Za kilkanaście godzin na stadionie BayArena w Leverkusen szkocki arbiter Craig Thomson da sygnał do rozpoczęcia gry. Będzie to spotkanie o kolosalnym znaczeniu dla obu drużyn, pokaże bowiem ich charakter i determinację.
Barcelona wyleciała do Niemiec w niezbyt dobrych nastrojach. W sobotę piłkarze Pepa Guardioli przegrali w Pampelunie z tamtejszą Osasuną i przy niedzielnej wygranej Realu tracą do Królewskich aż dziesięć punktów. Poza straconymi trzema oczkami martwić może również styl w jakim Barcelona zagrała na Reyno de Navarra. O ile druga część tego spotkania była nie najgorsza, tak pierwsza połowa to chyba jedne z najkoszmarniejszych trzech kwadransów w karierze Pepa jako szkoleniowca Barçy. Nie dość, że goście przegrywali do przerwy 0:2, to ich gra wyglądała po prostu katastrofalnie.
Zawodnicy oraz trener proszą kibiców o spokój i wiarę. Mówią, że przecież liga nie jest stracona, że mistrzostwa nie zdobywa się w lutym. Oczywiście mają rację, jednak obawy kibiców o styl gry są jak najbardziej uzasadnione. Pierwszym i głównym mankamentem w grze Blaugrany jest brak skuteczności. Co z tego, że Messi, Cesc czy Cuenca mają naprawdę wyśmienite okazje do zdobycia gola, skoro seryjnie te sytuacje marnują. Szczególnie „wyróżnia” się w tym elemencie Argentyńczyk, który najwyraźniej jest zmęczony natłokiem meczów i odpoczynek byłby dla niego najlepszym rozwiązaniem. Nie jest to tylko moje zdanie – w sondzie (wciąż aktualnej) na naszej stronie ponad 75% kibiców myśli podobnie. Pytanie tylko: jak grać bez Leo Messiego?
Absencja Atomowej Pchły w dzisiejszym spotkaniu raczej nie wchodzi w grę. Ciężko jest sobie również wyobrazić środek pola bez Xaviego czy Iniesty. Mecz w Pampelunie pokazał, że obaj ci zawodnicy na ławce rezerwowych oznaczają chaos organizacyjny w środku boiska, a młody Sergi Roberto nie jest jeszcze w stanie unieść na swoich barkach ogromnego ciężaru wynikającego z tak ważnej pozycji na murawie. W stolicy Nawarry zabrakło od pierwszych minut również Ceska Fábregasa, a niebędący w najlepszej formie (delikatnie rzecz ujmując) Pedro nie był w stanie w żadnym stopniu zastąpić bramkostrzelnego w tym sezonie kolegi.
Meczem w Leverkusen Barcelona z pewnością będzie chciała udowodnić, że w zespole z Camp Nou nie może być mowy o żadnym kryzysie. Tydzień temu Barça w dobrym stylu odprawiła przecież z kwitkiem Valencię i to katalońska drużyna zagra w maju w finale Pucharu Króla. Co z tego, skoro spotkanie to rozgrywane było u siebie. Tu natrafiamy na drugi z problemów Barcelony w tym sezonie: spotkania wyjazdowe. Z dwunastu dotychczas rozegranych wyjazdowych spotkań ligowych w sezonie 2011/2012 FC Barcelona wygrała zaledwie cztery, dwa przegrała i zanotowała aż sześć remisów. Z 36 możliwych do zdobycia punktów Barça przywiozła jedynie połowę z nich. W Lidze Mistrzów sprawa ma się jednak całkiem inaczej: trzy wyjazdy (BATE Borysów, Viktoria Pilzno, AC Milan) zakończyły się zwycięstwami Barcelony. Katalońska ekipa ma nadzieję podtrzymać tę passę w Leverkusen.
Gospodarze spotkania również nie mają powodów do radości. W Pucharze Niemiec już nie grają, natomiast w lidze wiedzie im się ostatnio kiepsko. O ile po rundzie jesiennej zespół Robina Dutta mógł jeszcze myśleć o mistrzostwie Niemiec, o tyle po czterech kolejkach wiosennych jest już chyba pozamiatane. Chociaż w pierwszym meczu rundy rewanżowej Bayer wygrał u siebie z Mainz 3:2, to w trzech kolejnych meczach nie potrafił zdobyć kompletu punktów. Najpierw ekipa z Nadrenii Północnej-Westfalii zremisowała 1:1 z Werderem, później podzieliła się punktami ze Stuttgartem (2:2), a w sobotę Bayer musiał uznać wyższość Borussi Dortmund (0:1 na wyjeździe). Na 13 kolejek przed końcem sezonu Aptekarze tracą do graczy Jürgena Kloppa aż 15 punktów i ciężko przypuszczać by tę stratę odrobili.
Dużym problemem w zespole Bayeru są kontuzje. Robin Dutt nie może skorzystać z dwóch najlepszych zawodników formacji ofensywnej: Erena Derdiyoka oraz Sidneya Sama. To duża strata dla niemieckiej ekipy, ponieważ obaj ci gracze strzelili dla swojego zespołu w lidze ponad jedną trzecią wszystkich zdobytych przez Bayer goli; w Lidze Mistrzów średnia ta jest jeszcze większa. W ekipie Aptekarzy zabraknie również Michaela Ballacka. Najbardziej utytułowany piłkarz drużyny z BayAreny nabawił się kontuzji na niedzielnym treningu i również nie będzie do dyspozycji szkoleniowca Bayeru.
Jak już wspomniałem na wstępie, obie drużyny mają dzisiaj coś do udowodnienia. Barcelona chce pokazać, że jest mocna psychicznie i w trudnej sytuacji potrafi wzbić się ponad kłopoty i zagrać świetny mecz okraszony kilkoma bramkami. Gospodarze natomiast skupiają się tylko i wyłącznie na Lidze Mistrzów, ponieważ jak już wspomniałem wcześniej, ligowy tytuł jest już dla nich raczej nieosiągalny. Mecz toczony będzie przy żywiołowym dopingu ponad 30 tysięcy fanów Bayeru, którzy zamierzają rozgrzać nieco atmosferę w chłodny, lutowy wieczór. Na szczęście nie sprawdziły się poprzednie prognozy i w Leverkusen nie będzie minusowej temperatury. Dzisiejszego wieczoru temperatura oscylować ma w granicach 3 stopni Celsjusza, meteorolodzy zapowiadają również opady deszczu oraz wiatr wiejący z prędkością ok. 19 km/h.
Faworytem bukmacherów jest Barcelona. Za każdą postawioną złotówkę na wygraną gości otrzymać można 1,40 zł. Dobrze wytypowany remis to wygrana 4,20 zł, a w przypadku zwycięstwa gospodarzy zgarnąć można 8,20 zł.
Pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów, 14 lutego 2012
Bayer Leverkusen – FC Barcelona
Stadion: BayArena
Sędzia: Craig Thomson (Szkocja)
Typ FCBarca.com: 1:2
Komentarze (195)