Pozwolę sobie określić trwający sezon mianem dziwnego. Dziwnego pod wieloma względami – poczynając od szybko zdobytego mimo braku formy Superpucharu Hiszpanii, poprzez palec trafiający w oko asystenta jednego z czołowych hiszpańskich klubów, a na wdarciu się do pierwszego składu Barcelony młodziana o posturze kenijskiego biegacza długodystansowego kończąc. Dostrzeżenie w tym całym zamieszaniu adaptacji Thiago Alcántary stało się misją trudną i niespecjalnie ekscytującą, ale chyba warto odrobinę wyciszyć się przed Wielkimi Derbami i potwierdzić – tak, on już jest na nie gotowy.
Ów on, 20-letni pomocnik kreowany przez media na jeden z największych talentów hiszpańskiej piłki, jest już tam, gdzie w wariancie optymistycznym miał się znaleźć za parę lat – w ciągu zaledwie kilku miesięcy gry w pierwszym zespole Barcelony stał się jej podstawowym zawodnikiem. To jest fakt i nie da się go podważyć, także konstruując najbardziej niedorzeczną definicję „piłkarza podstawowego”. W dokonaniu tego nie przeszkodził mu nawet transfer Cesca… a może wręcz przeciwnie? Dzięki Fàbregasowi odnalezione zostały zupełnie nieznane wcześniej obserwatorom pokłady talentu Brazylijczyka. Wszyscy wróżyli… nie, nie z fusów… ale z popularnych w internecie filmów, w których nastoletni Alcántara mija rywali jak slalomowe tyczki, prezentując przy tym masę nietuzinkowych zwodów, a także serwuje widzom precyzyjnie egzekwowane rzuty wolne i asysty, przywołujące swym pięknem najlepszego Ronaldinho. Tymczasem Thiago starszy o tych kilka lat ujawnił się jako pomocnik uniwersalny.
Trzeba tutaj jeszcze grubą linią podkreślić – wspomniana uniwersalność nie jest w żadnym wypadku skażona „bylejakością”. Jest to wszechstronność na najwyższym światowym poziomie, wyceniana w każdym poważnie traktującym piłkę nożną kraju na dziesiątki milionów euro.
Ogromna w tym zasługa barcelońskich trenerów młodzieży, a także samego Pepa Guardioli. W klubie ze stolicy Katalonii wyznaje się bowiem zasadę, że by być dobrym napastnikiem, pomocnikiem czy obrońcą, najpierw trzeba stać się dobrym piłkarzem. Niejeden wysoko oceniany „efekt szkolenia” w innych klubach piłkarskich boleśnie się przekonał, jak trudno czasem odnaleźć się w tej kategorii „open”, gdzie defensywny pomocnik i napastnik dysponują równie zaawansowaną techniką i zmysłem do gry kombinacyjnej. Thiago tym dobrym piłkarzem był już jako siedemnastolatek, nic zatem dziwnego, iż bardzo płynnie zmienia pozycje z ultraofensywnego pomocnika na gracza z bardzo odpowiedzialnymi zadaniami stricte defensywnymi.
Tak bezbolesne przetrwanie tej migracji pozwoliło Alcántarze szybko urosnąć w oczach Guardioli do gracza w pewnych sytuacjach wręcz niezbędnego. Stąd aż 21 spotkań utalentowanego pomocnika w tym sezonie, z czego 16 w wyjściowym składzie. Dowody metamorfozy Thiago bardzo łatwo dostrzec w statystykach. Nie jest to co prawda liga NBA, by na liczbach opierać swoje opinie, ale w tym wypadku pominąć ich nie sposób. Brazylijczyk w trwającym sezonie zalicza średnio blisko sześć odbiorów na mecz, przy niespełna siedmiu stratach. Punktu odniesienia należałoby szukać na własnym podwórku i nietrudno go znaleźć – Xavi. Genialny pomocnik notuje średnio podobną liczbę strat, a skuteczność jego podań, która w rozmowach wytrawnych koneserów futbolu funkcjonuje już jako wzorcowa, jest od statystyki Thiago odrobinę gorsza.
Jeśli już jednak wspomnieliśmy o zadaniach defensywnych młodziana, to dodajmy jeszcze, że w kwestii odbiorów jest on jedynym pomocnikiem, który tylko nieznacznie ustępuje najlepszemu w tej dziedzinie Busquetsowi*. Dużo gorzej na jego tle wypadają Keita, Xavi i Iniesta, o Cescu nawet nie wspominając. Przypomnijmy jeszcze o trzech zdobytych przez Alcántarę bramkach i czterech jego asystach. Czy te liczby mogą imponować? Powinny, ale zostawmy już tę mdłą retorykę i odmłódźmy Xaviego dobrych dziesięć lat.
Rok 1998, w sierpniowym meczu o Superpuchar Hiszpanii filigranowy osiemnastolatek wybiega w wyjściowym składzie i w swoim debiucie zdobywa bramkę. To był początek poważnej kariery Xaviego, który ja, przyznaję, przeoczyłem. Szukałem w futbolu wielkich emocji, nieustających ataków, zachwycałem się rajdami Figo, wymianami piłki między Luisem Enrique i Rivaldo. Młodzieńczy romantyzm nie tolerował niekończących się serii krótkich podań w środkowej strefie boiska, nie pozwalał zrozumieć zagrań „do tyłu” czy dalekich przerzutów. Od tych mało spektakularnych zagrań oraz nierzucających się w oczy przechwytów był właśnie Xavi. Długo musiał czekać na to, by mógł udowodnić swoją wyjątkowość, ale stało się. Już nie jest tylko jednym z wielu pomocników grających w epoce Zidane’a – naznaczył nowy okres w dziejach futbolu, czas wielkiej Barcelony.
Od Creusa epoki Rijkaarda i Guardioli trudno oczekiwać spektakularnych wyników, jeśli chodzi o grę w destrukcji, podobnie jak od Thiago na tę chwilę nie powinniśmy wymagać fajerwerków w ofensywie. Nadszedł czas intensywnej nauki – każde 90 minut jest dla młodego Brazylijczyka lekcją. Setki podań, dziesiątki przerzutów, czytanie gry rywala. Guardiola obdarzył syna Mazinho ogromnym zaufaniem, bo jak inaczej odczytywać wielokrotne powierzanie mu funkcji cofniętego rozgrywającego. Każde jego nieudane podanie to pierwsza piłka w kontrataku rywali, każdy nieudany drybling inicjuje okazję przeciwnika. Gra ze świadomością, że twój najmniejszy błąd może zniweczyć wysiłek zespołu, powoduje wzrost poczucia odpowiedzialności i pomaga się rozwijać.
Nie pozostaje mi nic innego, jak próba przekonania wszystkich romantycznych dusz upojonych piękną grą Barcelony i cudownymi rajdami Messiego – nie popełnijcie tego samego błędu, który przydarzył się mi. Obserwujcie młodego pomocnika, doceniajcie każde jego zagranie, każdy zwód przy przyjęciu piłki, każdy przerzut i każdy odbiór. Na waszych oczach prawdopodobnie rodzi się gwiazda światowego futbolu i piłkarz wyjątkowy. Nie nowy Xavi, żaden klon Iniesty czy nawet Ronaldinho. To po prostu Thiago Alcántara do Nascimento. Odliczanie już rozpoczęto, a pomnik „postawimy” za kilkanaście lat.
*Mascherano nie został uwzględniony, ponieważ w tym sezonie gra głównie jako środkowy obrońca
Komentarze (46)