Podopieczni Tito Vilanovy w stu procentach wykonali ustalony wcześniej plan. Pewnie zwyciężyli, nie stracili gola i awansowali do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.
Kibice z pewnymi obawami podchodzili do dzisiejszego spotkania. Barcelona udała się do zimnej Rosji, gdzie nigdy nie grało jej się wygodnie. Poza tym ziarno niepewności zasiane zostało przed dwoma tygodniami, gdy Celtic niespodziewanie wygrał z Barçą i nie pozwolił jej już wtedy świętować awansu.
Vilanova desygnował do gry najlepszy możliwy skład. Razem zagrali Busquets, Xavi, Iniesta i Cesc, co nie zdarza się często. Pierwszą dogodną sytuację do zdobycia bramki miał Pedro, ale dobrą interwencją popisał się Dykan. Chwilę później gospodarze kombinacyjnie rozegrali rzut rożny i w dobrej sytuacji znalazł się Kombarow, ale strzelił wysoko nad bramką.
W 16. minucie Barcelona objęła prowadzenie. Niezdecydowanie obrońców Spartaka wykorzystał Messi, który zagrał do Alvesa, a Brazylijczyk mocnym strzałem z linii pola karnego otworzył wynik meczu. Warto dodać, że było to 350. trafienie ekipy z Camp Nou w Lidze Mistrzów. Chwilę później Spartak mógł wyrównać: Emenike dośrodkował z prawej strony, a znajdujący się na jedenastym metrze Suchý fatalnie skiksował.
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Już 240 sekund po akcji Suchego było 2:0 dla Barcelony. Messi zagrał w uliczkę do Iniesty, ten minął obrońcę i strzelił na bramkę Dykana. Bramkarz Spartaka poradził sobie z tym uderzeniem, ale był bezradny wobec dokładnej dobitki Leo Messiego.
Drugi gol nie podciął skrzydeł gospodarzom, którzy nadal szukali swojej szansy. W 35. minucie mocno piłkę w pole karne Barçy wrzucił Kombarow, a nadbiegający Emenike uderzył niecelnie. Minutę później rzut karny wymusić chciał Pedro, za co został ukarany żółtym kartonikiem. Urodzony na Teneryfie gracz dwie minuty po tej sytuacji pokazał się ze znacznie lepszej strony i zaliczył wyborną asystę. Pedro idealnie zagrał do wybiegającego Messiego, który minął Dykana i zdobył swojego drugiego gola, a trzeciego dla Barcelony.
Emocji w drugiej połowie było jak na lekarstwo. Barcelona rządziła i dzieliła na murawie, a podłamany Spartak starał się choćby o honorowe trafienie, chociaż z powodu dobrej gry gości w środku pola piłkarze Unaia Emery’ego nie mieli wielu okazji.
Serce kibiców Barcelony zadrżało w 67. minucie, gdy w zupełnie przypadkowej sytuacji Welliton poślizgnął się i wpadł na Víctora Valdésa. Bramkarz gości przez dłuższą chwilę nie podnosił się z murawy, trzymając się za kolano. Na szczęście 30-letni portero pozbierał się i był w stanie kontynuować grę. Warto przypomnieć, że nieco ponad rok temu ten sam piłkarz moskiewskiej drużyny „skasował” Igora Akinfiejewa w derbach stolicy Rosji. Po zderzeniu z brazylijskim napastnikiem bramkarz Sbornej pauzował kilka miesięcy.
W 83. minucie Messi mógł skompletować hat-tricka. Po błędzie Ananidze Argentyńczyk znalazł się w sytuacji oko w oko z Dykanem. Choć miał ostry kąt, zdołał ograć bramkarza gospodarzy, ale szybka interwencja obrony zapobiegła utracie kolejnego gola.
Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i chorwacki sędzia po doliczeniu trzech minut zakończył spotkanie. Barcelona w pełni zasłużenie pokonała w Moskwie Spartaka i jest już pewna udziału w fazie pucharowej Ligi Mistrzów.
Cieszą również dwa gole Leo Messiego, dla którego były to trafienia nr 79. i 80. Do rekordu Gerda Müllera brakuje mu zatem tylko pięciu trafień.
Spartak: Dykan; Insurralde, Kombarow, Suchý, Makiejew, Carioca, Jurado, Källstöm, Kombarow, Ari, Emenike.
Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Mascherano, Alba, Xavi, Busquets, Iniesta, Messi, Cesc, Pedro.
Komentarze (1922)