Wywiad z Michalem Polem! specjlanie dla naszego serwisu!
Od kiedy kibicuje Pan FC Barcelonie?
- Kiedy byłem małym chłopcem ktoś przywiózł mi w prezencie dwa proporczyki: Realu Madryt i Barcelony. Nie znałem wówczas ani historii, ani nawet nie widziałem na oczy obu drużyn. Oba powiesiłem więc na oknie, nie zdając sobie sprawy z niestosowności tego czynu. Wisiały tak razem parę lat, aż... - to musiał być 1990 - obejrzałem w TVP jak AC Milan gromi Real 5:0 (po golach Rijkaarda, Gullita i van Bastena) i uznałem, że proporczyk tej drużyny wisieć u mnie nie może. Została Barça...
Posiada Pan legitymację Socio?
- Nie posiadam, tak jak i żadnej organizacji partyjnej, bo w moim zawodzie byłoby to nieetyczne, co nie oznacza, że prywatnie nie mam swoich sympatii.
Jak duże jest Pana przywiązanie do barw Blaugrany? Ogląda Pan mecz a potem o nim zapomina czy też jest pan całkowitym 'odlotowcem' na punkcie FCB, który do ślubu chciałby pójść z garniturze w czerwono-niebieskie pasy itp. itd.
- Nie jestem fanatykiem. Lubię po prostu dobry futbol, lubię o nim gadać. Dziś łatwo być fanem Barçy, kiedy jest to po prostu najładniej grająca drużyna na świecie. Ale pamiętam też stare, złe czasy.
99% Culé opinię o piłkarzu - jako człowieku, wyrabia sobie oglądając jego wyczyny na boisku. Pan, jako jeden z "flagowych" dziennikarzy Gazety Wyborczej zapewne miał okazję porozmawiać, z którymś z zawodników Barçy. Czy jest piłkarz, z którym rozmowa zapadłą Panu jakoś szczególnie w pamięci?
- Kilka. Do dziś czuję dreszcz emocji po rozmowie z Johanem Cruyffem, prawdziwą legendą. To było w Stuttgarcie w 1994 roku na turnieju Mercedesa tuż po Mistrzostwach Świata w USA. Romario przedłużył sobie wakacje i wszyscy pytali Cruyffa o konsekwencje, czym był wkurzony. Podczas rozmowy był bardzo zasadniczy, ani grama dowcipu. Dopiero w ostatnim pytaniu uchylił odrobinę maskę. Zapytałem go co czuje patrząc, jak gra i strzela bramki Jordi, jego syn, którego wprowadził właśnie z juniorów do pierwszej drużyny, pozwolił mu grać u boku Stoiczkowa. A Cruyff odparł, że... chętnie by się z nim zamienił na role. To było bardzo ludzkie. Potem rozmawiałem z nim w Zurichu podczas ceremonii wręczania odznaczenia panu Kazimierzowi, ale wtedy już nie doczekałem się "błysku".
Wtedy w 1994 w Stuttgarcie doszło też do niesamowitej sytuacji. W turnieju brały udział jeszcze Bayern Monachium, PSV Eindhoven i VfB Stuttgart. Na meczu tych ostatnich siedziałem na prawie pustej trybunie dla prasy, gdy nagle... na trybunę wszedł cały Bayern i cała Barca. Nagle wokół mnie tłum gwiazd, które jeszcze uprzejmie pytają czy mogą usiąść obok. Nie mogłem tego nie wykorzystać, choć nie miałem przygotowanych pytań. Najpierw do Cruyffa, który odmówił rozmowy na stadionie. No to wystartowałem do Jose Bakero, bo go bardzo lubiłem. Zgodził się, ale nie mogliśmy się dogadać, bo ja nie mówię po hiszpańsku, a on słabo po angielsku. W końcu się wkurzył i zawołał Jordi'ego, żeby przyszedł tłumaczyć. I Jordi karnie przetłumaczył całą rozmowę. W jej trakcie zapytałem o Romana Koseckiego. Bakero się zaśmiał i zawołał do Miguela Nadala - Hej, opowiedz coś dziennikarzowi z Polski o "Kosekim". A ten tylko pokazał nam wysunięty środkowy palec. Bakero wyjaśnił, że robią sobie jaja z Nadala za to, jak pilnował "Kosy" w poprzednim meczu z Atlético Madryt, w którym Polak zdobył dwa gole.
Ale najlepszy wywiad z piłkarzem Barcelony zrobiłem na Camp Nou w 1995 z Robertem Prosineckim. Po meczu z Meridą spotkałem go na konferencji, był kontuzjowany, stał z boku, ledwo go poznałem, bo zapuścił brodę. Okazało się, że zna świetnie niemiecki. Trwała wojna w byłej Jugosławii. Opowiedział, że przyjeżdża nocą na Camp Nou i chodzę w mroku po murawie. To pozwala mu się odprężyć i zapomnieć o tym, co dzieje się w ojczyźnie. Niesamowity wywiad.
Nie pojawił się Pan już od dawna w przed meczowym studiu Ligi Mistrzów realizowanym przez TV publiczną. Powiedzmy sobie szczerze, bez Pana wieje stamtąd nudą! Ludzie nie chcą słuchać jak nieszczęsny komentator po raz enty powtarza oczywistości. Czy jest jakaś szansa, że znów ujrzymy Pana na ekranie telewizorów?
- Ja komentuję skróty LM, zwykle tuż przed 0.00. Zapraszam w najbliższy wtorek i środę;) Do studia meczowego przychodzą inni eksperci, z których Maciek Szczęsny jest moim ulubionym. Ma niesamowitą ironię i dowcip, którego mu zazdroszczę.
W drużynie "Gazety Wyborczej" gra Pan na bramce. Więc pewnie krytyka Victora Valdésa przychodzi Panu najłatwiej?
- Gdybyście słyszeli jak Szczęsny mnie opieprza przez cały mecz, kiedy gramy razem - bo on u nas stoi na obronie... ;) Ja jestem amatorem. Nie krytykuję Valdésa, bo mam się za lepszego od niego i wiem lepiej ;) Po prostu uważam, że to jest bramkarz zbyt małego formatu na taki klub. Powinien tam bronić Jose Reina, drugi najlepszy bramkarz w Hiszpanii po Casillasie. Ktoś powinien zapłacić głową za to, że ktoś w juniorach nie poznał się na takim zawodniku jak Reina czy Cesc Fabregas.
Obrona Katalończyków zdaje się grać ostatnimi czasy dobrze jak nigdy. Jednak jak na formację defensywną drużyny, która ma mocarstwowe zapędy to ciągle za mało. Kto Pana zdaniem podczas letniego okna transferowego powinien zasilić szyki formacji obronnej Barçy?
- Nie wierzę, żeby mieli się pozbyć Valdésa. Ale gdyby, to poleciłbym właśnie Reinę. Albo Brazylijczyka Gomeza z PSV - niesamowity potencjał. Ostatnio dał wprawdzie ciała w meczach LM z Olympique Lyon, ale jak dla mnie to on jest jak Dida, a może lepszy. Chciałbym też, żeby w Barçy grał Lucio, bardzo dobry chłopak.
4 lata temu, przed Mistrzostwami Świata w Korei i Japonii wielu sugerowało, że Real Madryt, gdyby tylko został jako drużyna dopuszczony do turnieju o Puchar Świata, miałby wielkie szanse w nim zwyciężyć. Czy dziś, można powiedzieć takie słowa o Barcelonie?
- Hmmm, pewnie gdyby Barça zagrała na Mundialu doszłaby do finału. Do finału oczywiście z Brazylią. A wygrałaby ta drużyna w której zagrałby Ronaldinho ;).
Jak po tylu latach czekania smakowało zeszłoroczne Mistrzostwo Hiszpanii?
- No comments ;).
Świętujemy w tym roku podwójną koronę zdobytą przez Barçę?
- Się zobaczy ;).
I na sam koniec gorący temat - DERBY. Jakie wrażenie pozostawił po sobie ten mecz?
- Niedosytu. Powinno paść dużo więcej goli. Szkoda, że Barça strzeliła gola po karnym, którego moim zdaniem nie było. Dziwi mnie nieskuteczność Barçy w trzecim kolejnym meczu po Maladze i Benfice. I to mimo tak ofensywnego ustawienia z Giuly'm za van Bommela w pewnym momencie. Co do meczu, byłem pełen podziwu dla Casillasa i uznania dla Ronaldo, krytykowanego niemiłosiernie i uznanego za całe nieszczęśie Realu i sprawce kryzysu, choć to nie do końca prawda.
Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam.
- Dzięki za rozmowę i wywołanie fajnych wspomnień sprzed lat ;)
Thx, Michał Pol.
Michał Pol sam o sobie:
"Uważam się za bardzo obiektywnego dziennikarza, nigdy nikogo nie faworyzuję, jestem w stanie dowalić Barçy, jeśli sobie zasłuży. Jestem w stanie zachwycić Kaką albo docenić Ronaldo czy Beckhama. Tymczasem po tamtej wizycie, kiedy mówię o Realu czy Milanie wiele osób słucha moich słów przez pryzmat fana Barçy. Z zawodowego punktu widzenia to mój błąd. Natomiast ja sam nie mam sobie nic do zarzucenia. A jeszcze w ramach anegdoty ujawnię Wam, że za pokazanie w TV wina "Barça Campeo" KRRiT ukarała TVP grzywną, uznając, że dopuściłem się nielegalnej reklamy alkoholu z podaniem ceny (2 euro) i producenta (FC Barcelona)!
Rozmawiał Darek "pagani" Gałandziej
- Kiedy byłem małym chłopcem ktoś przywiózł mi w prezencie dwa proporczyki: Realu Madryt i Barcelony. Nie znałem wówczas ani historii, ani nawet nie widziałem na oczy obu drużyn. Oba powiesiłem więc na oknie, nie zdając sobie sprawy z niestosowności tego czynu. Wisiały tak razem parę lat, aż... - to musiał być 1990 - obejrzałem w TVP jak AC Milan gromi Real 5:0 (po golach Rijkaarda, Gullita i van Bastena) i uznałem, że proporczyk tej drużyny wisieć u mnie nie może. Została Barça...
Posiada Pan legitymację Socio?
- Nie posiadam, tak jak i żadnej organizacji partyjnej, bo w moim zawodzie byłoby to nieetyczne, co nie oznacza, że prywatnie nie mam swoich sympatii.
Jak duże jest Pana przywiązanie do barw Blaugrany? Ogląda Pan mecz a potem o nim zapomina czy też jest pan całkowitym 'odlotowcem' na punkcie FCB, który do ślubu chciałby pójść z garniturze w czerwono-niebieskie pasy itp. itd.
- Nie jestem fanatykiem. Lubię po prostu dobry futbol, lubię o nim gadać. Dziś łatwo być fanem Barçy, kiedy jest to po prostu najładniej grająca drużyna na świecie. Ale pamiętam też stare, złe czasy.
99% Culé opinię o piłkarzu - jako człowieku, wyrabia sobie oglądając jego wyczyny na boisku. Pan, jako jeden z "flagowych" dziennikarzy Gazety Wyborczej zapewne miał okazję porozmawiać, z którymś z zawodników Barçy. Czy jest piłkarz, z którym rozmowa zapadłą Panu jakoś szczególnie w pamięci?
- Kilka. Do dziś czuję dreszcz emocji po rozmowie z Johanem Cruyffem, prawdziwą legendą. To było w Stuttgarcie w 1994 roku na turnieju Mercedesa tuż po Mistrzostwach Świata w USA. Romario przedłużył sobie wakacje i wszyscy pytali Cruyffa o konsekwencje, czym był wkurzony. Podczas rozmowy był bardzo zasadniczy, ani grama dowcipu. Dopiero w ostatnim pytaniu uchylił odrobinę maskę. Zapytałem go co czuje patrząc, jak gra i strzela bramki Jordi, jego syn, którego wprowadził właśnie z juniorów do pierwszej drużyny, pozwolił mu grać u boku Stoiczkowa. A Cruyff odparł, że... chętnie by się z nim zamienił na role. To było bardzo ludzkie. Potem rozmawiałem z nim w Zurichu podczas ceremonii wręczania odznaczenia panu Kazimierzowi, ale wtedy już nie doczekałem się "błysku".
Wtedy w 1994 w Stuttgarcie doszło też do niesamowitej sytuacji. W turnieju brały udział jeszcze Bayern Monachium, PSV Eindhoven i VfB Stuttgart. Na meczu tych ostatnich siedziałem na prawie pustej trybunie dla prasy, gdy nagle... na trybunę wszedł cały Bayern i cała Barca. Nagle wokół mnie tłum gwiazd, które jeszcze uprzejmie pytają czy mogą usiąść obok. Nie mogłem tego nie wykorzystać, choć nie miałem przygotowanych pytań. Najpierw do Cruyffa, który odmówił rozmowy na stadionie. No to wystartowałem do Jose Bakero, bo go bardzo lubiłem. Zgodził się, ale nie mogliśmy się dogadać, bo ja nie mówię po hiszpańsku, a on słabo po angielsku. W końcu się wkurzył i zawołał Jordi'ego, żeby przyszedł tłumaczyć. I Jordi karnie przetłumaczył całą rozmowę. W jej trakcie zapytałem o Romana Koseckiego. Bakero się zaśmiał i zawołał do Miguela Nadala - Hej, opowiedz coś dziennikarzowi z Polski o "Kosekim". A ten tylko pokazał nam wysunięty środkowy palec. Bakero wyjaśnił, że robią sobie jaja z Nadala za to, jak pilnował "Kosy" w poprzednim meczu z Atlético Madryt, w którym Polak zdobył dwa gole.
Ale najlepszy wywiad z piłkarzem Barcelony zrobiłem na Camp Nou w 1995 z Robertem Prosineckim. Po meczu z Meridą spotkałem go na konferencji, był kontuzjowany, stał z boku, ledwo go poznałem, bo zapuścił brodę. Okazało się, że zna świetnie niemiecki. Trwała wojna w byłej Jugosławii. Opowiedział, że przyjeżdża nocą na Camp Nou i chodzę w mroku po murawie. To pozwala mu się odprężyć i zapomnieć o tym, co dzieje się w ojczyźnie. Niesamowity wywiad.
Nie pojawił się Pan już od dawna w przed meczowym studiu Ligi Mistrzów realizowanym przez TV publiczną. Powiedzmy sobie szczerze, bez Pana wieje stamtąd nudą! Ludzie nie chcą słuchać jak nieszczęsny komentator po raz enty powtarza oczywistości. Czy jest jakaś szansa, że znów ujrzymy Pana na ekranie telewizorów?
- Ja komentuję skróty LM, zwykle tuż przed 0.00. Zapraszam w najbliższy wtorek i środę;) Do studia meczowego przychodzą inni eksperci, z których Maciek Szczęsny jest moim ulubionym. Ma niesamowitą ironię i dowcip, którego mu zazdroszczę.
W drużynie "Gazety Wyborczej" gra Pan na bramce. Więc pewnie krytyka Victora Valdésa przychodzi Panu najłatwiej?
