Na Camp Nou wraca Valencia z dwójką świetnych lewoskrzydłowych Jérémym Mathieu i Jordim Albą. To właśnie wspomniana dwójka sprawiła Barcelonie najwięcej problemów podczas pierwszego meczu z udziałem obu zespołów, na Estadio Mestalla, gdzie Blaugrana zremisowała 2:2.
W Walencji, Mistrzowie Hiszpanii zagrali systemem 3-4-3, co nie przyniosło dobrego skutku. Szybko stracone bramki i ciągłe ataki skrzydłowych Los Ches sprawiły, iż Guardiola musiał dokonać zmian w ustawieniu. W spotkaniu pucharowym, Duma Katalonii ponownie od początku zagrała systemem 4-3-3, który doprowadził drużynę Guardioli do zdobycia wszystkich tytułów. Bardziej ofensywny system w pierwszym meczu z Nietoperzami się nie sprawdził, wszystko wskazuje na to, iż w najbliższą niedzielę Barça ponownie zagra starym, sprawdzonym 4-3-3.
Ów system był nietykalny przez pierwsze trzy sezony pod wodzą Pepa Guardioli. W obecnym Guardiola wielokrotnie zmieniał ustawienie. W 15 z 31 meczów Barcelona rozpoczynała ustawieniem 3-4-3, w tym między innymi na Bernabeu. Co prawda Mister po bramce Benzemy wrócił do ustawienia 4-3-3, jednak w innych spotkaniach rotował ustawieniem, by jak najbardziej wykorzystać potencjał dwóch transferów, Fabregasa i Alexisa. Po tym jak bardziej ofensywne ustawienie nie zawsze się sprawdzało, Guardiola wrócił do ustawienia z czwórką obrońców, które zostało zastosowane w 9 z 11 ostatnich meczów w tym meczu z Realem, Valencią czy Malagą. Wszystkie trzy zespoły mają groźnych skrzydłowych, co nie umknęło uwadze szkoleniowca z Santpedor.
Ustawienie z czwórką pomocników miało na celu grę w jednym składzie Xaviego, Iniesty, Ceska i Thiago. Ostatnimi czasy Barcelonę nękają kontuzje, dlatego takie ustawienie stało się rzadkości. Poza tym w ostatnich 12 meczach Blaugrana tylko dwukrotnie kończyła spotkanie z czystym kontem bramkowym, a to musiało dać do myślenia trenerowi.
Komentarze (28)