Czas na Puchar Króla

Makaj

30 października 2012, 00:06

Własne/fot.Sport

192 komentarze

Deportivo Alavés

ALV

Herb Deportivo Alavés

0:3

Herb Deportivo Alavés

FC Barcelona

FCB

Już dzisiaj podopieczni Tito Vilanovy rozpoczną marsz po kolejny Puchar Króla. FC Barcelona, która broni tytułu zdobytego w zeszłym sezonie, w 1/16 finału zmierzy się z baskijską drużyną Deportivo Alavés.

Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Barçy powiedział, że mimo braku kilku podstawowych zawodników drużyna bardzo poważnie potraktuje dzisiejsze spotkanie. Może się bowiem wydawać, że takie mecze należą do spacerków i niewiadomą jest tylko rozmiar wygranej. Nic bardziej mylnego. Historia pokazuje, że na tym etapie rozgrywek dochodziło do sensacji i dlatego też mecze z rywalami z niższej półki należy traktować poważnie.

Vilanova na pewno nie skorzysta dziś z usług Valdésa, Messiego, Alby, Pedro i Xaviego, którzy w ogóle nie polecą do Vitorii. Wyżej wymienieni piłkarze mają w nogach najwięcej rozegranych spotkań i decyzją trenera dostali szansę na odpoczynek. W meczowej kadrze jest za to Dani Alves, który nie grał od czasu Gran Derbi i być może dziś dostanie od Vilanovy kilkanaście minut, by złapać meczowy rytm.

Do Kraju Basków Barcelona udaje się w szampańskich humorach. W sobotę ekipa z Camp Nou rozprawiła się na wyjeździe z Rayo Vallecano 5:0 i wciąż pozostaje niepokonana w lidze. Kibiców ucieszyła na pewno obecność w pierwszym składzie Davida Villi, któremu Vilanova w końcu zaufał, a ten odpłacił się bramką na 1:0.

Co słychać w drużynie dzisiejszego rywala? Deportivo Alavés występuje w drugiej grupie Segunda División B (trzeci poziom rozgrywkowy w Hiszpanii). Po dziesięciu rozegranych kolejkach podopieczni Nacho Gonzáleza prowadzą w ligowej tabeli z przewagą trzech punktów nad drugą drużyną. Priorytetem jest awans do drugiej ligi, natomiast kibice klubu z Kraju Basków świetnie pamiętają wydarzenia sprzed 13 sezonów, gdy Deportivo wywalczyło szóste miejsce w pierwszej lidze i otrzymało prawo startu w Pucharze UEFA. Prowadzona wtedy przez José Manuela Esnala drużyna okazała się prawdziwym objawieniem rozgrywek, w których dotarła aż do finału, gdzie musiała uznać wyższość Liverpoolu,

target="_blank">przegrywając po dogrywce 4:5. Co ciekawe, w drużynie z Vitorii występował wtedy syn legendy Barçy, Johana Cruyffa, który strzelił nawet jedną z bramek w finałowym spotkaniu na Westfalenstadion w Dortmundzie.

Każdy wynik niż wygrana Barcelony będzie sporego kalibru niespodzianką. W zapasie jest oczywiście mecz rewanżowy, niemniej jednak goście powinni dzisiaj pokazać się z jak najlepszej strony i jeśli tylko na serio potraktują starcie z Deportivo, wrócą do stolicy Katalonii ze zwycięstwem w kieszeni.

Bukmacherzy nie mają wątpliwości - zdecydowanym faworytem spotkania jest Barcelona. Za postawioną na nią złotówkę wygrać można jedynie 1,15 zł. W przypadku remisu do wygrania jest 7 zł, a poprawnie wytypowana wygrana gości to aż 10 zł.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (192)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze