'Kibice z odzysku...'

Katalończyk

17 lipca 2005, 16:46

4 komentarze
Niedawno przywitaliśmy rok 2005 . Zapewne każdy z nas wiąże z nowym rokiem różnego rodzaju plany i ma głęboką nadzieję, że będzie on lepszy od poprzedniego. Najczęściej nadzieje te wiążą się ze sprawami dotyczącymi naszego życia, a więc: zdrowie, pomyślność wśród rodziny, czy wśród przyjaciół, udany rok szkolny, a wśród starszych kibiców nadzieje związane z pracą, marzenia dotyczące "tej jedynej/jedynego"... Można by powiedzieć, że "standard". Inaczej sprawa wyglada gdy jesteśmy piłkarskimi kibicami. Każdy z nas ma swoje sympatie, dzięki czemu do pewnych drużyn i zawodników podchodzimy ze szczególnym uwielbieniem. Na pewno także żywimy szczególne plany wzgledęm tej drużyny, liczymy, że to będzie właśnie jej rok... Ale czy aby napewno wszystko to jest takie proste ?!

Skupmy się teraz na naszej ukochanej drużynie z miasta Gaudiego. Ostatnia historia FC Barcelony to czas wzlotów i upadków. Nie trzeba daleko sięgać pamięcią by zgodzić z tak postawioną tezą. Rok 2003... dla kibica Barcelony był to okres bardzo bolesny. Na początku wróćmy do sezonu 2002/2003. Jak przed każdym nowym sezonem oczekiwaliśmy wiele, wierzylismy, że to będzie właśnie "ten" sezon. Jak się jednak okazało czas zweryfikował nasze oczekiwania. Wyszły na jaw różnego rodzaju sprawy, które zawarzyły na wizerunku naszego ukochanego klubu... ogromne długi, których głównym sprawcą był nasz były prezydent Gaspart, bardzo słabe wyniki drużyny piłkarskiej, różne afery, w które zamieszani byli nasi piłkarze. Ogólnie panowała "nagonka" w prasie. To spowodowało, że Barcelone traktowano jako "średniaka z wielką historią". Do dziś pamietam uwagi typu : "jedyne co macie tam naprawde wielkie, to... stadion", tego typu uwag było wiele. Ilu wtedy było kibiców Barcelony, ile było osób które z czystym sumieniem mogły powiedzieć "Tak , jestem kibicem Barcelony" ?! Zapewne nie wielu. Wystarczyło "prześledzić" Internet, by zauwarzyć ilu kibiców miała Barcelona i dla porównania zajrzeć na konkurencyjne serwisy takich klubów jak Real Madryt czy Manchester United. Ciężko to znosiłem, ale mocno wierzyłem, że poprawa nadejść musi. Barcelona zakończyła rozgrywki Primera Division na 6 miejscu, w Champions League odpadliśmy w 1/4, a także poraz kolejny nic nie zdziałaliśmy w Copa Del Rey. Na całe szczęscie sezon pełen rozczarowań się skończył.

Z nowym sezonem postawiono zrobić "duże porządki w klubie". Odbyły się wybory na nowego prezydenta. Dokonano wyboru, który patrząc z persopektywy czasu był jak najbardziej słuszny. Przyszło wielu nowych zawodników, a wśród nich piłkarz względem którego mielismy specjalne oczekiwania. Mowa oczywiście o Ronaldinho Gaucho. Jako kibice, byliśmy tym bardziej usytysfakcjonowani, że w "wyścigu" o Brazylijczyka "pokonaliśmy" takie kluby jak Manchester United czy Real Madryt, a więc zespoły, które w tamtym czasie prezentowały się lepiej pod względem finansowym, ale przede wszystkim sportowym. Wszystko to złożyło się na to, że nadzieje względem nowego sezonu były tradycyjnie już ogromne. Wydawało się , że to po prostu musi być wspaniały sezon. I niestety poraz kolejny czas zweryfikował te nadzieje. Co prawda Ronaldinho grał wspaniale, ale sam Brazylijczyk nie mógł wygrywać dla naszej ukochanej drużyny każdego meczu. Ponownie zaczęła się "nagonka" w prasie dotycząca zespołu, sztabu trenerskiego. Wydawało się , że to będzie kolejny stracony sezon. W tym przekonaniu utwierdzały wyniku naszego zespołu, szczególnie pamiętna porażka na Camp Nou z Realem Madryt, czy wyjazdowa porażka w Maladze 5-1... Ale kto wtedy się tym aż tak przejmował ?! Ilu nas było ?! No pytam się ilu było wtedy kibiców "Dumy Katalonii" ?! Gdyby porównać do ilośći obecnych symaptyków Barcelony... mówiąc szczerze to nie ma nawet czego porównywać. Nadszedł rok 2004 i mimo "złej otoczki" wokół Barcelony, byliśmy pełni nadzieji co do nadchodzącego roku. I stało się ... Nasz trener "wynalazł" taktykę, która okazała się idealna dla naszej drużyny, przyszedł Edgar Davids... Coś "zaskoczyło". Wkońcu ogromny potencjał naszej drużyny przekładał się na wyniki. Nie jednokrotnie można było usłyszeć komentarze w prasie, typu "Barca na chwile obecną wygrywa z kim chce i gdzie chce", a wygrane na takich "terenach" jak Estadio Mestalia, Estadio El Riazor czy wkońcu wygrana na Santiago Bernabeu zaczęły uświadamiać, że Barcelona "wraca"... Mimo wspaniałej rundy rewanżowej nie udało się zdobyć Mistrzostwa Hiszpanii, okazało się, że strata z pierwszej części sezonu była zbyt duża. Nie miało to jednak wpływu na ocene naszego zespołu. Barcelona zachwyciła Europe i mogliśmy z czystym sumieniem nazwać Barce jako jeden z najlepszych zespołów Starego Kontynentu. Z biegiem czasu okazało się, że Barcelona okazała się istnym królem "polowania transferowego". Mimo kilku rozczarowań (odejście Davidsa czy Luisa Garcii... ) Barce zasiloło wielu wspaniałych graczy i można było spokojnie powiedzieć "jesteśmy mocni". Sezon się zaczął... a Barca hmmm... Duma Katalonii zaczęła grać tak jak każdy z nas tego oczekiwał. Ośmiele się nawet napisać, że chyba niewielu wierzyło, że gra Barcelony będzie tak wspaniała. Nawet nie chodzi o to, że nasz ukochany klub wygrywał. Ogromne wrażenie robił styl, w jakim tego nasi pupile kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. Przestano nazywać Barcelono jako "jeden z najlepszych", wielu zaczęło traktować Barce jako tą "najlepszą". Każdy z prawdziwych kibiców czuł wielką satysfakcje. A co z resztą... pewnie zapytacie o jaką reszte chodzi... Mowa oczywiście o "gigantycznych tłumach kibiców", którzy nagle okazali się WIELKIMI, WIERNYMI fanami Barcelony.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że przedstawieni przeze mnie "bohaterzy" to tak zwani "kibice z odzysku" !!! Czym charakteryzyje się taki kibic?! Odpowiedz jest bardzo prosta. Są to po prostu kibice (czy aby na pewno mozna nazwać ich kibicami ?! ...), którzy nie uznają takich zasad jak wierność czy przywiązanie do barw klubowych... Staraja się być na każdym kroku "trendy". Kibicują tej drużynie, która akutualnie jest "na czasie". Nie obce są stwierdzenia typu (nie chce podawać nazw konkretnych nazw klubu) "kiedys FC Krawężniki były świetną drużyną, ale teraz zaczęli przegrywać, więc przerzucam się na AC Kanał"... Jest to żenujące, ale prawdziwe. Niestety ofiarą takich ludzi stałą się ostatnimi czasy FC Barcelona. Nagle, po latach odnaleźli się "wielcy" fanatycy barw bordowo-granatowych, na każdym kroku podkreślający swoje (pseudo)przywiązanie i oddanie Barcelonie. Mnie nurtuje jednak jedna rzecz, mianowicie... Jaki sens ma takie kibicowanie ?

Mam 20 lat, w tym roku rozpocząłem studia, uważam moje życie za jak najbardziej udane... ale to nie o tym mamy mówić. Od najmłodszych lat mój ojcieć zaczął mi wpajać wiedzę na temat piłki nożnej, a przede wszstkim wiedzę (a raczej fascynację) o FC Barcelonie. Akurat złożyło się tak, że w latach kiedy rozpoczęła sie moja "przygoda" z Barceloną, klub ten był na "wielkiej fali". Zespół prowadził Cruyff, a team składał się z takich gwiazd jak Koeman, Bakero, Laudrup, Stoichkov czy Romario... Były to niewątplwie wielkie chwile Katalońskiego zespoło. Doszło nawet do tego, że zespół nazywano Dream Teamem. Cały czas moja wiedza i fascynacja Barceloną systematycznie rosła. Kolejne lata nie były już tak udane, choć na brak sukcesów nie można było narzekać. Totalne apogeum nastąpiło w 2001 roku kiedy na wakacje pojechałem do Barcelony. Mimo wszystkich atrakcji jake związane są z pobytem w stolicy Katalonii, mi przyświecał tylko jeden cel: zobaczyc Camp Nou! Udało się. Absolutnie zatraciłem się w magii i wyjątkowści tego regionu, tego miasta, tego stadionu... Było wspaniale! Niestety, jak się pózniej okazało nie mozna było tego samego powiedzięc o grze i wynikach drużyny piłkarskiej. Przez kolejne lata drużyna nie mogła nic osiągnąć. Mimo tego byłem cały czas wierny. Każdy kolejny słaby sezon, czy kolejna porażka coraz bardziej przybliżały mnie do klubu. Czułem coraz większe przywiązanie i oddanie. Chciałem być z tym klubem, w myśl zasady "na dobre i na złe". Byłem mu wdzięczny na wspaniałe chwile, których uświadczyłem podczas wcześniejszych lat, kiedy Barca święciła triumfy. Do czego zmierzam?! ... Czy jest coś piękniejszego niź widzięć po tylu latach "posłuchy" odradzającą się Barcelonę?! Widzięć jak po tylu latach cierpienia mój ukochany zespół znów zaczyna wygrywać... Punkt kulminacyjny nastąpił 20 listopada 2004 roku. Barcelona wręcz ośmieszyła klub, który przez tyle lat był "siedziskiem" dzisiejszych "kibiców z odzysku". Miałem ogromna chęć, wyjść na ulice i zacząć krzyczeć "I co wy na to ?! Pytam się: co wy na to ?! Mówiłem, że Barcelona się odrodzi!!! Miałem racje wy pseudokibice!!!" Myśle, że wielu wie co mam na myśli! Mimo wszystko dla mnie wyznacznikiem wyjątkowości Barcelony nie muszą być trofea. Są one ważne, ale nie najważniejsze. Nie miał bym absolutnie żadnych oporów by np. 2 lata temu oświadczyć i obwieszczyc całemu światu komu kibicuję, równie dobrze teraz jak i wtedy mógł bym wyjść na miasto i krzyczeć "JESTEM KIBICEM BARCELONY!!!" Traktuję po prostu Barcelone, jako coś wyjątkowego, coś co kocham, coś czemu poświecam wiele swojego czasu. Nie miałem nigdy momentu kiedy mógł bym stwierdzić, że wstydze się za klub, któremu kibicuję. A jak widać mój ukochany klub stara mi się odwdzięczyć za lata wierności. FC Barcelona gra wspaniale, ma świetnych zawodników, świetny zarząd i sztab trenerski... jest "w rekach" ludzi, którzy potęguja we mnie wrażenie: "chcemy dla tego klubu jak najlepiej i nie pozwolimy by stało mu się coś złego". Martwi mnie tylko to, że duży wpływ na wizerunek mojego ukochanego klubu mogą mieć "kibice z odzysku". Ludzie , którzy kompletnie nie czują klimatu bycia "wiernym i oddanym kibicem"! Mówi stanowcze FUERA dla takich pseudo-kibiców! Nie odwrócę sie od mojego klubu, choćby nie wiem w jakiej sytacji był by, zawsze będzie mi przyświecała zasada "Dumny po zwycięstwie, Wierny po porażce"... w pełni szczerze zawsze mogłem, nadal mogę i zapewne będe mógł powiedzieć z ogromna DUMĄ: "JESTEM KIBICEM BARCELONY, KLUBU KTÓRY KOCHAM !!! !!! !!!"

VISCA EL BARCA!
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze