Już dzisiaj podopieczni Tito Vilanovy rozpoczną marsz po kolejny Puchar Króla. FC Barcelona, która broni tytułu zdobytego w zeszłym sezonie, w 1/16 finału zmierzy się z baskijską drużyną Deportivo Alavés.
Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Barçy powiedział, że mimo braku kilku podstawowych zawodników drużyna bardzo poważnie potraktuje dzisiejsze spotkanie. Może się bowiem wydawać, że takie mecze należą do spacerków i niewiadomą jest tylko rozmiar wygranej. Nic bardziej mylnego. Historia pokazuje, że na tym etapie rozgrywek dochodziło do sensacji i dlatego też mecze z rywalami z niższej półki należy traktować poważnie.
Vilanova na pewno nie skorzysta dziś z usług Valdésa, Messiego, Alby, Pedro i Xaviego, którzy w ogóle nie polecą do Vitorii. Wyżej wymienieni piłkarze mają w nogach najwięcej rozegranych spotkań i decyzją trenera dostali szansę na odpoczynek. W meczowej kadrze jest za to Dani Alves, który nie grał od czasu Gran Derbi i być może dziś dostanie od Vilanovy kilkanaście minut, by złapać meczowy rytm.
Do Kraju Basków Barcelona udaje się w szampańskich humorach. W sobotę ekipa z Camp Nou rozprawiła się na wyjeździe z Rayo Vallecano 5:0 i wciąż pozostaje niepokonana w lidze. Kibiców ucieszyła na pewno obecność w pierwszym składzie Davida Villi, któremu Vilanova w końcu zaufał, a ten odpłacił się bramką na 1:0.
Co słychać w drużynie dzisiejszego rywala? Deportivo Alavés występuje w drugiej grupie Segunda División B (trzeci poziom rozgrywkowy w Hiszpanii). Po dziesięciu rozegranych kolejkach podopieczni Nacho Gonzáleza prowadzą w ligowej tabeli z przewagą trzech punktów nad drugą drużyną. Priorytetem jest awans do drugiej ligi, natomiast kibice klubu z Kraju Basków świetnie pamiętają wydarzenia sprzed 13 sezonów, gdy Deportivo wywalczyło szóste miejsce w pierwszej lidze i otrzymało prawo startu w Pucharze UEFA. Prowadzona wtedy przez José Manuela Esnala drużyna okazała się prawdziwym objawieniem rozgrywek, w których dotarła aż do finału, gdzie musiała uznać wyższość Liverpoolu,
Komentarze (192)