Nie tak miało być
Zaskoczenie
Siedziałem sobie przed telewizorkiem i zajmowałem jakże się pasjonującym zajęciem polegającym na przerzucaniu ponad 50 kanałów w te i z powrotem. Nuda. Nie mogłem pojąć, dlaczego tak się dzieje, skoro zaczęły się wakacje. Moje błagalne modlitwy o jakiekolwiek nadzwyczajne wydarzenia, jak zwykle pozostały bez odpowiedzi. No to znów: TVP1, TVN, Polsat, cokolwiek i............ nuda. Świat zwariował. To był jedyny racjonalny wniosek z zaistniałej sytuacji. TVP3, Eurosport, DSF. Klik, klik, jeden wielki klik. No dobra, dość tego pomyślałem i już miałem zgasić to bezużyteczne pudło, kiedy mój wzrok, na którymś ze zmienionych kanałów, uchwycił herb "mojego" ukochanego klubu - FC Barcelony! Wpadłem w popłoch i czym prędzej próbuje znaleźć tą jedyną, właściwą stację telewizyjną, ale jak na złość nie mogę! Jakaś plaża, telezakupy, małpy w Kongo (albo gdziekolwiek, ale tam na pewno są), reklama szamponu, Rustu na rowerze, siatkówka plażowa (...). Zaraz, a co ten Rustu na rowerze robi (?!), przecież kolarzem nie zamierza zostać (bynajmniej nic takiego nie słyszałem). Znalazłem!!! Jest herb i to nawet kilka, a wszystkie na "ściance wywiadowej" klubu, przed która Turek śmiga sobie na rowerku. Widok szokujący i zadziwiający zarazem, bo obecności tego zawodnika w klubie się nie spodziewałem, a tu na transfer się zanosi. Do tego poprzyklejali mu pełno ssawek z kabelkami i podłączyli do aparatów, niczym Dolpha Lundgrena w którejś części Rockiego. To trzeba było sprawdzić. Po dotarciu do kafejki internetowej (nie miałem jeszcze wtedy dobrodziejstwa w postaci stałego łącza) przekonałem się o zacofaniu informacyjnym telewizji, bowiem okazało się, że Reςber już zawodnikiem blaugrany jest i to za darmo, bowiem skończył mu się kontrakt z Fenerbahςe, a nowy w Katalonii podpisał na 4 lata.
Rozbudzone nadzieje
No i jak tu się nie ucieszyć, skoro na oficjalnej prezentacji słyszy się tak piękne wypowiedzi: "Od siedmiu lat jestem kibicem Barcelony, jestem wdzięczny i niezmiernie szczęśliwy, że będzie mi dane grać w tak wielkim klubie" (R.Rustu.), albo "jego doświadczenie i uznana marka w pełni zaspokaja nasze potrzeby jeśli chodzi o wzmocnienie pozycji bramkarza" (J.Laporta), czy tez "doświadczenie i przywództwo" (T.Begiristain). Zapomniał pan Panie Prezydencie dodać, że przychodzi najlepszy bramkarz MŚ w Korei, ale nic się nie stało bo i tak wszyscy kibice o tym "drobnym szczególiku" pamiętają.
Dobrze się dzieje, pomyślałem sobie. Doświadczony w wielu bojach ligowych i reprezentacyjnych bramkarz na pewno się przyda. Pewny punkt zespołu, obrońcy będą mogli grać bez obaw i pomagać w konstruowaniu akcji ofensywnych, a do tego Valdes też powinien na tym skorzystać, bo podpatrzy na treningach, może jakieś rady dostanie, ponadto rywalizacja z silnym konkurentem zaszkodzić mu nie może - jedynie pomóc.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu w drużynie jest dwóch goalkeeperów na wysokim poziomie - może jednak doczekam dnia, gdy w Barcie skończy się wrzucanie sobie piłek do bramki przy rzutach rożnych. Coś pozytywnego się działo i z wielką nadzieją wypatrywałem jakichś przedsezonowych spotkań kontrolnych, które miały mi pozwolić na jeszcze większą radość z pozyskania Rustu.
Tournee po Stanach zjednoczonych rozpoczęło się od meczu z "wielkim" Juve i od razu szansę gry w tym spotkaniu dostał Reςber. Brawo Mister, to było dobre posunięcie i na pewno się nie zawiedziesz, zresztą wszyscy kibice także. Nie myliłem się - Turek zagrał 45 min., a po meczu pojawiły się komentarze, że to, m.in. dzięki jego interwencjom Barςa wygrała w tym pojedynku. Nareszcie bramkarz na miarę Barcelony, bo te ciągłe zmiany po Zubizarrecie (można je policzyć na palcach dwóch rąk), były już bardzo meczące. Czekałem z niecierpliwością na następne spotkanie, ale niestety Reςber już w nim nie wystąpił - kontuzja i strata części okresu przygotowawczego do sezonu. Jak pech, to pech. No cóż, zapewne jeszcze nie raz kibice blaugrany będą się mogli cieszyć z jego wspaniałych parad bramkarskich.
Sinusoida
Nie tak to sobie wyobrażałem, ale też nie wyglądało to źle. Trener Rijkaard postanowił dać szansę obu "wrotarom" (z rosyjskiego) i grali w miarę po równo. Pomyślałem, że w tej sytuacji każdy naocznie będzie mógł stwierdzić klasę Rustu, kiedy po nim, na drugą połowę wejdzie Valdes. Przecież kunszt bramkarski tego pierwszego jest na o wiele wyższym poziomie, niż dopiero ogrywającego się młodzika. Ale jakoś ten młodzik tak źle nie wypadał jednak w tych porównaniach. No cóż skoro prezentują podobną formę, to logiczne wydawałoby się, że grać będzie ten bardziej obyty, który swoim doświadczeniem pozwoli kolegom na spokojną grę. I znów zostałem zaskoczony, bowiem dla trenera nie było to wcale oczywiste. Mister zapowiedział, że decyzja co do obsady pozycji pierwszego bramkarza zostanie podjęta przed samym rozpoczęciem sezonu. Trzeba było uzbroić się w cierpliwość i mieć wiarę, że każdy uczy się na błędach, więc Frank też zrozumie kto powinien grać. Gdyby nie te paszporty UE, to już zupełnie byłbym spokojny, a tak dodatkowy argument przeciwko Turkowi - nie zazdroszczę Ci chłopie. Na szczęście Nihat się stara o odpowiedni status, to i Ty zapewne też dostaniesz, a jak nie to Pibito stanie się obywatelem Włoch, lub Hiszpanii i problem z głowy. Nie martw się, trenuj i pokazuj swą wyższość, a resztę załatwią ludzie z klubu. Przecież wiedzieli z jakiego kraju pochodzisz, więc na pewno jakiś plan mają.
Szok
Rezerwowym??? Panie trenerze, czy pan się oby nie przejęzyczył??? Przecież to nie możliwe, żeby tej klasy bramkarza sprowadzić tylko na rezerwę. Ale jakieś powody tego muszą być. Niech mnie pan nie rozśmiesza argumentami typu "nieznajomość hiszpańskiego", lub "problemy z porozumiewaniem się z obrońcami". Inaczej to sobie wyobrażałem, bo czymże jest Puchar Króla, a nawet Puchar UEFA - w Hiszpanii liczy się La Liga i Liga Mistrzów. Przynajmniej opiekun bramkarzy szczerze odparł, że Valdes jest w wyższej formie, dlatego będzie pierwszym. Kontuzje tez nie są bez znaczenia - przecież Reςber stracił trochę okresu przygotowawczego, a do tego z kadry też wrócił nie w pełni sił. Trudno, nie przejmuj się i trenuj, a jak dostaniesz szansę w pucharach, to ją wykorzystaj i problem sam się rozwiąże.
Panie trenerze, przecież powiedział pan, że drugi goalkeeper gra w Pucharze UEFA. O co znowu chodzi? Przecież to się załamać idzie, tak nie wolno postępować. Jak zawodnik ma się zaprezentować i udowodnić swoją wartość, kiedy nawet tej obiecanej szansy nie dostaje?! Chyba, że nastąpi zmiana na pozycji pierwszego bramkarza. Niestety nie.
Nareszcie Mister dał pograć Turkowi, no i nie może mieć do niego pretensji, bo zagrał dobrze. Tylko co to był za przeciwnik - Puchow - gdziekolwiek się to znajduje. No i występy z Panioniosem - też przeciwnik z najwyższej światowej półki (partner do sparingu). Przynajmniej czyste konto i trzy zwycięstwa, ale Mister jest uparty i głuchy na prośby kibiców, więc posiedzisz sobie na ławie, chyba dość długo, bo tylko jakieś "trzęsienie ziemi" może zmienić Twoją sytuacje. Trenuj i czekaj na okazje, a nie Ty tu jakieś terminy wyznaczasz. Valdes taki pewny też nie jest i kilka bramek już zawalił. Inaczej to miało wyglądać - wszyscy to wiemy, ale taka postawa nie przyniesie dobrych rezultatów.
"Źle się dzieje w państwie Duńskim". Cały zespół gra na żenująco niskim poziomie, a nawet gorzej, bo takiej porażki, jak ta z Málagą, to najczarniejszy z moich koszmarnych snów nie przewidywał. Wydaje się, że będą zmiany i Rustu na tym powinien skorzystać - zresztą on by pięciu bramek nie dał sobie wbić. Zobaczymy jak będzie w Gran Derby, bo MD w przewidywanych składach proponuje zmianę na pozycji podstawowego bramkarza. Kto by pomyślał, że debiut w Primera Division nastąpi dopiero w grudniu i to w potyczce z największym wrogiem. Jednak nie nastąpił, bo Mister wie lepiej. Szkoda słów na pisanie czegokolwiek, musi wystarczyć sam fakt pierwszej porażki od 20 lat. Katastrofa.
Domagam się, będąc kibicem tego wspaniałego klubu już od wielu lat, zmian i nie mam tu na myśli kosmetyki. Panie Prezydencie zacznijmy od zmiany na stanowisku pierwszego trenera - temu panu (czyt. obecnemu selekcjonerowi) już podziękujemy - a na bramce ma stanąć Turek.
Standardowo moje modlitwy nie odniosły spodziewanego skutku, chociaż nie mam co narzekać. Co prawda trener pozostał, ale ... pierwszym goalkeeperem został zawodnik z nr 1. Był debiut, były derby, było zwycięstwo. Chciałoby się powiedzieć: "dlaczego wszyscy wiedzieli, z wyjątkiem tego co powinien". Pomyślałem sobie, że teraz będzie lepiej, bo po takim okresie przebywania na ławce, po udanym debiucie w lidze, po tych wszystkich złych miesiącach, z takim bagażem doświadczeń, z czystym kontem w Pucharze UEFA, już może być tylko lepiej. Pomyliłem się, nawet bardzo.
Nie tak miało być panie Turek
Ten błąd w meczu z Celtą przyjąłem ze zrozumieniem - cóż każdemu się zdarzyć mogło. Co prawda, to było wręcz karykaturalne zagranie, ale skoro przeprosił i zapewnił kibiców, że to był wypadek przy pracy, to trzeba mu zaufać. Nikogo nie wolno skreślać po jednym błędzie, przecież Valdes dostał kilkanaście szans i w każdy praktycznie rozegranym przez niego spotkaniu można było coś mu wytknąć, nawet, iż zawalił kilka bramek.
