Polityka Pereza, a Barca
Większość z was oglądała zapewne ostatni ćwierćfinał Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt, a AS Monaco. Real najpierw wygrał 4-2 na Santiago Bernabeu, aby następnie przegrać na wyjeździe 3-1. Po tym meczu główna krytyka spadła na politykę transferową klubu. W ostatnich latach różnica w transferach pomiędzy Barcą, a Realem polegała na tym że Królewscy sprowadzali coraz to nowych iście "galaktycznych" zawodników za te same galaktyczne pieniądze. Nowy zawodnik Realu miał mieć trzy cechy: medialność, doświadczenie i odpowiednie umiejętności. Resztę składu Real uzupełniał wychowankami. A co robiła Barca?? Barca pozbywała się gwiazd ( przyp. np. Figo, Rivaldo), a za pieniądze na transfery kupowała młodych, bardzo perspektywicznych piłkarzy jak np. Riquelme,Saviola i Geovanni. Temat polityki transferowej Gasparta był już wielokrotnie omawiany i analizowany, więc nie będę się na ten temat rozpisywał.
Jaki efekt miały obie polityki transferowe dobrze wiemy. Barca staczała się powoli na samo dno ( pisząc o dnie mam na myśli nie zakwalifikowanie się do rozgrywek Ligi Mistrzów i ogromne długi), a Real całkiem nieźle sobie radził i cały czas szukał nowych gwiazd. W tym czasie większość kibiców Barcelony z zazdrością patrzyła na odwiecznych rywali i ich poczynania.
Sytuacja zmieniła się po wybraniu nowego prezydenta klubu Joana Laporty. Obiecywał on sprowadzenie gwiazd, takich z prawdziwego zdarzenia. Niewątpliwym jego sukcesem było sprowadzenie fenomenalnego Ronaldinho z PSG za dość rozsądne pieniądze ( ok. 30 mln euro), a tym samym ubiegnięcie w pościgu po tego zawodnika takie firmy jak Menchester United, Chelsea i Real Madryt ( który chciał zakontraktować zawodnika na sezon 04/05). Oprócz Ronaldinho, Laporta z Sandro Rosselem i ekipą sprowadzili takie nazwiska jak : Luis Garcia, Rustu, Mario (wypożyczenie), Marquez, Ricardo Quaresma oraz Van Bronckhorsta ( wypożyczenie).
Po miesiącu gry mówiło się jednak tylko o jednym zawodniku - o RONALDINHO. Wszyscy go chwalili, a było za co. Sam jeden potrafił ustalić wynik spotkania( na szczególną uwagę zasługuje bramka zdobyta na Camp Nou przeciwko Sevilli) i co chwila zaskakiwał swoją bajeczną techniką. Reszta zawodników była w jego cieniu. Joan Laporta był pod wielkim wrażeniem i ogłosił że do Barcy w każdym sezonie będzie przybywała jedna gwiazda. Wtedy można było już usłyszeć pierwsze głosy o tym, że Barca swoją politykę transferową upodobni do Realu Madryt, czyli do polityki Zidanów i Pavonów. W Barcelonie miała powstać polityka Ronaldinhów i Puyolów. O tym, że w Barcie młodych i utalentowanych wychowanków nie brakuje każdy wie. Puyol, Victor Valdes, Xavi, Gabri, Motta to nazwiska które zna nawet osoba nieinteresująca się Barcą. Wraz z rozpoczęciem się sezonu trener katalońskiego klubu - Rijkaard zaczął coraz bardziej stawiać na wychowanków. Mieliśmy okazję zobaczyć Sergio Garcię, Oscara Lopeza, Sergio Santamarię, Iniestę, Ramona Rosa, a ostatnio świetnie spisującego się Oleguara.
A Real??? Prezydent Realu Fiorentino Perez latem dokończył założenia polityki Zidanów i Pavonów. Mianowicie z klubu odeszli praktycznie ostatni z tych zawodników, którzy nie należeli ani do gwiazd, ani do wychowanków. Byli to : Makelele, Flavio Conceicao, McManaman oraz bohater ostatniego ćwierćfinału ligi mistrzów - Fernando Morientes. Zwolniony został oczywiście dotychczasowy trener Vincente Del Bosque, który nie zgodziłby się na takie roszady w składzie, a zatrudniono Carlosa Queiroza. Z zawodników nie należących ani do Zidanów i Pavonów zostali tylko Solari i Cambiasso. Aby uzupełnić skład przybył znany i lubiany Pan David Beckham.
Podczas rozgrywek ligi oraz pucharów szybko zorientowano się, że Real gra coraz gorzej, powód : kontuzje i zmęczenie dają o sobie znać gwiazdom, których przecież nie jest aż tak wiele. W międzyczasie Laporta zapomina już o tym, że miał sprowadzać jedną gwiazdę na sezon. Sprowadził doświadczonego i głodnego gry Davidsa z Juve, a w swoich planach transferowych zaczął przestawać o myśli zatrudnienia gwiazd, a zawodników, którzy są dość ograni w Europie i posiadających odpowiednie umiejętności aby grać w Barcie. Takim zawodnikiem jest z pewnością David Trezegeut. Dużą ilość strzelanych bramek w lidze włoskiej, doświadczenie i całkiem niezła medialność to główne jego atuty. Dużym minusem może być tylko to, że dość często łapie kontuzje. A obecny prezydent Barcy nawet nie wspomina o możliwości zatrudnienia niewątpliwie gwiazdy jaką jest Ruud Van Nistelrooy. TAK, nie myle się. Kiepskie wyniki Menchesteru United powodują że władze tego klubu chciałyby zmian w składzie. A powód dla którego Laporta nie myśli o nim?? Konieczność wydania na niego około 45 mln. Holender niewątpliwie wzmocniłby Barce, ale czy aż tak bardzo?? Pieniądze,które trzeba byłoby na niego wyłożyć pochłonęłaby całe fundusze transferowe na przyszły sezon. Co innego Trezegeut. Po kupieniu jego albo innego podobnego napastnika Barca będzie mogła wzmocnić także inne formacje jak np. pomoc. Co innego Perez. Już zaciera ręce na możliwość sprowadzenia kolejnej gwiazdy. Ale to już nie jest zmartwieniem kibiców Barcelony.
Powoli zbliżam się do końca mojej pisaniny. Ale co z niej wynika. Chodzi mi o to, aby Barca nie zapatrzyła się na Real i nie próbowała przebijać go we wszystkim. Chciałbym zobaczyć jak Barce grającą pięknie, ofensywnie ale przede wszystkim zespołowo. Równy, dobrze funkcjonujący zespół to droga do sukcesu. Dobrym przykładem może być np. Arsenal (nie patrzmy na tą wpadkę w Lidze Mistrzów). Zespół grający ładnie i skutecznie. Idealne zgranie gwiazd z resztą zespołu. I oto teraz chodzi. W obecnym sezonie mogliśmy zobaczyć jak zgrany i ciężko pracujący zespół może grać (niedawne 9 zwycięstw z rzędu). A pomyślcie gdyby ten skład dopełnić zawodnikami pokroju Trezegol, Van der Vaart, Mexes, Luque, a nawet Morientes. Mam nadzieje, że da to niektórym do myślenia. Moim zdaniem przyjście z Arsenalu Henry nie rozwiązałoby problemów Barcy. Bo oprócz niego nikt inny by nie przyszedł. A Laporta to nie Abramowicz. Zespół należy budować od podstaw. W tym sezonie Rijkaard wypracował całkiem niezłą podstawę. A prawdopodobnie zostanie on na następny sezon...
Jaki efekt miały obie polityki transferowe dobrze wiemy. Barca staczała się powoli na samo dno ( pisząc o dnie mam na myśli nie zakwalifikowanie się do rozgrywek Ligi Mistrzów i ogromne długi), a Real całkiem nieźle sobie radził i cały czas szukał nowych gwiazd. W tym czasie większość kibiców Barcelony z zazdrością patrzyła na odwiecznych rywali i ich poczynania.
Sytuacja zmieniła się po wybraniu nowego prezydenta klubu Joana Laporty. Obiecywał on sprowadzenie gwiazd, takich z prawdziwego zdarzenia. Niewątpliwym jego sukcesem było sprowadzenie fenomenalnego Ronaldinho z PSG za dość rozsądne pieniądze ( ok. 30 mln euro), a tym samym ubiegnięcie w pościgu po tego zawodnika takie firmy jak Menchester United, Chelsea i Real Madryt ( który chciał zakontraktować zawodnika na sezon 04/05). Oprócz Ronaldinho, Laporta z Sandro Rosselem i ekipą sprowadzili takie nazwiska jak : Luis Garcia, Rustu, Mario (wypożyczenie), Marquez, Ricardo Quaresma oraz Van Bronckhorsta ( wypożyczenie).
Po miesiącu gry mówiło się jednak tylko o jednym zawodniku - o RONALDINHO. Wszyscy go chwalili, a było za co. Sam jeden potrafił ustalić wynik spotkania( na szczególną uwagę zasługuje bramka zdobyta na Camp Nou przeciwko Sevilli) i co chwila zaskakiwał swoją bajeczną techniką. Reszta zawodników była w jego cieniu. Joan Laporta był pod wielkim wrażeniem i ogłosił że do Barcy w każdym sezonie będzie przybywała jedna gwiazda. Wtedy można było już usłyszeć pierwsze głosy o tym, że Barca swoją politykę transferową upodobni do Realu Madryt, czyli do polityki Zidanów i Pavonów. W Barcelonie miała powstać polityka Ronaldinhów i Puyolów. O tym, że w Barcie młodych i utalentowanych wychowanków nie brakuje każdy wie. Puyol, Victor Valdes, Xavi, Gabri, Motta to nazwiska które zna nawet osoba nieinteresująca się Barcą. Wraz z rozpoczęciem się sezonu trener katalońskiego klubu - Rijkaard zaczął coraz bardziej stawiać na wychowanków. Mieliśmy okazję zobaczyć Sergio Garcię, Oscara Lopeza, Sergio Santamarię, Iniestę, Ramona Rosa, a ostatnio świetnie spisującego się Oleguara.
A Real??? Prezydent Realu Fiorentino Perez latem dokończył założenia polityki Zidanów i Pavonów. Mianowicie z klubu odeszli praktycznie ostatni z tych zawodników, którzy nie należeli ani do gwiazd, ani do wychowanków. Byli to : Makelele, Flavio Conceicao, McManaman oraz bohater ostatniego ćwierćfinału ligi mistrzów - Fernando Morientes. Zwolniony został oczywiście dotychczasowy trener Vincente Del Bosque, który nie zgodziłby się na takie roszady w składzie, a zatrudniono Carlosa Queiroza. Z zawodników nie należących ani do Zidanów i Pavonów zostali tylko Solari i Cambiasso. Aby uzupełnić skład przybył znany i lubiany Pan David Beckham.
Podczas rozgrywek ligi oraz pucharów szybko zorientowano się, że Real gra coraz gorzej, powód : kontuzje i zmęczenie dają o sobie znać gwiazdom, których przecież nie jest aż tak wiele. W międzyczasie Laporta zapomina już o tym, że miał sprowadzać jedną gwiazdę na sezon. Sprowadził doświadczonego i głodnego gry Davidsa z Juve, a w swoich planach transferowych zaczął przestawać o myśli zatrudnienia gwiazd, a zawodników, którzy są dość ograni w Europie i posiadających odpowiednie umiejętności aby grać w Barcie. Takim zawodnikiem jest z pewnością David Trezegeut. Dużą ilość strzelanych bramek w lidze włoskiej, doświadczenie i całkiem niezła medialność to główne jego atuty. Dużym minusem może być tylko to, że dość często łapie kontuzje. A obecny prezydent Barcy nawet nie wspomina o możliwości zatrudnienia niewątpliwie gwiazdy jaką jest Ruud Van Nistelrooy. TAK, nie myle się. Kiepskie wyniki Menchesteru United powodują że władze tego klubu chciałyby zmian w składzie. A powód dla którego Laporta nie myśli o nim?? Konieczność wydania na niego około 45 mln. Holender niewątpliwie wzmocniłby Barce, ale czy aż tak bardzo?? Pieniądze,które trzeba byłoby na niego wyłożyć pochłonęłaby całe fundusze transferowe na przyszły sezon. Co innego Trezegeut. Po kupieniu jego albo innego podobnego napastnika Barca będzie mogła wzmocnić także inne formacje jak np. pomoc. Co innego Perez. Już zaciera ręce na możliwość sprowadzenia kolejnej gwiazdy. Ale to już nie jest zmartwieniem kibiców Barcelony.
Powoli zbliżam się do końca mojej pisaniny. Ale co z niej wynika. Chodzi mi o to, aby Barca nie zapatrzyła się na Real i nie próbowała przebijać go we wszystkim. Chciałbym zobaczyć jak Barce grającą pięknie, ofensywnie ale przede wszystkim zespołowo. Równy, dobrze funkcjonujący zespół to droga do sukcesu. Dobrym przykładem może być np. Arsenal (nie patrzmy na tą wpadkę w Lidze Mistrzów). Zespół grający ładnie i skutecznie. Idealne zgranie gwiazd z resztą zespołu. I oto teraz chodzi. W obecnym sezonie mogliśmy zobaczyć jak zgrany i ciężko pracujący zespół może grać (niedawne 9 zwycięstw z rzędu). A pomyślcie gdyby ten skład dopełnić zawodnikami pokroju Trezegol, Van der Vaart, Mexes, Luque, a nawet Morientes. Mam nadzieje, że da to niektórym do myślenia. Moim zdaniem przyjście z Arsenalu Henry nie rozwiązałoby problemów Barcy. Bo oprócz niego nikt inny by nie przyszedł. A Laporta to nie Abramowicz. Zespół należy budować od podstaw. W tym sezonie Rijkaard wypracował całkiem niezłą podstawę. A prawdopodobnie zostanie on na następny sezon...
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (1)