- Gdybyście słyszeli jak Szczęsny mnie opieprza przez cały mecz, kiedy gramy razem - bo on u nas stoi na obronie... ;) Ja jestem amatorem. Nie krytykuję Valdésa, bo mam się za lepszego od niego i wiem lepiej ;) Po prostu uważam, że to jest bramkarz zbyt małego formatu na taki klub. Powinien tam bronić Jose Reina, drugi najlepszy bramkarz w Hiszpanii po Casillasie. Ktoś powinien zapłacić głową za to, że ktoś w juniorach nie poznał się na takim zawodniku jak Reina czy Cesc Fabregas.
Obrona Katalończyków zdaje się grać ostatnimi czasy dobrze jak nigdy. Jednak jak na formację defensywną drużyny, która ma mocarstwowe zapędy to ciągle za mało. Kto Pana zdaniem podczas letniego okna transferowego powinien zasilić szyki formacji obronnej Barçy?
- Nie wierzę, żeby mieli się pozbyć Valdésa. Ale gdyby, to poleciłbym właśnie Reinę. Albo Brazylijczyka Gomeza z PSV - niesamowity potencjał. Ostatnio dał wprawdzie ciała w meczach LM z Olympique Lyon, ale jak dla mnie to on jest jak Dida, a może lepszy. Chciałbym też, żeby w Barçy grał Lucio, bardzo dobry chłopak.
4 lata temu, przed Mistrzostwami Świata w Korei i Japonii wielu sugerowało, że Real Madryt, gdyby tylko został jako drużyna dopuszczony do turnieju o Puchar Świata, miałby wielkie szanse w nim zwyciężyć. Czy dziś, można powiedzieć takie słowa o Barcelonie?
- Hmmm, pewnie gdyby Barça zagrała na Mundialu doszłaby do finału. Do finału oczywiście z Brazylią. A wygrałaby ta drużyna w której zagrałby Ronaldinho ;).
Jak po tylu latach czekania smakowało zeszłoroczne Mistrzostwo Hiszpanii?
- No comments ;).
Świętujemy w tym roku podwójną koronę zdobytą przez Barçę?
- Się zobaczy ;).
I na sam koniec gorący temat - DERBY. Jakie wrażenie pozostawił po sobie ten mecz?
- Niedosytu. Powinno paść dużo więcej goli. Szkoda, że Barça strzeliła gola po karnym, którego moim zdaniem nie było. Dziwi mnie nieskuteczność Barçy w trzecim kolejnym meczu po Maladze i Benfice. I to mimo tak ofensywnego ustawienia z Giuly'm za van Bommela w pewnym momencie. Co do meczu, byłem pełen podziwu dla Casillasa i uznania dla Ronaldo, krytykowanego niemiłosiernie i uznanego za całe nieszczęśie Realu i sprawce kryzysu, choć to nie do końca prawda.
Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam.
- Dzięki za rozmowę i wywołanie fajnych wspomnień sprzed lat ;)
Thx, Michał Pol.
Michał Pol sam o sobie:
"Uważam się za bardzo obiektywnego dziennikarza, nigdy nikogo nie faworyzuję, jestem w stanie dowalić Barçy, jeśli sobie zasłuży. Jestem w stanie zachwycić Kaką albo docenić Ronaldo czy Beckhama. Tymczasem po tamtej wizycie, kiedy mówię o Realu czy Milanie wiele osób słucha moich słów przez pryzmat fana Barçy. Z zawodowego punktu widzenia to mój błąd. Natomiast ja sam nie mam sobie nic do zarzucenia. A jeszcze w ramach anegdoty ujawnię Wam, że za pokazanie w TV wina "Barça Campeo" KRRiT ukarała TVP grzywną, uznając, że dopuściłem się nielegalnej reklamy alkoholu z podaniem ceny (2 euro) i producenta (FC Barcelona)!
Rozmawiał Darek "pagani" Gałandziej
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)