Ale nad następnym frajerskim zagraniem nie można już było przejść do porządku dziennego. Zastanawiałem się jakim cudem najlepszy brakarz MŚ w Korei zapomniał podstawowego chwytu piłki, a wyjście do piłki też było cudnej marki. Nie a co, toż to arcyciekawy bilans dwóch spotkań - dwa katastrofalne błędy i walne przyczynienie się do straty 5 punktów - nie tak miało być panie Turek, bowiem zawiodłeś wszelkie pokładane w Tobie nadzieje. Nie tego się spodziewałem po tak doświadczonym bramkarzu. Przychodziłeś w glorii chwały i zapowiadałeś co innego, a ja Ci uwierzyłem. Myślałem, że będziesz lekiem dla tego klubu, a Ty dostarczasz mu kolejnych problemów. Jeżeli zapomniałeś jak się gra popatrz na Valdesa, albo jeszcze lepiej na Jorquerę, bowiem w debiucie zaprezentował się lepiej, niż pan panie Turek po kilkunastu latach kariery. Wszedł na boisko i nie było po nim widać, że to zawodnik z zespołu B, Ty wszedłeś i pokazałeś, że nic dobrego dla tej drużyny nie masz do zaofiarowania, powiem więcej, Twój występ wyglądał jak sabotaż. Miałeś być bohaterem, a co najwyżej pokazałeś jak szybko zostać... może "frajerem" to za ostre słowo, ale nie tak miało być panie Turek. Chciałbym mieć taką możliwość, aby stanąć przed Tobą Reςberze i rzucić Ci prosto w twarz pytanie: "Jakie to uczucie być trzecim bramkarzem?", albo jeszcze inne, a mianowicie:
"Co teraz panie Turek?"
Sam nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie, bowiem wszelkie rozwiązania jakie przychodzą mi do głowy są złe. Jeśli miałbyś odejść, to miałbym pewne poczucie niedosytu i nie mógłbym z ręką na sercu powiedzieć, że jesteś słabym zawodnikiem i że to co zaprezentowałeś, jest wszystkim na co Cię stać. Zdaję sobie sprawę, że na małą ilość szans jakie otrzymałeś na pokazanie swych umiejętności wpływ miało wiele czynników, które częstokroć niewiele miały wspólnego z graniem w piłkę nożną. Przecież nie Twoją winą jest, że trener okazał Ci za mało zaufania (a "do tanga trzeba dwojga"), że inaczej potraktowano Nihata przy przyznawaniu statusu, a inaczej Ciebie, że Pibito nie dostał właściwego paszportu (nawet niezbyt się o ten paszport starał), czy też nie od Ciebie zależy ilość zawodników non-UE, jaka może przebywać równocześnie na boisku podczas spotkania w La Liga (a działacze klubowi jakoś nie zauważyli w metryce tureckiego pochodzenia, lub nawet widząc je, nie posiadali wiedzy pozwalającej im na dostrzeżenie przyszłych, ewentualnych konsekwencji). Ale medal, moneta oraz wiele innych przedmiotów zostało obdarzonych taką konstrukcją, iż mają dwie strony. Dlatego na wszystkie powyższe argumenty powinieneś odpowiedzieć swoją dobrą grą, która nie pozostawiłaby cienia wątpliwości, iż miejsce w podstawowym składzie blaugrany jest Ci przeznaczone. Miałeś szansę, ale zamiast wielu wspaniałych parad (a nie kilku, w dwóch jedynie spotkaniach), które upewniłyby Mistera do co do słuszności jego pierwotnych koncepcji, wszyscy mogli podziwiać... niezdarność wydaje się być odpowiednim słowem w tej sytuacji.
W reklamie jednego z popularnych proszków do prania możemy usłyszeć powszechnie już znaną sentencję: "Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?". To powiedzonko bardzo mi pasuje na określenie sytuacji jaka panuje w FC Barcelonie odnośnie zatrudnionych w tym klubie goalkeeperów. Skoro bramkarz zespołu rezerw na boisku sprawia o wiele korzystniejsze wrażenie, niż nominalny numer 1, to po co przepłacać? Panie trenerze niech pan pozwoli temu zawodnikowi odejść, aby mógł odbudować formę w innym zespole. Niekoniecznie mam na myśli definitywny transfer, ale wydaje się, iż dla obu stron jest to najwłaściwsze rozwiązanie.
Siedziałem sobie przed telewizorkiem i zajmowałem jakże się pasjonującym zajęciem polegającym na przerzucaniu ponad 50 kanałów w te i z powrotem. Nuda. Nie mogłem pojąć, dlaczego tak się dzieje, skoro zaczęły się wakacje. Moje błagalne modlitwy o jakiekolwiek nadzwyczajne wydarzenia, jak zwykle pozostały bez odpowiedzi. No to znów: TVP1, TVN, Polsat, cokolwiek i............ nuda. Świat zwariował. To był jedyny racjonalny wniosek z zaistniałej sytuacji. TVP3, Eurosport, DSF. Klik, klik, jeden wielki klik. No dobra, dość tego pomyślałem i już miałem zgasić to bezużyteczne pudło, kiedy mój wzrok, na którymś ze zmienionych kanałów, uchwycił herb "mojego" ukochanego klubu - FC Barcelony! Wpadłem w popłoch i czym prędzej próbuje znaleźć tą jedyną, właściwą stację telewizyjną, ale jak na złość nie mogę! Jakaś plaża, telezakupy, małpy w Kongo (albo gdziekolwiek, ale tam na pewno są), reklama szamponu, Rustu na rowerze, siatkówka plażowa (...). Zaraz, a co ten Rustu na rowerze robi (?!), przecież kolarzem nie zamierza zostać (bynajmniej nic takiego nie słyszałem). Znalazłem!!! Jest herb i to nawet kilka, a wszystkie na "ściance wywiadowej" klubu, przed która Turek śmiga sobie na rowerku. Widok szokujący i zadziwiający zarazem, bo obecności tego zawodnika w klubie się nie spodziewałem, a tu na transfer się zanosi. Do tego poprzyklejali mu pełno ssawek z kabelkami i podłączyli do aparatów, niczym Dolpha Lundgrena w którejś części Rockiego. To trzeba było sprawdzić. Po dotarciu do kafejki internetowej (nie miałem jeszcze wtedy dobrodziejstwa w postaci stałego łącza) przekonałem się o zacofaniu informacyjnym telewizji, bowiem okazało się, że Reςber już zawodnikiem blaugrany jest i to za darmo, bowiem skończył mu się kontrakt z Fenerbahςe, a nowy w Katalonii podpisał na 4 lata.
Rozbudzone nadzieje
No i jak tu się nie ucieszyć, skoro na oficjalnej prezentacji słyszy się tak piękne wypowiedzi: "Od siedmiu lat jestem kibicem Barcelony, jestem wdzięczny i niezmiernie szczęśliwy, że będzie mi dane grać w tak wielkim klubie" (R.Rustu.), albo "jego doświadczenie i uznana marka w pełni zaspokaja nasze potrzeby jeśli chodzi o wzmocnienie pozycji bramkarza" (J.Laporta), czy tez "doświadczenie i przywództwo" (T.Begiristain). Zapomniał pan Panie Prezydencie dodać, że przychodzi najlepszy bramkarz MŚ w Korei, ale nic się nie stało bo i tak wszyscy kibice o tym "drobnym szczególiku" pamiętają.
Dobrze się dzieje, pomyślałem sobie. Doświadczony w wielu bojach ligowych i reprezentacyjnych bramkarz na pewno się przyda. Pewny punkt zespołu, obrońcy będą mogli grać bez obaw i pomagać w konstruowaniu akcji ofensywnych, a do tego Valdes też powinien na tym skorzystać, bo podpatrzy na treningach, może jakieś rady dostanie, ponadto rywalizacja z silnym konkurentem zaszkodzić mu nie może - jedynie pomóc.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu w drużynie jest dwóch goalkeeperów na wysokim poziomie - może jednak doczekam dnia, gdy w Barcie skończy się wrzucanie sobie piłek do bramki przy rzutach rożnych. Coś pozytywnego się działo i z wielką nadzieją wypatrywałem jakichś przedsezonowych spotkań kontrolnych, które miały mi pozwolić na jeszcze większą radość z pozyskania Rustu.
Tournee po Stanach zjednoczonych rozpoczęło się od meczu z "wielkim" Juve i od razu szansę gry w tym spotkaniu dostał Reςber. Brawo Mister, to było dobre posunięcie i na pewno się nie zawiedziesz, zresztą wszyscy kibice także. Nie myliłem się - Turek zagrał 45 min., a po meczu pojawiły się komentarze, że to, m.in. dzięki jego interwencjom Barςa wygrała w tym pojedynku. Nareszcie bramkarz na miarę Barcelony, bo te ciągłe zmiany po Zubizarrecie (można je policzyć na palcach dwóch rąk), były już bardzo meczące. Czekałem z niecierpliwością na następne spotkanie, ale niestety Reςber już w nim nie wystąpił - kontuzja i strata części okresu przygotowawczego do sezonu. Jak pech, to pech. No cóż, zapewne jeszcze nie raz kibice blaugrany będą się mogli cieszyć z jego wspaniałych parad bramkarskich.
Sinusoida
Nie tak to sobie wyobrażałem, ale też nie wyglądało to źle. Trener Rijkaard postanowił dać szansę obu "wrotarom" (z rosyjskiego) i grali w miarę po równo. Pomyślałem, że w tej sytuacji każdy naocznie będzie mógł stwierdzić klasę Rustu, kiedy po nim, na drugą połowę wejdzie Valdes. Przecież kunszt bramkarski tego pierwszego jest na o wiele wyższym poziomie, niż dopiero ogrywającego się młodzika. Ale jakoś ten młodzik tak źle nie wypadał jednak w tych porównaniach. No cóż skoro prezentują podobną formę, to logiczne wydawałoby się, że grać będzie ten bardziej obyty, który swoim doświadczeniem pozwoli kolegom na spokojną grę. I znów zostałem zaskoczony, bowiem dla trenera nie było to wcale oczywiste. Mister zapowiedział, że decyzja co do obsady pozycji pierwszego bramkarza zostanie podjęta przed samym rozpoczęciem sezonu. Trzeba było uzbroić się w cierpliwość i mieć wiarę, że każdy uczy się na błędach, więc Frank też zrozumie kto powinien grać. Gdyby nie te paszporty UE, to już zupełnie byłbym spokojny, a tak dodatkowy argument przeciwko Turkowi - nie zazdroszczę Ci chłopie. Na szczęście Nihat się stara o odpowiedni status, to i Ty zapewne też dostaniesz, a jak nie to Pibito stanie się obywatelem Włoch, lub Hiszpanii i problem z głowy. Nie martw się, trenuj i pokazuj swą wyższość, a resztę załatwią ludzie z klubu. Przecież wiedzieli z jakiego kraju pochodzisz, więc na pewno jakiś plan mają.
Szok
Rezerwowym??? Panie trenerze, czy pan się oby nie przejęzyczył??? Przecież to nie możliwe, żeby tej klasy bramkarza sprowadzić tylko na rezerwę. Ale jakieś powody tego muszą być. Niech mnie pan nie rozśmiesza argumentami typu "nieznajomość hiszpańskiego", lub "problemy z porozumiewaniem się z obrońcami". Inaczej to sobie wyobrażałem, bo czymże jest Puchar Króla, a nawet Puchar UEFA - w Hiszpanii liczy się La Liga i Liga Mistrzów. Przynajmniej opiekun bramkarzy szczerze odparł, że Valdes jest w wyższej formie, dlatego będzie pierwszym. Kontuzje tez nie są bez znaczenia - przecież Reςber stracił trochę okresu przygotowawczego, a do tego z kadry też wrócił nie w pełni sił. Trudno, nie przejmuj się i trenuj, a jak dostaniesz szansę w pucharach, to ją wykorzystaj i problem sam się rozwiąże.
