Zespół Pepa Guardioli pokonał po jednostronnym pojedynku Athletic Bilbao 2:0. Dość powiedzieć, że goście oddali na bramkę Víctora Valdésa tylko jeden strzał. Barcelona w pełni kontrolowała przebieg gry i piłkarze Bielsy tak niską porażkę zawdzięczają jedynie swojemu bramkarzowi.
Grający dwie godziny wcześniej madrycki Real rozbił w Pampelunie Osasunę aż 5:1 i jakakolwiek strata punktów w dzisiejszym spotkaniu uczyniłaby z tegorocznego mistrzostwa rzecz niemal nieosiągalną. Barcelona stanęła jednak na wysokości zadania i bez kłopotów odprawiła z kwitkiem ekipę z Kraju Basków.
Ale po kolei. Już w 5. minucie na bramkę rywala uderzał Dani Alves, odbita piłkę dobijał jeszcze Piqué, ale nie trafił w bramkę. Chwilę później do siatki trafił Thiago, ale sędzia słusznie pokazał pozycję spaloną. Przez kolejny kwadrans z boiska wiało nudą: gospodarze rozgrywali piłkę w środku pola, ale dobrze broniący się goście nie dopuszczali do czystych sytuacji bramkowych.
W 25. minucie z rzutu wolnego uderzał Messi. Argentyńczyk chciał wykorzystać chwilę, kiedy bramkarz gości ustawia mur, i sprytnie uderzał w okienko bramki Bilbao. W tej sytuacji wielką klasą popisał się Iraizoz, ekspediując piłkę na rzut rożny. Minutę później Leo dośrodkował na długi słupek. Akcję zamknął Piqué, ale jego strzał z linii bramkowej wybił młody Aurtenetxe.
Na bramkę gospodarze musieli czekać aż do 40. minuty. Piłkę na połowie rywala odzyskał Alexis, który podał ją do Messiego. Argentyńczyk wypuścił w uliczkę Iniestę, a ten z kilku metrów potężnym strzałem zmuście Iraizoza do kapitulacji. Jeszcze przed przerwą Barça miała szanse na gola, ale nie trafił zarówno Messi, jak i Adriano.
W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się ani trochę. W 53. minucie Leo Messi w końcu umieścił piłkę w siatce, ale znów decyzją arbitra liniowego był na spalonym (co pokazały powtórki). Kolejna szansa nie została jednak zmarnowana przez Argentyńczyka. Po rzucie karnym, podyktowanym za faul na Tello (dobry materiał na kontrowersje), Messi zdobył swoją 36. bramkę w tym sezonie ligowym.
W 68. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Iniesta, Piłka po uderzeniu Andrésa odbiła się od pleców Messiego i wyszła poza końcową linię. Na kwadrans przed końcem realizator pokazywał statystyki: 20 strzałów Barcelony przy 0 (słownie: zeru) uderzeniach gości. Sam ten fakt już o czymś świadczy.
Praktycznie jedyną szansą gości w tym meczu była akcja Muniaina z 80. minuty. Bask zdołal już co prawda minąć Víctora Valdésa, ale wobec lekkiego strzału bezbłędnie zachował się Gerard Piqué. Stan meczu na 3:0 mógł zmienić w 90. minucie Seydou Keita, ale z kilku metrów trafił tylko w poprzeczkę. Chwilę później Matieu Lahoz zagwizdał po raz ostatnio i z kompletu punktów mogła cieszyć się Barça.
Plan został wykonany. Real Madryt nie uciekł, Barcelona wciąż jest w grze. Gracze Guardioli w pełni kontrolowali dziś przebieg spotkania. Fakt, Marcelo Bielsa na początku dał odpocząć kilku swoim gwiazdom, ale tak czy inaczej gospodarze dzisiejszego spotkania dominowali na murawie w każdym calu. Leo Messi, najlepszy piłkarz świata, nie zanotował dziś wielkiego występu: był zbyt samolubny i zanotował zbyt wiele strat, ale dzięki sprytnemu zachowaniu Tello udało mu się zdobyć gola z rzutu karnego.
Miejmy nadzieję, że Barceloniści zdołają zregenerować siły do wtorku i również będą mogli schodzić z boiska w roli zwycięzcy w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Ligi Mistrzów z AC Milanem.
FC Barcelona Valdés; Alves, Piqué, Mascherano, Adriano, Sergio Busquets, Thiago, Iniesta (Xavi, min.77), Alexis (Keita, min.83), Messi, Tello (Pedro, min.62).
Athletic Iraikoz, Iraola, Javi Martínez, Ekiza, Aurtenetxe, Iturraspe, Iñigo Pérez (Ander Herrera, min.46), De Marcos, Susaeta, Ibai (Muniain, min.46), Toquero (Llorente, min.59).
Gole: 1:0: Iniesta, min.40. 2:0: Messi (p), min.58.
Widzów: 88 208.
Komentarze (291)