Veni, vidi, vici

IceMan

17 marca 2012, 19:33

1024 komentarze

Sevilla FC

SFC

Herb Sevilla FC

0:2

Herb Sevilla FC

FC Barcelona

FCB

FC Barcelona na Estadio Sánchez Pizjuan pokonała Sevillę 2:0. Bramki dla Dumy Katalonii strzelali Xavi Hernández i Leo Messi. Strata Mistrza Hiszpanii do prowadzącego w tabeli Realu Madryt wynosi 7 punktów, jednak zespół ze stolicy swój mecz rozegra dopiero w dniu jutrzejszym.

Piłkarze obu drużyn wyszli na murawę w koszulkach ze specjalną dedykacją dla Érica Abidala, którego w najbliższych tygodniach czeka przeszczep wątroby. Rozpoczęcie spotkania poprzedziła również minuta ciszy poświęcona zmarłej legendzie FC Barcelony, Estanislao Basorze. Początek dzisiejszego meczu był wyrównany, zarówno jeden jak i drugi zespół walczył o uzyskanie przewagi w środku pola, co lepiej wyszło Katalończykom. Od samego początku pojedynek na Sánchez Pizjuan był szybki, otwarty z obu stron. Jako pierwsi zaatakowali podopieczni FC Barcelony. W 7. minucie z dystansu strzelał Adriano, piłka po rykoszecie minimalnie przeleciała nad poprzeczką bramki Palopa. Kilka chwil później świetna kontra Barcelony powinna zakończyć się trafieniem przyjezdnych. Messi dograł do Fàbregasa, ten wspaniałym podaniem otworzył drogę do bramki Pedro, jednak skrzydłowy Blaugrany przegrał sytuację sam na sam z portero Sevilli. W 16. minucie ponownie błysnął aktywny Adriano, którego świetną szarżę zatrzymał dopiero brzydki faul Spahica, za który defensor gospodarzy zobaczył żółtą kartkę. Rzut wolny perfekcyjnie wykonał Xavi Hernández, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

W 19. minucie kolejną wspaniałą akcję zespołową przeprowadzili gracze Mistrza Hiszpanii, jednak na jej koniec ze świetnej pozycji spudłował Iniesta. Dokładnie sześć minut później nie było już, co zbierać. Koncertowo grający rycerze króla Guardioli po raz drugi dzisiejszego wieczora uciszyli Sánchez Pizjuan. Świetnie o piłkę w środku pola powalczył Cesc, podał futbolówkę do Messiego, który z kolei oddał piłkę na skrzydło do Iniesty, Andrés bez namysłu odegrał do Argentyńczyka, który minął jednego z defensorów i popisał się wspaniałym golazo. Dla wielu to mogła być bramka życia, dla Leo był to po prostu kolejny cudowny gol w jego karierze. Nie minęło sześćdziesiąt sekund, a powinno być 3:0. Katalończycy jak treningowe tyczki rozklepali defensywę Andaluzyjczyków, strzelał Xavi, ale na wysokości zadanie stanął Palop. Po dwóch kwadransach fantastycznej gry gości, do głosu doszli gospodarze (z wydatną pomocą tych pierwszych). W 32. minucie katastrofalny błąd popełnił Piqué, który chyba sam nie wiedział , co chciał zrobić i w końcu... nie zrobił nic. Niezdecydowanie defensora Azulgrany prawie wykorzystał Del Moral, którego strzał głową zatrzymał się na poprzecce.

Pięć minut później Sevilla miała kolejną szansę. Ładną akcję zespołową równie ładnie wykończył Kanoute, który po przyjęciu piłki na klatkę piersiową uderzył z woleja i minimalnie chybił. W 39. minucie wspaniałym, dalekim i niesamowicie dokładnym wykopem popisał się Valdés, do piłki dopadł Pedro, który poradził sobie z dwójką kryjących go obrońców, jednak w sytuacji sam na sam znów przegrał z Palopem. W 40. minucie kolejny błąd popełnił zdecydowanie najsłabszy w szeregach Barcelony, Gerard Piqué, który został ośmieszony przez Frederica Kanoute. 10 lat starszy napastnik Sevilli okazał się zdecydowanie szybszy od defensora gości i tylko ryzykowny wślizg Adriano i świetna interwencja Valdésa uratowały Blaugranę od straty gola. W ostatniej minucie pierwszej części gry ładną akcję indywidualną przeprowadził Iniesta, jednak jego strzał z dystansu bez większych problemów wybronił bramkarz Sevilli.

Druga połowa rozpoczęła się znacznie spokojniej. Pierwsza godna uwagi akcja miała miejsce w 65. minucie. Świetnym crossem do Navasa popisał się Trochowski, Navas dokładnie wrzucił piłkę w pole karne, ale doskonałą okazję na zdobycie bramki kontaktowej zmarnował Del Moral. Na kolejną godną uwagi sytuację musieliśmy czekać do 73. minuty. Niewidoczny w drugiej części gry Messi doskonale podał do Iniesty, a ten w sytuacji nie do zmarnowania... zmarnował ją. Jak tego Andrés nie strzelił, nie wie chyba on sam. W odpowiedzi zaatakowała Sevilla, strzelał Perotti, jednak z obroną jego uderzenia nie miał problemów Valdés. W 83. minucie gospodarze mieli doskonałą okazję do zdobycia pierwszej bramki. Z prawej strony dośrodkował Jesus Navas i mający stuprocentową okazję Del Moral tradycyjnie spudłował, bodajże po raz czwarty dzisiejszego wieczora. W 87. minucie wspaniałe podanie od Pedro otrzymał Alexis, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. Chilijczyk będąc w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Palopem. Do końca spotkania nic ciekawego się już nie wydarzyło i FC Barcelona pewnie i zasłużenie pokonała Sevillę.

Bramki: Xavi 16', Messi 25'

Sevilla: Palop; Luna, Spahic (67'Cala), Escudé, Navarro; Rakitic (57' Trochowski), Medel, Jesús Navas, Reyes (63' Perotti); Del Moral, Kanouté.

Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Mascherano, Adriano (84' Puyol), Busquets, Xavi (80' Alexis), Cesc (69' Keita), Iniesta, Pedro, Messi.

Rezerwowi: Pinto, Puyol, Keita, Muniesa, Alexis, Tello, Thiago.

Żółte kartki: Spahic 16', Piqué 30', Escude 49', Medel 75', Adriano 79', Pedro 82'

Statystyki:

Strzały: 8-13

Spalone: 2-3

Rzuty rożne: 8-4

Faule: 15-14

Żółte kartki: 3-3

Posiadanie piłki: 42%-58%

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1024)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze