Minęły już ponad trzy lata odkąd opuścił Barcelonę, ale Ronaldinho wciąż ma w pamięci wspaniałe chwile, jakie przeżył w stolicy Katalonii. Uśmiechnięty na boisku i poza nim gra teraz w swojej ojczyźnie, w sobotę z uwagą będzie śledził Klasyk między klubem, w którym święcił największe triumfy i Realem Madryt.
- Wszystkim ludziom związanym z Barçą życzę powodzenia w Gran Derbi. Mam nadzieję, że Barcelona wygra. Wynik? Tego nie wiem, chcę tylko, aby klub odniósł zwycięstwo. Będę go wspierał z daleka. Vamos, Força Barça - powiedział w rozmowie z Mundo Deportivo.
Wśród wielu wspomnień, Ronnie ma w pamięci datę 19 listopada 2005 roku i zwycięstwo Barcelony 3:0 na Bernabeu, do którego dołożył swoje dwie bramki, które sprawiły, że kibice Blancos zgotowali mu owację na stojąco. - Bardzo dobrze pamiętam tamto spotkanie. Miałem szczęście strzelić dwa gole i usłyszeć aplauz ze strony kibiców przeciwnika. Nigdy tego nie zapomnę - mówił.
Po Gran Derbi, Barça uda się do Japonii na Klubowe Mistrzostwa Świata. Tego trofeum Ronaldinho nie ma w swojej kolekcji po porażce w finale z 2006 roku z Internacionalem Porto Alegro. - Wielka szkoda, że się nie udało - wspominał.
W obliczu kolejnego finału (tym razem rywalem może być brazylijski Santos), Ronaldinho ostrzega Barcelonę przed Neymarem. - Muszą na niego bardzo uważać. To fantastyczny zawodnik, mający niezwykłe umiejętności i niesamowity drybling. Neymar i Messi to dwaj wspaniali piłkarze, ale Leo jest numerem jeden, jest najlepszy na świecie - powiedział, dodając że z Messim nadal utrzymuje kontakt.
19 listopada 2005: Real Madryt - FC Barcelona 0:3
Komentarze (85)