Na El Riazor piłkarz z Arenys de Mar przyjął rolę Xaviego i zaliczając trzy asysty został jednym z architektów zwycięstwa Barcelony. Wydaje się, że na stałe zagościł już w wyjściowym składzie Dumy Katalonii.
Cesc Fàbregas nie mógł znaleźć lepszego sposobu, by odpowiedzieć na krytykę, z którą od jakiegoś czasu spotykała się jego postawa na boisku. Mecz na Riazor mógł dla Barçy skończyć się dużo gorzej, gdyby nie poprawność, rzemiosło i wizja gry pomocnika.
Na najbardziej wysuniętej pozycji, którą często zajmuje w reprezentacji, ale ze swobodą ruchu, której od niego wymagają obie drużyny, Cesc ponownie udowodnił, że jego rola wykracza daleko poza samo podawanie i asystowanie kolegom. La Coruña okazała się świetnym przykładem, dlaczego Tito Vilanova nie stracił wiary w zdolności wychowanka mogące się przydać każdego dnia. Fàbregas szukał i znajdował miejsce na boisku, rozrywał defensywę podopiecznych José Luisa Oltry i pokazał świetną zespołowość. Efekt nie mógł być lepszy. Jordi Alba otworzył wynik zaledwie po trzech minutach spotkania, a kolejne dwie bramki dołożył Leo Messi, który na boisku najlepiej rozumie się z Fàbregasem. Strój Xaviego na Cesca pasował jak ulał, który udowodnił, że jest groźniejszy atakując ze środka pola i łamiąc linie rywala. W tym sezonie ma już 5 asyst, ale w sobotę to on chwalił Messiego: "To przyjemność grać obok Leo", powiedział.
Vilanova nie był zdziwiony po spotkaniu na galicyjskim stadionie. "Grają ci, którzy na to najbardziej zasługują", powiedział trener tydzień wcześniej, odpowiadając na napływającą z zewnątrz krytykę Alexisa i Fàbregasa. Nie ma wątpliwości, że Tito nie rzuca słów na wiatr. Pomocnik wybiegł w podstawowym składzie we wszystkich ośmiu ligowych spotkaniach oraz dwów w Lidze Mistrzów. Ma wielkie szanse, aby jutro ponownie zagrać od pierwszej minuty.
Cesc znalazł swoje miejsce
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (56)