Podsumowanie Primera División

Kuba Borkowski

19 maja 2012, 15:00

własne, footbaldatabase.eu, eurosport.pl / Fot.: Getty Images

237 komentarzy

W ubiegły weekend odbyły się ostatnie spotkania 81. edycji Primera División. To był ciekawy sezon, w którego pierwszej części FC Barcelona często gubiła punkty. To pozwoliło na wypracowanie wysokiej przewagi przez Real Madryt. Mimo tego, remontada była blisko, jednak w kulminacyjnym momencie sezonu Duma Katalonii uległa stołecznemu klubowi, który sięgnął po tytuł.

Najważniejsza informacja zakończonego sezonu ligowego jest dla kibiców zespołu ze stolicy Katalonii smutna. Nie udało się po raz czwarty z rzędu zdobyć mistrzostwa kraju, mimo że było już na wyciągnięcie ręki. W dodatku w lidze zwyciężyli nasi odwieczni rywale - Real Madryt, dla których było to 32. mistrzostwo - pierwsze od sezonu 2007/08. Od tamtej pory Barcelona dominowała w lidze, jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. Podobnie jest z kadencją Pepa Guardioli, który poprowadził Blaugranę do tych trzech tytułów mistrzowskich - rozpoczęła się w sezonie 2008/09, ale spotkanie z Betisem było ostatnim ligowym meczem z Misterem na ławce.

Barcelona nie przegrała mistrzostwa z Realem w bezpośredniej walce, bowiem bilans ligowych El Clásico z tego sezonu jest korzystniejszy dla wicemistrzów Hiszpanii: zwycięstwo 1:3 na Bernabéu i porażka 1:2 na Camp Nou. To sama Barcelona przegrała mistrzostwo bardziej niż zdobył je Real, bo porażki z Osasuną czy z Getafe nie powinny się zdarzyć, z resztą tak samo jak remisy z Realem Sociedad czy Sevillą, kiedy Leo Messi nie wykorzystał karnego. Mimo tego nie wolno odmówić Realowi, że wykorzystał wpadki Barcelony w sposób bezwzględny, zdobywając rekordowe, równe sto oczek i strzelając (również rekordowe) aż 121 bramek.

Gospodarzom stadionu Camp Nou na pocieszenie została dominacja w statystykach indywidualnych, a co za tym idzie nagrody: Trofeo Zamora dla Víctora Valdésa i Trofeo Pichichi dla Messiego.

Bitwa o podium

Od kliku sezonów w hiszpańskiej ekstraklasie dla wszystkich zespołów z wyjątkiem Realu i Barcelony pozostaje walka o najniższy stopień podium. Przez chwilę walczyć w czubie tabeli próbowało Levante. Zespół z Walencji był przez kilka kolejek liderem, ale ostatecznie zgromadził nieco więcej niż połowę punktów Realu i gospodarze Estadio Ciudad de Valencia musieli zadowolić się miejscem szóstym.

Wymowne jest natomiast porównanie pomiędzy różnicą punktów trzeciego zespołu z mistrzem oraz przewagi tego zespołu nad strefą spadkową. Trzecia Valencia uzbierała bowiem 61 punktów, czyli aż o 39 oczek mniej od Realu Madryt, natomiast zaledwie 20 punktów więcej od Villarrealu, który zajął najwyższe miejsce spośród zdegradowanych zespołów, czyli osiemnaste.

Walka o podium toczyła się prawie do samego końca rozgrywek. Ostatecznie trzecie miejsce z poprzedniego sezonu udało się powtórzyć wspomnianej Valencii, która po 35. kolejce miała jeszcze tyle samo punktów co Málaga. W trzech ostatnich kolejkach Los Che wygrali dwa spotkania, z czego jedno z Villarrealem, które było jednym z ostatnich gwoździ do trumny piłkarzy z Vila-real, natoamiast Boquerones udało się pokonać tylko Sporting w ostatniej kolejce. Podopieczni Manuela Pellegriniego i tak zapiszą sezon 2011/12 do bardzo udanych, a nagrodą za to będzie występ w Lidze Mistrzów w następnym sezonie.

Na miejscu piątym, co w Madrycie może być przyjmowane z niedosytem, zameldowało się Atlético, z fenomenalnym Falcao w składzie. Rojiblancos walczyli jednak na dwóch frontach, ponieważ do końca sezonu grali w Lidze Europy, gdzie w finale pokonali Athletic Bilbao. To na pewno ogromne pocieszenie dla kibiców z Vicente Calderón, tym bardziej, że miejsce piąte daje podopiecznym Diego Simeone miejsce w fazie grupowej "drugiej ligi" rozgrywek europejskich w przyszłym sezonie.

Niespodzianka jest natomiast szóste miejsce wspominanego Levante. klub z Walencji na początku próbował namieszać na szczycie Primera División, ale wojowanie na niewiele się zdawało, bo przez resztę sezonu podopieczni Juana Ignacio Martíneza bili się w środku tabeli. Ostatecznie zespół zajął upragnione miejsce dające możliwość gry w ostatniej rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Europy UEFA.

Krok od Europy

Przed ostatnią kolejką ligową, na szóste miejsce gwarantujące start w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Europy szanse miało pięć zespołów: RCD Mallorca, Levante, Osasuna, Athletic Bilbao i Sevilla. Na początku sezonu każdy w europejskich pucharach widział Sevillę i Athletic, który jest finalistą tegorocznej edycji Ligi Europy. Paradoksalnie w końcówce sezonu na uzyskanie miejsca gwarantującego puchary największe szanse miała reszta tych zespołów. Mallorka na trzy kolejki przed końcem sezonu znajdowała się jeszcze na dziesiątym miejscu, jednak dzięki dobrej postawie i zwycięstwach w czterech z pięciu ostatnich spotkań po 37 meczach znajdowała się na wymarzonym, szóstym miejscu.

Niestety dla zespołu z Balearów w ostatniej kolejce czekał Real Madryt, który miał już zapewniony tytuł mistrzowski, ale od rekordowych stu punktów dzieliło go jedno zwycięstwo. Królewscy na Bernabéu pozbawili Los Barralets jakichkolwiek złudzeń. Mallorca przegrała więc 4:1 i dała się wyprzedzić także Osasunie, a sytuację wykorzystało wspominane Levante, które pokonało w tym samym czasie Athletic Bilbao.

Również Osasuna była o krok od Europy, jednak zwycięstwo z Realem Sociedad i przekonująca wygrana z zamykającym tabelę Racingiem 2:4 nie wystarczyły aby wyprzedzić chyba największą niespodziankę in plus tych rozgrywek, czyli walencyjskie Levante.

Jednak gdy Osasunie i Mallorce do szóstej lokaty zabrakło odpowiednio jeden i trzy punkty, tak Sevilli i Athletikowi aż pięć i sześć. Z resztą miejsca jakie zajęły obydwa zespoły są dla kibiców SevillistasLos Leones fatalną wiadomością. Bo, jak już wspominałem, to właśnie te zespoły miały zająć miejsca dające Ligę Europy, a nawet walczyć o Ligę Mistrzów. W przypadku Basków nie jest jednak jeszcze tak źle, bo tych czeka spotkanie finałowe Copa del Rey przeciwko Barcelonie, która ma już miejsce w pucharach i zwolni je tak w przypadku porażki jak i zwycięstwa Athletikowi. Natomiast drużyna z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán będzie chciała o tym sezonie zapomnieć jak najszybciej.

Nudni średniacy

W każdej lidze są zespoły, które mają pewien potencjał, który nie pozwala im spaść, ale nie są wystarczająco silne, aby walczyć o puchary. Takie zespoły nazywa się średniakami. W przypadku Primera División w tym kontekście możemy mówić o Realu Sociedad, Betisie Sewilla, Getafe CF i Espanyolu Barcelona. Mecze tych drużyn rzadko kiedy miały prawo rozemocjonować postronnego obserwatora, bowiem stały na niezbyt wysokim poziomie. Zatrzymując się chwilę dłużej przy Espanyolu, ich czternaste miejsce to kompletny zawód w stolicy Katalonii.

Uniknąć spadku

Pozostałe sześć zespołów miało na celu głównie zająć miejsca od piętnastego do siedemnastego, bowiem te nie degradują do Segunda División. I tutaj, o ile obecność w tym gronie Rayo Vallecano, Granady CF, Sportingu Gijón i Racing Santander nie dziwi, to kibice Realu Saragossa i Villarrealu liczyli przed sezonem na więcej.

O utrzymaniu zadecydowała praktycznie ostatnia kolejka, w której to osiemnasta Saragossa przebojowo pokonała 0:2 Getafe na boisku rywala i dzięki temu sezon zakończyła nawet dwa miejsca nad strefą spadku. Mimo że utrzymanie cieszy, to z pewnością nie szesnastego miejsca oczekiwali sympatycy Blanquillos. Również w ostatniej kolejce degradacji uniknęło stołeczne Rayo Vallecano. Po 37 kolejkach Rayo miało na koncie tyle samo oczek co Saragossa i tylko od samego zespołu zależało utrzymanie. Klub z Madrytu pokonał Granadę 1:0, przez co zajął jej piętnaste miejsce, a już trzy miejsca nad spadkiem to dla podopiecznych José Ramóna Sandovala nie lada wyczyn.