Panie trenerze, przecież powiedział pan, że drugi goalkeeper gra w Pucharze UEFA. O co znowu chodzi? Przecież to się załamać idzie, tak nie wolno postępować. Jak zawodnik ma się zaprezentować i udowodnić swoją wartość, kiedy nawet tej obiecanej szansy nie dostaje?! Chyba, że nastąpi zmiana na pozycji pierwszego bramkarza. Niestety nie.
Nareszcie Mister dał pograć Turkowi, no i nie może mieć do niego pretensji, bo zagrał dobrze. Tylko co to był za przeciwnik - Puchow - gdziekolwiek się to znajduje. No i występy z Panioniosem - też przeciwnik z najwyższej światowej półki (partner do sparingu). Przynajmniej czyste konto i trzy zwycięstwa, ale Mister jest uparty i głuchy na prośby kibiców, więc posiedzisz sobie na ławie, chyba dość długo, bo tylko jakieś "trzęsienie ziemi" może zmienić Twoją sytuacje. Trenuj i czekaj na okazje, a nie Ty tu jakieś terminy wyznaczasz. Valdes taki pewny też nie jest i kilka bramek już zawalił. Inaczej to miało wyglądać - wszyscy to wiemy, ale taka postawa nie przyniesie dobrych rezultatów.
"Źle się dzieje w państwie Duńskim". Cały zespół gra na żenująco niskim poziomie, a nawet gorzej, bo takiej porażki, jak ta z Málagą, to najczarniejszy z moich koszmarnych snów nie przewidywał. Wydaje się, że będą zmiany i Rustu na tym powinien skorzystać - zresztą on by pięciu bramek nie dał sobie wbić. Zobaczymy jak będzie w Gran Derby, bo MD w przewidywanych składach proponuje zmianę na pozycji podstawowego bramkarza. Kto by pomyślał, że debiut w Primera Division nastąpi dopiero w grudniu i to w potyczce z największym wrogiem. Jednak nie nastąpił, bo Mister wie lepiej. Szkoda słów na pisanie czegokolwiek, musi wystarczyć sam fakt pierwszej porażki od 20 lat. Katastrofa.
Domagam się, będąc kibicem tego wspaniałego klubu już od wielu lat, zmian i nie mam tu na myśli kosmetyki. Panie Prezydencie zacznijmy od zmiany na stanowisku pierwszego trenera - temu panu (czyt. obecnemu selekcjonerowi) już podziękujemy - a na bramce ma stanąć Turek.
Standardowo moje modlitwy nie odniosły spodziewanego skutku, chociaż nie mam co narzekać. Co prawda trener pozostał, ale ... pierwszym goalkeeperem został zawodnik z nr 1. Był debiut, były derby, było zwycięstwo. Chciałoby się powiedzieć: "dlaczego wszyscy wiedzieli, z wyjątkiem tego co powinien". Pomyślałem sobie, że teraz będzie lepiej, bo po takim okresie przebywania na ławce, po udanym debiucie w lidze, po tych wszystkich złych miesiącach, z takim bagażem doświadczeń, z czystym kontem w Pucharze UEFA, już może być tylko lepiej. Pomyliłem się, nawet bardzo.
Nie tak miało być panie Turek
Ten błąd w meczu z Celtą przyjąłem ze zrozumieniem - cóż każdemu się zdarzyć mogło. Co prawda, to było wręcz karykaturalne zagranie, ale skoro przeprosił i zapewnił kibiców, że to był wypadek przy pracy, to trzeba mu zaufać. Nikogo nie wolno skreślać po jednym błędzie, przecież Valdes dostał kilkanaście szans i w każdy praktycznie rozegranym przez niego spotkaniu można było coś mu wytknąć, nawet, iż zawalił kilka bramek.
Ale nad następnym frajerskim zagraniem nie można już było przejść do porządku dziennego. Zastanawiałem się jakim cudem najlepszy brakarz MŚ w Korei zapomniał podstawowego chwytu piłki, a wyjście do piłki też było cudnej marki. Nie a co, toż to arcyciekawy bilans dwóch spotkań - dwa katastrofalne błędy i walne przyczynienie się do straty 5 punktów - nie tak miało być panie Turek, bowiem zawiodłeś wszelkie pokładane w Tobie nadzieje. Nie tego się spodziewałem po tak doświadczonym bramkarzu. Przychodziłeś w glorii chwały i zapowiadałeś co innego, a ja Ci uwierzyłem. Myślałem, że będziesz lekiem dla tego klubu, a Ty dostarczasz mu kolejnych problemów. Jeżeli zapomniałeś jak się gra popatrz na Valdesa, albo jeszcze lepiej na Jorquerę, bowiem w debiucie zaprezentował się lepiej, niż pan panie Turek po kilkunastu latach kariery. Wszedł na boisko i nie było po nim widać, że to zawodnik z zespołu B, Ty wszedłeś i pokazałeś, że nic dobrego dla tej drużyny nie masz do zaofiarowania, powiem więcej, Twój występ wyglądał jak sabotaż. Miałeś być bohaterem, a co najwyżej pokazałeś jak szybko zostać... może "frajerem" to za ostre słowo, ale nie tak miało być panie Turek. Chciałbym mieć taką możliwość, aby stanąć przed Tobą Reςberze i rzucić Ci prosto w twarz pytanie: "Jakie to uczucie być trzecim bramkarzem?", albo jeszcze inne, a mianowicie:
"Co teraz panie Turek?"
Sam nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie, bowiem wszelkie rozwiązania jakie przychodzą mi do głowy są złe. Jeśli miałbyś odejść, to miałbym pewne poczucie niedosytu i nie mógłbym z ręką na sercu powiedzieć, że jesteś słabym zawodnikiem i że to co zaprezentowałeś, jest wszystkim na co Cię stać. Zdaję sobie sprawę, że na małą ilość szans jakie otrzymałeś na pokazanie swych umiejętności wpływ miało wiele czynników, które częstokroć niewiele miały wspólnego z graniem w piłkę nożną. Przecież nie Twoją winą jest, że trener okazał Ci za mało zaufania (a "do tanga trzeba dwojga"), że inaczej potraktowano Nihata przy przyznawaniu statusu, a inaczej Ciebie, że Pibito nie dostał właściwego paszportu (nawet niezbyt się o ten paszport starał), czy też nie od Ciebie zależy ilość zawodników non-UE, jaka może przebywać równocześnie na boisku podczas spotkania w La Liga (a działacze klubowi jakoś nie zauważyli w metryce tureckiego pochodzenia, lub nawet widząc je, nie posiadali wiedzy pozwalającej im na dostrzeżenie przyszłych, ewentualnych konsekwencji). Ale medal, moneta oraz wiele innych przedmiotów zostało obdarzonych taką konstrukcją, iż mają dwie strony. Dlatego na wszystkie powyższe argumenty powinieneś odpowiedzieć swoją dobrą grą, która nie pozostawiłaby cienia wątpliwości, iż miejsce w podstawowym składzie blaugrany jest Ci przeznaczone. Miałeś szansę, ale zamiast wielu wspaniałych parad (a nie kilku, w dwóch jedynie spotkaniach), które upewniłyby Mistera do co do słuszności jego pierwotnych koncepcji, wszyscy mogli podziwiać... niezdarność wydaje się być odpowiednim słowem w tej sytuacji.
W reklamie jednego z popularnych proszków do prania możemy usłyszeć powszechnie już znaną sentencję: "Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?". To powiedzonko bardzo mi pasuje na określenie sytuacji jaka panuje w FC Barcelonie odnośnie zatrudnionych w tym klubie goalkeeperów. Skoro bramkarz zespołu rezerw na boisku sprawia o wiele korzystniejsze wrażenie, niż nominalny numer 1, to po co przepłacać? Panie trenerze niech pan pozwoli temu zawodnikowi odejść, aby mógł odbudować formę w innym zespole. Niekoniecznie mam na myśli definitywny transfer, ale wydaje się, iż dla obu stron jest to najwłaściwsze rozwiązanie.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)