W przedmeczowej zapowiedzi typowałem wysokie zwycięstwo Barcelony. Wszystko wskazywało na to, że piłkarze Vilanovy pewnie pokonają dziś gości z Moskwy, ale stało się zupełnie inaczej.
Szczerze powiedziawszy, pierwsza połowa była śmiertelnie nudna. Warto w niej odnotować zaledwie cztery sytuacje, z których dwie to gole. W 10. minucie z boiska zejść musiał Gerard Piqué, który przy próbie oddania strzału posiniaczył stopę i czeka go kilkunastodniowa przerwa w grze.
W 14. minucie było 1:0 dla Barcelony. Tello świetnie minął Kombarowa i technicznym uderzeniem w długi róg zmusił Dykana do kapitulacji. Po zdobyciu gola gospodarze nadal byli w posiadaniu piłki, ale nie stwarzali sobie dogodnych sytuacji.
Po dwóch kwadransach na tablicy wyników było niespodziewanie 1:1. Emenike zagrał z prawej strony do Ariego, piłka przeleciała między nogami Songa i zapewne dotarłaby do Brazylijczyka, gdyby nie niefortunna interwencja Daniego Alvesa, który skierował piłkę do własnej bramki. Barcelona mogła pokusić się o prowadzenie jeszcze przed przerwą, ale po pięknym dośrodkowaniu Xaviego strzał głową Cesca został zastopowany przez bramkarza gości.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie: Barcelona nadal była w posiadaniu piłki, ale grała zbyt statycznie, by zagrozić bramce Dykana. W 58. minucie kibice przeżyli swoiste déjà vu. Najpierw Leo Messi nie trafił w doskonałej sytuacji, a kilkanaście sekund później z bramki cieszyli się rywale. Spartak wyprowadził kontrę, McGeady zagrał na prawą stronę do Romulo, który spokojnym uderzeniem pokonał Valdésa.
Tito szybko zareagował na boiskowe wydarzenia i ściągnął z murawy Alvesa, wpuszczając na plac gry Alexisa. W 72. minucie nareszcie udało się doprowadzić do remisu. Pedro przerzucił piłkę z prawej strony boiska na lewą, gdzie był Tello. Młody piłkarz zwodem minął McGeady’ego i wyłożył piłkę Messiemu, który nie miał problemów z trafieniem do pustej bramki.
Na ostatni kwadrans na murawie pojawił się David Villa, zmieniając strzelca bramki i asystenta – Cristiana Tello. El Guaje mógł zdobyć gola już trzy minuty po wejściu, ale jego strzał lewą nogą został zablokowany przez jednego z obrońców Spartaka.
W 80. minucie gospodarze dopięli swego i zdobyli trzecią bramkę. Alexis świetnie zacentrował na trzeci metr, gdzie był Leo Messi, który strzałem głową dał gospodarzom prowadzenie. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i ze zwycięstwa mogli cieszyć się Barceloniści.
Znów okazuje się, że bez Messiego ani rusz. Argentyńczyk nie grał dziś dobrych zawodów. Był kompletnie niewidoczny i tracił masę piłek, ale jeśli chodzi o skuteczność, był zabójczy. W niespełna dziesięć minut odwrócił losy spotkania i dzięki jego dwóm bramkom Barcelona wygrała w premierowym meczu Vilanovy w Lidze Mistrzów w roli pierwszego szkoleniowca.
Barcelona 3:2 Spartak
Bramki: 14’ Tello, 72’ i 80’ Messi – 29’ Alves (sam.), 58’ Romulo.
Żółte kartki: Song – Kombarow, Källström, Romulo, Suchý.
FC Barcelona: Valdés, Alves (64’ Alexis), Piqué (10’ Song), Mascherano, Adriano, Sergio, Cesc, Xavi, Tello (74’ Villa), Messi i Pedro.
Spartak: Dykan; Kombarow (46’ Makiejew), Suchý, Insaurralde, D.Kombarow; Carioca, Rómulo, Källström (79’ Jurado); McGeady, Emenike i Ari (83’ Dzyuba).
Komentarze (1603)