Granada CF może zaś mówić o ogromnym szczęściu. Piłkarze z południa Półwyspu Iberyjskiego tak jak i Saragossa i Rayo zależeli wyłącznie od siebie, a w przypadku porażki z Rayo - która nastąpiła, musieli liczyć na porażkę Blanquillos albo Villarrealu. Saragossa swój mecz wygrała, ale Żółta Łódź Podwodna bliska była remisu, który jednak na El Madrigal nie padł i podopieczni Fabriego mogli świętować jeden punkt nad spadkiem.

Łódź zatonęła

Najwcześniej z ligą pożegnał sie były zespół Euzebiusza Smolarka - Racng Santander, który zakończył sezon z dorobkiem czwartej części punktów Realu Madryt (27 oczek) i dziesięciopunktową stratą do Sportingu Gijón. Wstyd czuć mogą zatem piłkarze Betisu, Villarrealu, Rayo, Saragossy i Osasuny, z którymi drużyna Álvaro Cervera zdołała wygrać.

Przedostatnie miejsce zajął Sporting Gijón. Ten zespół, mimo nie najgorszej gry, nie wybił się wyżej niż - na jedną kolejkę - czternaste miejsce. Piłkarze Javiera Clemente, potrafili nieraz zagrac bardzo dobre spotkanie i wygrać nawet trzema bramkami, ale w przeciągu całego sezonu grali jakby bez wiary we własne umiejętności. To wszystko zmusza zespół z El Molinón na walkę o powrót do ekstraklasy w przyszłym sezonie.

Na koniec Villarreal - Żółta Łódź Podwodna, która zatonęła. To bardzo dziwny przypadek. Jest to zespół, który w sezonie 2003/04 grał w półfinale Pucharu UEFA, a jeszcze sześć lat temu eliminował Inter z ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a teraz, po dwunastu latach gry w La Liga spada i to w fatalnym stylu. Villarreal spada do Segunda División, gdzie w tym sezonie dwunaste miejsce zajmują jego rezerwy... Tym samym Villarreal B, mimo niezłych wyników, w nastepnym sezonie grać będzie w Segunda B. Zdaje się jednak, że wielu z piłkarzy drugiego zespołu pozostaną na zapleczu ekstraklasy, aby załatać luki po takich piłkarzach, jak Nilmar, Rossi czy Senna, których ciężko będzie zatrzymać na El Madrigal.

Drużynie Miguela Ángela Lotiny wystarczało jednak wygrać jedno dwóch ostatnich spotkań, ale pokonanie Valencii lub Atlético było tego zespołu za trudne. Z perspektywy kilku lat, szkoda Villarrealu, ale jeśli spojrzy się na sezon 2011/12, to drużyn grających bez większej woli walki i ambicji, nikt w jednej z najsilniejszych lig świata nie chce.

Krótkie streszczenie

Wiemy kto po sezonie 2011/12 zostaje, a kto spada, komu udało się dostać do europejskich pucharów, a komu zabrakło kilka punktów. Na rozstrzygnięcia w drugiej lidze poczekamy jeszcze cztery kolejki i wówczas dowiemy się kto będzie grał zamiast spadkowiczów.

Mijający sezon odkładamy do archiwum, czekamy na sezon 2012/12, z nadzieją, że pod wodzą Tito Vilanovy FC Barcelona wróci na szczyt!

Primera División 2011/12:

Faza grupowa Ligi Mistrzów: Real Madryt, FC Barcelona, Valencia CF

Kwalifikacje do Ligi Mistrzów: Málaga CF

Faza grupowa Ligi Europy: Atlético Madryt

Kwalifikacje do Ligi Europy: Levante UD

Spadek do Segunda División: 

Klasyfikacje indywidualne:

Trofeo Pichichi:
1. Leo Messi (Barcelona) - 50 bramek,
2. Cristiano Ronaldo (Real) - 46,
3. Radamel Falcao (Atlético) - 24
szersza lista

Trofeo Zamora:
1. Víctor Valdés (Barcelona) - 0,8 bramki/mecz,
2. Iker Casillas (Real) - 0,84,
3. Thibaut Courtois (Atlético) - 1,14

Asysty:
1. Mesut Özil (Real) - 16,
2. Leo Messi (Barcelona) - 14,
3. Ángel Di María (Real) - 13 

Trofeo Zarra:
1. Fernando Llorente (Athletic) - 17 bramek,
-. Roberto Soldado (Valencia) - 17,
3. Rubén Castro (Betis) - 16

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (237)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze