Olympiakos Pireus, który w półfinale Euroligi pokonał FC Barcelonę Regal, w finale rozgrywek okazał się również lepszy od faworyzowanego CSKA Moskwa i sięgnął po najcenniejsze klubowe trofeum w Europie.
Nieprawdopodobne. Uważany za najsłabszy zespół w stawce turnieju Final Four, Olympiakos Pireus, dokonał cudu. W półfinale rozgrywek ograł FC Barcelonę Regal, zaś w finale pokonał gwiazdorskie CSKA Moskwa. Grecy w 28. minucie spotkania finałowego przegrywali z Rosjanami już 19 punktami (34:53), jednak dzięki niesamowitej pogoni zwłaszcza Papanikolau i Spanoulisa oraz fantastycznym rzucie na zwycięstwo na 0,7 sekundy przed końcem meczu Printezisa, zdołali wydrzeć trofeum z rąk z CSKA, które już witało się z gąską i wygrać ostatecznie spotkanie 62:61.
Pierwsza kwarta była popisem nieskuteczności z obu stron. Wydaje się, że ranga meczu i presja przeszkadzały koszykarzom obu drużyn w dobrej i skutecznej grze. Jednak w drugiej kwarcie CSKA Moskwa absolutnie zdominowało rywala wygrywając drugą kwartę w stosunku 24:13. Po stronie Rosjan świetnie grał Milos Teodosić (15 punktów, 4 zbióki, 3 asysty) oraz MVP tegorocznej Euroligi, Andrei Kirilenko (12 punktów, 10 zbiórek). Jednak po przerwie do głosu zaczął dochodzić Olympiakos. Świetnie spisywał się Spanoulis (15 punktów, 2 asysty) oraz 22-letni Kostas Papanikolau, który zdobył 18 punktów, zanotował 4 zbiórki, a co ważniejsze miał 100-procentową celoność rzutów z gry.
W 28. minucie spotkania CSKA po celnym rzucie Kauna objęło najwyższe, 19-punktowe prowadzenie w meczu (53:34) i nie nie wskazywało na wielką remontadę Olympiakosu. Jednak w tym momencie, na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty, wszystko się zmieniło. Grecy zanotowali serial 6:0 i przed czwartą kwartą mieli "tylko" 13 punktów straty. Jednak za sprawą świetnie grających Spanoulisa i Papanikolau udało im się wygrać ostatnią kwartę aż 22:8. Kluczowy i na wagę zwycięstwa okazał się rzut Printezisa, który na 0,7 sekundy przed końcem trafił do kosza i Rosjanom nie starczyło już czasu na odpowiedź. W taki oto sposób, Olympiakos, po 15 latach powraca do panowania w Europie. Pocieszeniem, lecz marnym pocieszeniem dla Barcelony jest fakt, że drugi rok z rzędu odpada z rozgrywek Euroligi z późniejszym mistrzem.
Komentarze (4)