Najlepszy piłkarz świata ostatnich lat wraca do wielkiej formy. Ostatni mecz z Valencią udowodnił, iż Leo Messi kryzys ma już chyba za sobą. Cztery gole strzelone świetnie dysponowanemu Diego Alvesowi są tego najlepszym dowodem.
Najważniejsze mecze sezonu dopiero nadchodzą i Argentyńczyk w swojej najlepszej formie jest Barcelonie bardzo potrzebny. To właśnie spektakularna gra La Pulgi jest jednym z głównych powodów dla których udało się zdobyć 13 tytułów w erze Guardioli. W obecnym sezonie Messi grał raz lepiej, raz gorzej, jednak jego statystyki są powalające.
Messipendencia? To nie tylko kolejny wymysł prasy, liczby mówią same za siebie. W obecnym sezonie Barcelona zdobyła 129 bramek, przy 63 (48,8%) udział miał właśnie Argentyńczyk, który zdobył 42 gole i zaliczył 21 asysty. '10' Barçy miała udział w prawie połowie bramek zdobywanych przez Dumę Katalonii.
Urodzonemu w Rosario napastnikowi brakuje 13 goli by wyrównać historyczny rekord Cesara, jeśli Messi strzeli 14 goli zostanie samodzielnym liderem klasyfikacji najlepszych strzelców w historii Klubu. W samym sezonie ligowym 24-latek trafiał do siatki rywali 27 razy. Cieszyć może również fakt, iż zespół Guardioli jest chętnie oglądany przez kibiców, którzy pomimo niezbyt dobrych wyników w meczach wyjazdowych, które zaowocowały 10-cio punktową stratą do Realu, a także mało sprzyjających warunków pogodowych, licznie stawiają się na trybunach.
Cztery bramki w jednym meczu Messi strzelił po raz drugi odkąd gra w Barcelonie. Po raz pierwszy takim wyczynem popisał się w spotkaniu Ligi Mistrzów z Arsenalem Londyn, w sezonie 2009/10. Leo ze swojej strony robi wszystko, by Pep Guardiola zdecydował się przedłużyć kontrakt z katalońskim klubem. Messi ciągle zachwyca i nadal pozostaje nienasycony. Zrobi wszystko by poprowadzić drużynę do triumfu w rozgrywkach Pucharu Króla i Ligi Mistrzów.
Komentarze (44)