Sobotnia strata punktów na El Madrigal postawiła podopiecznych Pepa Guardioli w bardzo trudnej sytuacji. Przewaga prowadzącego w tabeli La Liga Realu Madryt wzrosła bowiem do siedmiu oczek. Mimo to jednak, wciąż jest za wcześnie, aby mówić, iż wyścig o tytuł mistrzowski dobiegł końca. Barça uważana jest przecież za najlepszą drużynę świata, dlatego jej kibice mają wiele powodów, żeby wierzyć. Oto kilka z nich:
Umiejętność odrabiania strat. Zespół Guardioli nie zwykł się poddawać, co udowodnił, wracając wielokrotnie "z dalekiej podróży". W przeciągu trzech i pół roku gry pod jego wodzą drużyna zdobyła trzynaście tytułów z szesnastu możliwych. Teraz, w lidze zajmuje drugą lokatę, a strata do Realu, jaka wygenerowała się po ostatniej kolejce, jest większa niż kiedykolwiek wcześniej w tym okresie. Pamiętajmy jednak, że to Królewskich czeka jeszcze ligowy bój na obiekcie odwiecznego rywala.
Świetna forma "u siebie". Dyspozycja Blaugrany na własnym terenie w tym sezonie jest nadzwyczajna. Podopieczni Pepa Guardioli wygrali na Camp Nou aż dziewięć razy i tylko raz zremisowali, zaliczając przy tym nieprawdopodobną liczbę czterdziestu trzech trafień i zaledwie dwóch straconych goli. Obecnie trwający sezon jest pierwszym, w którym FC Barcelona zachowała czyste konto w dziewięciu początkowych spotkaniach ligowych w stolicy Katalonii.
Szansa na wyjazdowe punkty. Barça w tych rozgrywkach zremisowała aż pięć spotkań wyjazdowych i przegrała jedno, tracąc siedemnaście oczek z trzydziestu możliwych do zdobycia. Wciąż jednak ekipa z Camp Nou ma szansę na zdobycz punktową, bowiem przed piłkarzami Mistera jeszcze dziewięć meczów w roli gości.
Powrót kontuzjowanych. Duma Katalonii ma poważne problemy kadrowe. W niedalekiej przyszłości jednak Pep Guardiola będzie mógł skorzystać z usług tak ważnych dla zespołu graczy, jakimi są niewątpliwie kontuzjowani obecnie Pedro Rodríguez i Andrés Iniesta, oraz uczestniczący w Pucharze Narodów Afryki Seydou Keita. Na powrót Davida Villi i Ibrahima Afellaya, zmagających się z poważniejszymi urazami, Mister będzie musiał poczekać dłużej. Nie wykluczone jednak, że obaj zawodnicy będą do jego dyspozycji jeszcze przed zakończeniem aktualnych rozgrywek.
Historia mówi sama za siebie. Barça pod wodzą Guardioli dokonała rzeczy wielkich. Zanim jednak Pep trafił na ławkę trenerską Blaugrany, zdarzyły się w jej historii momenty równie ekscytujące. W latach dziewięćdziesiątych bowiem ekipa z Camp Nou dokonała dwóch spektakularnych comebacks, wywalczając tytuł mistrza Hiszpanii rzutem na taśmę - w rozgrywkach z lat 1991/92 i 1992/93, oraz w sezonie 1993/94, kiedy losy ligi warzyły się do samego końca.
Komentarze (215)