Bramkarz Chelsea uważa, że dzisiejszy mecz na Camp Nou będzie bardzo podobny do tego, jaki rozegrany został tydzień temu w Londynie. Twierdzi, że jedna bramka może zrobić różnicę.
- Spotkanie w Barcelonie będzie takie samo, jak pierwszy mecz. Mam nadzieję, że strzelimy gola. Sądzę, że padnie niewiele bramek, dlatego jedno trafienie może zrobić różnicę, tak jak miało to miejsce kilka lat temu, gdy trafił Iniesta - mówił Petr Cech.
- Czekam już osiem lat, aby wygrać Ligę Mistrzów. Teraz mam nadzieję, że uda się w końcu tym razem. Wiele razy byliśmy blisko. Teraz czujemy się pewni siebie, mamy też niewielką przewagę - kontynuował.
Zapytany o liczne kontrowersje, jakie w przeszłości towarzyszły starciom Barçy i Chelsea, czeski bramkarz stwierdził, że arbiter dzisiejszego meczu nie będzie miał ze strony The Blues żadnego problemu.
Cech nie wierzy również, iż porażka z Realem Madryt będzie miała negatywny wpływ na Barcelonę. - Jeśli chodzi o mecz z nami, nie będzie to miało żadnego znaczemia. To doświadczony zespół, na pewno zapomnią o porażce i skoncentrują się na spotkaniu z Chelsea - podkreślił.
- Jutro możemy zagrać tak, jak w pierwszym meczu - dobrze taktycznie. Mamy zaliczkę 1:0, to dobry wynik, ale na Camp Nou to Barca jest faworytem - dodał.
Komentarze (42)