Que partidazo!

Looky

20 października 2012, 21:32

2279 komentarzy

Deportivo La Coruña

DEP

Herb Deportivo La Coruña

4:5

Herb Deportivo La Coruña

FC Barcelona

FCB

  • Pizzi 25', 47'
  • Alex Bergantinos 37'
  • Jordi Alba 78' (sam.)
  • 3' Jordi Alba 
  • 7' Cristian Tello 
  • 17', 43', 77' Lionel Messi 

Que partidazo! Czy ktoś w ogóle spodziewał się, że Barça po wyjściu na prowadzenie 3:0, do ostatniej minuty będzie drżeć o wynik? Tym, co stało się dziś na El Riazor, śmiało można by obdzielić co najmniej kilka meczów Primera Divisón. Ostatecznie jednak Barcelona wygrała 5:4 i zachowała ośmiopunktową przewagę nad Realem Madryt.

Przyznam, że gdy Messi strzelił na 3:0 byłem pewien, że będzie to spotkanie bez historii. Za Guardioli takie pojedynki kończyły się praktycznie po pierwszej połowie, a druga była jedynie dla relaksu. Nie tym razem. Po golach Jordiego Alby, Cristiana Tello i Lionela, Depor szybko odpowiedziało trafieniem z rzutu karnego autorstwa Pizziego. Jedenastka podyktowana została za faul Mascherano, który jeśli w ogóle miał miejsce, to jeszcze przed linią pola karnego. Sędzia dziś jednak rządził i dzielił, stając się pierwszoplanową postacią po przerwie.

Zanim jednak zawodnicy zeszli do szatni, fatalny błąd popełnił Valdés, po rękach przepuszczając mocne uderzenie Bergantinosa. Z pewnego prowadzenia zmierzającego do manity, zrobiło się nerwowe 2:3, na które z pomocą przyszedł jednak Messi. Argentyńczyk otrzymał kolejne fantastyczne podanie od Fàbregasa (zaliczył dziś trzy asysty) i prawą nogą nie dał szans Aranzubii.

Myśleliście, że to koniec i w drugiej połowie mecz będzie spokojniejszy? Nic z tych rzeczy! Kibice jeszcze nie zdążyli wrócić na swoje miejsca, a z rzutu wolnego znakomicie przymierzył Pizzi i piłka po rękach Valdésa wpadła do siatki. Za mało emocji? Tak widocznie uznał sędzia, nie wiedząc dlaczego przypadkowe zagranie łokciem Mascherano w walce o piłkę, interpretując jako faul i pokazując Javierowi drugą żółtą kartkę. Barça była zatem zmuszona grać w dziesiątkę, więc Tito Vilanova szybko dokonał zmian. Boisko opuścili kolejno Villa, Tello i Fàbregas, a zastąpili ich Adriano, Pedro i Xavi.

Goście nie dość, że w osłabieniu, to musieli sobie radzić bez choćby półnominalnych środkowych obrońców, z Songiem i Adriano na środku defensywy. Brakowało oczywiście pewności w grze z tyłu, dlatego Xavi starał się regulować tempo i wraz z partnerami szanować piłkę. Wynik wisiał na włosku i wtedy fantastyczną akcję zrobił Messi, świetnie obracjąc się w miejscu, zwodząc dwóch obrońców i mocno po ziemi strzelając w róg bramki Depor. 3:5 i wydawało się, że jest spokojnie. Było przez chwilę, bo po niegroźnym dośrodkowaniu z lewej strony, Alba przelobował Valdésa i doprowadził do nerwowej końcówki.

Barça wygrała, ale po wielkich cierpieniach. To był dziwny i szalony mecz, który goście grali prawie bez obrony. Cieszy wielka forma Messiego i Fàbregasa, martwi to, że zupełnie posypała nam się linia defensywna. Z nadzieją będziemy czekać na powrót Piqué, a tymczasem... nadal 8 punktów przewagi nad Madrytem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2279)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze