Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Montoya 4, a Messi 6,25". Tylko rzeczowe i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Ściah, Szumi, challenger
Valdés – 4 – Z racji tego, że większość wydarzeń boiskowych rozwijała się w środkowej części boiska lub pod bramką Palopa, Víctor nie miał kiedy „poczuć gry”. Być może dlatego przy uderzeniu Trochowskiego portero Barçy sprawiał wrażenie, jakby tak do końca nie chciał go obronić… Za drugim razem też wywołany do tablicy w mało komfortowej sytuacji. I tym razem nie udało się wyjść obronną ręką. Mimo całej przewagi jaką wypracował sobie Negredo, Valdés mógł chyba zostać przy jego strzale na nogach do samego końca.
Alves – 2 – Przeokrutnie słaby mecz Brazylijczyka, który już od meczu ze Spartakiem nie potrafi ustabilizować gry. Z Sevillą zawiódł na całej linii. Brazylijczyk zanotował dwa poważne błędy już w pięć pierwszych minut, dokładając wnet następny (14’) i... następny (20’). Prawie każde z tych zagrań cuchnęło szansą na gola Sevilli. Nagle przyszła minuta 26. rażąca po oczach skrajnie biernym zachowaniem Brazylijczyka przy strzale Trochowskiego. Prawy obrońca Barçy był pewny uderzenia Niemca z drugiej nogi, zostawił mu mnóstwo czasu i przestrzeni na przygotowanie pozycji... i się mocno zdziwił. Alves wyglądał w tej sytuacji jak oldboy, który boi się o wytrzymałość swoich bypassów. Inne zagrania zakończone prostymi stratami zaserwował m.in. w 44. i 50. minucie gry, równie regularnie odpalając dośrodkowania dokładnie do nikogo (jak w 21’ czy 55’). Bardzo długo nie miał ani pół dobrego zagrania w ofensywie. Jedynym pozytywem jego występu jest 5 odbiorów, ale wygląda to niezwykle blado w kontekście całokształtu jego dokonań tego wieczora.
Song – 4,5 – Podobnie jak „poprzednik” wyżej, też nie miał wymarzonego wejścia w mecz. Przy interwencji we własnym polu karnym z 6. minuty „zagrzał się” i omal nie trafił piłką w rękę Alby. Błysnął zaraz „kiwką” trzech zawodników, ale niewiele później sprezentował piłkę na kontrę Rakiticiowi. Spóźniony z powrotem na pozycję przy pierwszym golu w meczu. Przy akcji na 2:0 będąc już wyprzedzonym przez Negredo – jak by się Song nie zachował, byłoby źle. Rzecz w tym, że reprezentant Hiszpanii nie miał prawa go wyprzedzić! Błędy takiego kalibru nie mogą się zdarzać środkowemu obrońcy, kosztuje to gole. W 80. minucie bezkarnie puścił też del Morala, ale już bez konsekwencji. Bardzo często dynamizował akcje zaczepne, choć pomniejszych niedokładności w wyprowadzaniu futbolówki nie uniknął. Trzeba mocno docenić, że parę razy okazywał się Song ostoją defensywy, ratując drużynę przed kontrą lub prostopadłą piłką. Nie kalkulował, grał zdecydowanie i bardzo gorliwie naprawiał błędy kolegów: Cesca (11’), Alby w 17. czy Messiego po przerwie. Zbawienne wybicie w 41. po „pustym przelocie” Mascherano. W walce o piłki wielokrotnie wyprzedzał Negredo, a nawet kieszonkowego Navasa (87’). Siedem przechwytów w tak intensywnym starciu ma swoją wagę, ale sumując pozytywy z błędami w grze Songa nie możemy zapominać, że te drugie wyraźniej odbiły się na wyniku.
Mascherano – 7 – Najrówniejszy w obronie. Zaliczył dziesięć przechwytów i tylko dwie straty. Jeden z niewielu graczy Barçy, któremu sędziowanie Lahoza nie przeszkadzało, a nawet przypomniało młodość w West Hamie. Nie unikał ostrzejszej gry i momentami bardzo zdecydowanie zatrzymywał rywali. Genialny wślizg z 39. minuty i jeszcze lepsze utrzymanie piłki w boisku. Udanie inicjował akcje, a w zagrywaniu długich piłek pokazał stuprocentową skuteczność. To m.in. idealne podanie do Alexisa, który nie dogonił piłki. Małym cieniem na dyspozycji „Szefa” kładzie się niefortunne zablokowanie strzału Medela w wyniku nienajlepszej komunikacji z Songiem. Futbolówka trafiła do Trochowskiego, a reszta to już historia. Nie było to jednak zdarzenie z tych, które będziemy wypominać Argentyńczykowi do końca życia.
Alba – 6 – Zaczął skoncentrowany i z poświęceniem. Miał za zadanie powstrzymać bardzo niebezpiecznego Navasa i trzeba przyznać, że ta sztuka udała mu się całkiem nieźle. Sześć odebranych piłek to dobry wynik, ale Jordi nie ustrzegł się błędów przed przerwą – zabawa z rywalem i piłką w 20. minucie powinna skończyć się golem, lecz Rakitić trafił w Valdésa. Zdarzyło mu się też przysnąć niecałe 5 minut później i spóźniać się z kryciem. W drugiej odsłonie było już znacznie lepiej – miał wiele udanych powrotów, kasujących groźne akcje rywali. Wykazywał się też w akcjach ofensywnych. Pierwsza z nich miała miejsce w 27. minucie, gdy gola mógł najpierw zdobyć Cesc, a chwilę później Messi. Po przerwie też skutecznie podłączał się do akcji zaczepnych, dwukrotnie tworząc realne szanse na gola. Oby w jeszcze lepszej formie był gotowy do Gran Derbi, a nie musimy się martwić o zabezpieczenie lewej strony boiska.
Busquets – 2,5 – Bezproduktywny. Chaotycznie zaczął mecz, poruszał się niemrawo i oferował zbyt wiele swobody pomocnikom rywali. W 36. pokazał to po raz wtóry, drepcząc w powrocie za Navasem. Często nie nadążał za Rakiticiem i Medelem. Najlepiej było to widać w akcji na 1:0, gdy Busi swą delikatnością pozwolił rozpędzić się w środku pola Chorwatowi, a później zupełnie odpuścił przy strzale Medela. Z kolei przy golu Negredo przypomniał się Sergio ze swoich początków w Barcelonie A, na własnej połowie rozdający rywalom piłki za darmo. Przez cały swój występ zaliczył tylko dwa odbiory i trzykrotnie tracił piłki. Nie zaprezentował nic specjalnego przy konstruowaniu akcji. Nie można zapomnieć mu niepotrzebnego faulu na Cicinho. Idealnie podsumowuje bezradność Katalończyka w tym meczu, zostawiając zresztą spory niesmak, bo takie wejścia kończyły się już w futbolu złamaniami. W jednym meczu zaliczył tyle błędów co przez cały zeszły sezon.
Xavi – 6,5 – Dobra gra do przerwy. Śliczna dwójkowa akcja z Busim (11’) i świetny przechwyt chwilę później. Pomimo ostro grających rywali – nie bał się wziąć ciężaru rozegrania akcji na swoje barki gdy wymagała tego sytuacja. Miał stuprocentową skuteczność długich podań, które potrafiły przyspieszyć akcję. Zaliczył dwa otwierające podania. Jego wpływ na grę wyraźnie oklapł po tym, jak gospodarze objęli prowadzenie. W przekroju całego meczu zdecydowanie nie był w optimum swej kreatywności, wielokrotnie zagrywając zbyt pasywnie. Długo brakowało u niego odważniejszych zagrań, szczególnie po drugim golu Sevilli zdarzało mu się grać asekuracyjnie. Być może dlatego częściej niż zwykle angażował się w destrukcji, notując pięć (!) odbiorów. „Przebudził” się w końcowej fazie meczu notując kilka udanych akcji i zagrań. Na pewno nie był to wybitny mecz Creusa, tym razem bez bezpośredniego wpływu na wynik, ale zrobił co mógł by wesprzeć kolegów.
Fàbregas – 8 (ZM*) – Wszedł w mecz ładną piłką do Xaviego, później ładnie wypuścił Messiego na 1 na 1 z Palopem, ale w tej grze najbardziej liczą się gole i oddaje to nasza ocena. Po przerwie w końcu wypalił i to dwukrotnie. Najpierw popisał się bardzo mocnym i precyzyjnym strzałem z dystansu w długi róg, a następnie świetnie wykorzystał precyzyjne podanie Messiego, znakomicie kończąc akcję. Palop bez szans. Prócz dwóch akcji bramkowych... długimi fragmentami meczu nie zachwycał, nawiązując tym do swoich wcześniejszych występów w sezonie. Przy mniej eksponowanej postawie Xaviego, na byłym kapitanie Arsenalu częściej opierała się efektywna gra zespołu. Ożywcze dla kolegów były jego odważne wejścia środkiem, ale w innych sytuacjach nie ustrzegł się prostych błędów w rozegraniu (m.in. 11., 18., 63.). Podobnie jak reszta drużyny, cisza i nieskuteczność zdominowały grę Fabsa pomiędzy 55. a 65. minutą. Najważniejsze jednak, że oddał tego wieczoru serce na boisku, a to kibic ceni najbardziej.
Pedro – 4 – W drugiej minucie mógł dać Barcelonie idealne wejście w spotkanie, kiedy otrzymał świetną piłkę po odbiorze od Xaviego z głębi pola, niestety przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niewidoczny bądź nieskuteczny przez większość I połowy, być może był za szeroko ustawiony. Dużo biegał, ale nie wynikało z tego zbyt wiele korzyści dla drużyny. W defensywie też nie prezentował się szczególnie. Swoje momenty miał dopiero po przerwie. Pierwszym był świetny wolej z 49. minuty po dośrodkowaniu Alby, po którym piłkę z linii wybijał Botia. Drugą okazała się być przypadkowa (?) asysta przy bramce kontaktowej, w której po przyjęciu piłki w biegu, idealnie wyłożył ją Fàbregasowi. Trzeba jednak stwierdzić, że jak na 90+6 minut swego występu nie zachwycił i zbyt rzadko angażował się w grę.
Messi – 7 – W przekroju całego meczu najaktywniejszy zawodnik Barçy, lecz nie zawsze z pożytkiem dla zespołu. Zaliczył sporo strat (16), wiele z nich w dość banalnych jak na Leo sytuacjach, czego skutkiem niska skuteczność podań oscylującą w granicach 75%. Powody – starał się być wszędzie i grał na dużym ryzyku. Stracił dwie obiecujące akcje po kontrowersyjnych ofsajdach. Swoją lewą stopą pieczętował niemal każdą groźną akcję swojego zespołu. Pięknie rozwinął akcję w 6. minucie i brakło minimetrów w odegraniu od Pedro, kolejne dwie genialne akcje drużynowe rozprowadził nim minął pierwszy kwadrans itd., itp. Jako jedyny był prawdziwym motorem napędowym drużyny i ostatecznie miał udział w każdej bramce dla „Dumy Katalonii”. Przy golu na 2:1 „pociągnął akcję” aż do Pedro, który odegrał Cescowi. Trafienie wyrównujące to już bezpośrednia asysta Leo i podobnie było w sytuacji z Villą. Mało brakowało, a wpisałby się na listę strzelców po świetnie wykonanym rzucie wolnym, choć przy wcześniejszej okazji mógł oddać piłkę Xaviemu. Można mieć do Argentyńczyka pretensję za jego liczne niedociągnięcia, ale trudno ignorować fakt, że jego zagrania miały niebagatelny wpływ na wynik i końcowy sukces zespołu.
Alexis – 1,5 – Dno dna w wykonaniu Chilijczyka. Zakrawa na coś niesamowitego, że z wadliwie funkcjonującym tak ważnym trybikiem w ofensywnej maszynerii Barçy, drużyna „pozostawała w meczu” aż do momentu jego wymiany w 70. minucie. Litanię zarzutów w stronę Sáncheza zacząć trzeba od jego pożałowania godnych prób wyżebrania fauli. Nie co pięć minut. Nie z tym sędzią. Alexis kładł się co chwilę i do przerwy częściej leżał na trawie niż działał cokolwiek sensownego w okolicy pola karnego Sevilli. W 36. minucie mogło to nawet kosztować Barçę gola, gdyby nie gwizdek z okazji dyskusyjnego spalonego. Oszustwa te wykreowały groteskową sytuację, w której sędzia Lahoz przestał reagować także na faule nieudawane. Jedna jedyna udana akcja na skrzydle w 45. minucie i podanie do Cesca. Po przerwie przeprowadził akcję pod hasłem „jeździec bez głowy”, co skończyło się wywiezieniem piłki w bandy, kolejną stratę notując niecałe 10 minut później. Przez cały swój występ nie wniósł nic do ofensywy poza odosobnionym strzałem (niecelnym) z dobrej pozycji (57’), wybornym rozprowadzeniem akcji chwilę wcześniej i... koniec. Alexis jest wielkim talentem i jeśli chce uniknąć wylądowania na ławce, to powinien się zastanowić nad swoimi boiskowymi decyzjami.
Rezerwowi:
Tello – 6 – Kilka razy szarpnął z przodu, lecz nie było z tego pożytku... do czasu. To on zainicjował akcję dającą Barcelonie zwycięstwo. Cristian po raz kolejny wchodzi na murawę i przynosi zespołowi korzyść.
Thiago – 6,5 – Zrobił różnicę. Zmienił bardzo słabego tego wieczoru Sergio i w ciągu jednego kwadransa zaliczył więcej odbiorów niż Busquets przez 75 minut! Dodatkowo miał swój udział przy jakże istotnym golu wyrównującym. Popisał się tu świetnym refleksem, genialnym odbiorem i choć piłka wyraźnie uderzyła go po nim w rękę, to chyba przeważnie gra się do gwizdka... Gooooooool! Dodatkowo, szacunek należy mu się za poświęcenie, bo przez większość czasu, który spędził na murawie – grał już z kontuzją. Będzie go brakować. Ànims Thiago!
Villa – 9 – Wszedł na kilkanaście minut i stał się bohaterem drużyny strzelając zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry. Zrobił dokładnie to, czego oczekuje się od jokera i napastnika jego formatu. W pierwszej piłce „setka” od Messiego przeszła mu koło nosa przez złe przyjęcie, ale drugi raz tego błędu już nie powtórzył. Rozegrał na szóstym biegu piłkę z Messim i z zimną precyzją uderzył w miejsce najgorsze do obrony dla bramkarza, tuż nad głową interweniującego Palopa. Wyjątkowemu piłkarzowi wyjątkowa ocena na wyjątkową okazję. Zapewnił drużynie bezcenne trzy punkty po niezwykłym „partidazo”, a sobie prawdopodobnie miejsce w wyjściowym składzie z Benfiką.
* Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarca.com
Komentarze (153)