W środę Radamel Falcao wyprzedził Leo Messiego w klasyfikacji najlepszych strzelców la Liga. Dla Argentyńczyka nie ma lepszego bodźca niż zdrowa rywalizacja o tytuł Pichichi i możliwość powiększenia przewagi nad Realem Madryt do 11 punktów.
Sevilla to trzeci "ulubiony" zespół Messiego, jeśli chodzi o strzelanie bramek. Leo strzelił mu już 14 goli, a częściej trafiał do siatki tylko w meczach z Realem Madryt (15) i Atlético (18).
Barça nie przegrała wyjazdowego meczu w Lidze od 11 lutego, gdy w pamiętnym pojedynku uległa Osasunie 2:3. Od tamtej pory na obcych stadionach zanotowała dziewięć zwycięstw i jeden remis, a Messi zdobywał bramki w dziewięciu z dziesięciu tych spotkań. Łącznie 15-krotnie trafiał do siatki rywali. Tylko w ostatnim meczu z Betisem (2:2) nie znalazł sposobu na pokonanie bramkarza przeciwnika. W tym sezonie, na wyjazdach ustrzelił już cztery gole (dwa z OSasuną i dwa z Getafe).
W minioną sobotę Argentyńczyk przyznał na łamach Barça TV, że nie gra jeszcze na sto procent. Na koncie ma już jednak 10 bramek we wszystkich rozgrywkach, z których dwie zdobył z rzutu karnego, (Real i Getafe), a jedną z rzutu wolnego (Real). Z pozostałych siedmiu trafień, sześć miało miejsce po strzale z pierwszej piłki. Tylko w starciu z Realem Sociedad najpierw przyjął piłkę, a dopiero później uderzył na bramkę.
Leo zdobył instynkt prawdziwej '9', znakomicie wykańcza akcje, często bez konieczności błysku w grze. Jest zabójczo skuteczny, co potwierdzają statystyki.
Komentarze (41)