobie z autobusami (Chelsea). Uważni obserwatorzy słusznie przypominali wtedy, że rywal murujący własną bramkę jest w stanie wygrać 1 na 10 takich meczów z Barceloną. To czysta statystyka, która nie oznacza jednak, że stworzony został nowy sposób na tiki-takę. Ten sposób był zawsze, rzecz jednak w tym, że tiki-taka jest skuteczniejszym sposobem na autobus niż autobus na tiki-takę.
4. Respekt w grupie
Tito już piąty rok pracuje z tą samą grupą piłkarzy. Gdy był drugim trenerem, zyskał u zawodników wiele szacunku, ale prawda jest taka, że będąc asystentem Guardioli, nie mógł mieć takiego posłuchu, jak on. Odkąd został pierwszym trenerem, nie boi się rotować składem (choć zmusiły go do tego również kontuzje) i na razie żaden z zawodników nie poczuł, że jego ego zostało urażone. Martín Montoya zdołał już "posadzić" na ławce Daniego Alvesa, nie zawsze grał Iniesta, a czasem wystawiany był na nie swojej nominalnej pozycji. Także David Villa, mimo kontuzji Alexisa, nie ma pewnego miejsca w wyjściowej jedenastce.
Może wydawać się, że Vilanova jest mniej charyzmatyczny niż Pep, ale już na początku swojej pracy w roli pierwszego trenera podkreślił, że nie chce porównań do poprzednika. I na konferencjach prasowych nie boi się komentować pracy sędziów. Choć w tej kwestii wciąż daleko mu do niektórych trenerów pracujących w Hiszpanii, różnica w stosunku do tego, jak Pep unikał tematu arbitrów, jest widoczna na pierwszy rzut oka.
Na ocenę, zwalnianie, kupowanie i krytykę przyjdzie czas po zakończeniu sezonu. Pep Guardiola powiedział kiedyś, że w sporcie normą jest porażka, a zwycięstwo pozostaje wyjątkiem. Pamiętajmy o tym, gdy Barça przegra swój pierwszy ligowy mecz w tym sezonie.
Komentarze (107)