Argentyna wreszcie wygrała. Chociaż mecz nie zaczął się po jej myśli, w drugiej połowie, dzięki dobrej grze m. in. Leo Messiego, Albicelestes wyjeżdżają z Kolumbii z tarczą.
Po sensacyjnym remisie z Boliwią na własnym stadionie, Argentyna chciała zrobić wszystko, by odzyskać nadszarpnięte zaufanie kibiców. Mecz rozpoczął się lepiej dla gości, którzy przejęli inicjatywę. Trwało to mniej więcej przez kwadrans, po czym lepiej piłką operować zaczęli Kolumbijczycy. Szczęścia w strzałach z dystansu próbowali Ramos czy Martínez, ale Sergio Romero nie dał się zaskoczyć.
W 44. minucie rzut wolny w okolicach pola karnego egzekwował Dorlan Pabon. Kolumbijczyk uderzył bardzo mocno, ale jego strzał prawdopodobnie wylądowałby w rękach Romero, gdyby nie Mascherano. Piłkarz Barçy trącił piłkę, która zmieniła tor lotu i wpadła do siatki obok zdezorientowanego bramkarza.
W przerwie Alejandro Sabella zdecydował się dokonać jednej zmiany: za Pablo Guiñazú na placu gry pojawił się Sergio Agüero. Argentyńczycy grali lepiej, zyskali przewagę, ale wciąż nie mogli pokonać bramkarza gospodarzy. W 53. minucie indywidualną akcję przeprowadził Messi, ale uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Ospinę.
Siedem minut później kolumbijski golkiper wreszcie skapitulował. Messi otrzymał piłkę przed polem karnym Kolumbijczyk, minął obrońcę zagrał na lewą stronę do Sosy. Gracz Metalista Charków dośrodkował w pole karne, gdzie piłka padłaby zapewne łupem Ospiny, gdyby nie Mario Yepes, który przeszkodził mu w interwencji. Bezpańską piłkę wykorzystał Leo Messi, pakując ją z najbliższej odległości do siatki.
Po strzeleniu wyrównującej bramki goście nadal przeważali, ale grając na połowie rywala narażali się na kontry. W 78. minucie doskonałą sytuację zmarnował Camilo Zúñiga. Kolumbijczyk już w polu karnym zwiódł jednego z obrońców Argentyny, ale strzelając z pięciu metrów trafił w dobrze ustawionego Romero.
Piłka nożna jest przewrotna: Kolumbijczycy mieli 100-procentową sytuację by prowadzić, nie wykorzystali jej, a po chwili na prowadzenie wyszli Argentyńczycy. Akcję zaczął Messi, minął obrońcę i zagrał do Higuaina. Gracz Realu Madryt oddał strzał, obroniony przez Ospinę, ale wobec dobitki Sergio Agüero bramkarz Nicei był już bezradny. Zarówno wśród piłkarzy na murawie, jak i na ławce rezerwowych wybuchła szalona radość. Goście do końca spotkania kontrolowali przebieg gry i p końcowym gwizdku arbitra to oni mogli się cieszyć z trzech punktów.
Po dwóch nieudanych spotkaniach Argentyna wreszcie sięgnęła po komplet punktów. Nie było łatwo, ale wygrana w Kolumbii pozwoli na chwilę oddechu zarówno szkoleniowcowi, Alejandro Sabelli, jak i samym piłkarzom. Wreszcie dobre spotkanie w reprezentacji zaliczył Leo Messi, który poza strzeleniem pierwszej bramki miał również duży wkład przy drugim trafieniu. Argentyna po czterech rozegranych meczach zajmuje drugie miejsce w swojej grupie eliminacyjnej, ustępując Urugwajowi, który rozegrał jedno spotkanie mniej.
Kolumbia 1:2 Argentyna
Bramki: 44’ Pabón – 60’ Messi, 84’ Agüero.
Żółte kartki: Pablo Armero, Nicolás Burdisso, Rodrigo Braña, Sergio Agüero.
Kolumbia: David Ospina; Camilo Zúñiga, Mario Yepes, Aquivaldo Mosquera, Pablo Armero; Dorlan Pabón (61’ Dayro Moreno), Gustavo Bolívar, Abel Aguilar (75’ Diego Arias), James Rodríguez, Adrián Ramos, Jackson Martínez (75’ Darwin Quintero).
Argentyna: Sergio Romero; Pablo Zabaleta, Federico Fernández, Nicolás Burdisso (37’ Leandro Desábato), Clemente Rodríguez; José Sosa, Rodrigo Braña, Javier Mascherano, Pablo Guiñazú (46’ Sergio Agüero); Lionel Messi i Gonzalo Higuaín (85’ Fernando Gago).
Sędzia: Salvio Fagundes (Brazylia).
Stadion: Estadio Metropolitano Roberto Meléndez (Barranquilla)
Widzów: 40 000.
Komentarze (26)