FC Barcelona może przeznaczyć na zakup nowych zawodników kwotę około 40 mln euro - przyznał wczoraj Sandro Rosell. Nie jest to jednak kwota ostateczna, prezes Barçy nie wyklucza, że w zależności od potrzeb klub wyda mniej lub więcej pieniędzy.
- Tyle zaplanowaliśmy w budżecie, ale nie musimy wydać 40 mln. Możemy wydać mniej, ale także możemy przeznaczyć znacznie więcej. To uśredniona kwota i nie jest ina ostateczna - powiedział.
Rosell kategorycznie zaprzeczył również, że Barça zainteresowana jest podpisaniem kontraktu z Didierem Drogbą, byłym zawodnikiem Chelsea, który kilka dni temu trafił do chińskiego Shangai Shensua. Według katalońskiej TV3, piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej zjawił się wczoraj w Barcelonie, aby negocjować warunki swojej umowy z katalońskim klubem.
- Nic o tym nie wiem. Jeśli Drogba jest w Barcelonie, to dlatego, że spędza tu wakacje albo załatwia jakieś osobiste sprawy, ale nie ma to nic wspólnego z Barçą - zapewnił.
Pytany o Jordiego Albę, prezes nie ujawnił szczegółów negocjacji. - Ile zapałacimy za Albę? Tyle, ile wynegocjujemy. Wszystko warte jest tyle, ile jesteś skłonny za to zapłacić i zależy od ceny, za jaką sprzedawca chce sprzedać - powiedział Rosell, zapewniając że pozostaje w dobrych relacjach z prezesem Valencii Manuelem Llorente. Wie, że nie należy łączyć kwestii transferu tego zawodnika ze ściągnięciem z Valencii do La Masíi dwóch młodych piłkarzy, co miało miejsce w ostatnich dniach. - Prezes Valencii wie, że to samo dotyczy naszego klubu, takie jest prawo. Z pewnością Valencia robi to samo - dodał.
Rosell nie chciał ujawnić, czy klub prowadzi zaawansowane rozmowy w sprawie zakupu środkowego obrońcy. Nie podał żadnego nazwiska, nie wiadomo czy na liście znajduje się Javi Martinez. - To coś, za co odpowiadają trenerzy - powiedział.
Komentarze (69)