Rozpracowujemy rywala: Reyes

Aro

16 maja 2006, 16:45

Brak komentarzy
Najbardziej pechowym graczem w Lidze Mistrzów (45 występów) jest Jose Antonio Reyes, diabeł z piłką przy nodze, który nie raz już zmierzył się na boisku z zawodnikami Barcelony. Ten cygan z pochodzenia a sevillista z serca urodził się w Utrerze 22 lata temu a przez swoich najstarszych kibiców pamiętany jest jako młody chłopiec z długimi, rozwiewanymi przez wiatr, włosami, co nijak ma się do jego obecnego uczesania. Już w wieku 11 lat dołączył do drużyny trampkarzy FC Sevilla i tam po kolei zdobywał kolejne stopnie wtajemniczenia, aż do pierwszej drużyny. W kamieniołomie klubowym znajdował się prawdziwy diament, wymagający jednak oszlifowania, co FC Sevilla skrzętnie czyniła: już w wieku 15 lat Jose podpisał pierwszy kontrakt z klubem, zaś rok później zadebiutował w Primera Division przeciwko Saragossie (2-1) wspólnie z Marcosem Alonso. Był to 30 stycznia 2000 roku, a rajdy Reyesa już były prawie nie do zatrzymania.

W sierpniu 2001 Jose Antonio Reyes podpisał z Sevillą kontrakt do 2008 roku, z klauzulą opiewającą na 36 milionów euro. 26 sierpnia tego samego roku, już jako posiadacz profesjonalnego kontraktu, zagrał w La Liga przeciwko Barcelonie, zaś na ławce trenerskiej siedział wtedy Joaquin Caparros. Azulgrana wygrała 2-1, oba gole strzelił Patrick Kluivert. Reyes grał również w reprezentacji Hiszpanii we wszystkich kategoriach wiekowych. Zadebiutował już w 2003 roku za kadencji Iñaki Sáeza, tego samego trenera, u którego tworzył druzgocący przeciwników atak wespół z Fernando Torresem. Obaj zagrali również na EURO 2004 w Portugalii, gdzie Hiszpania nawet nie wyszła z grupy...

W lutym 2004 roku parol na złotego chłopca z Sevilli zagiął sam Arsenal Londyn, poprzedni klub Reyesa nie stracił na tym interesie i otrzymał dokładnie tyle, ile wynosił zapis w kontrakcie: 36 milionów euro. Reyes zaczął trwającą do dziś przygodę z Premier League, będąc jednocześnie pierwszym Hiszpanem w Lidze Angielskiej. Błyszczał również w Lidze Mistrzów. W swoim domu w Londynie "zamontował" kojarzący mu się z Andaluzją "róg", składający się z produktów tego hiszpańskiego regionu. Nigdy nie brakuje w nim szynki andaluzyjskiej. Razem z Jose Antonio do Londynu zostali sprowadzeni jego rodzice - Francisco i Mari - oraz jego dziewczyna Remedies, z którą jakiś czas temu zerwał, czego nie omieszkały zauważyć angielskie brukowce. Kibice odnoszą się do Reyesa, jak to mają w zwyczaju, z ogromną dawką serca, są do niego przywiązani i doceniają jego występy, niemniej jednak otrzymuje też wsparcie ze strony klubu. Nawet sam Wenger zaczął go bronić po usłyszeniu żartu dotyczącego Jose w radiu. Jednak angielskie tabloidy ciągle kpiły z Hiszpana. Luis Aragones chciał przestać go powoływać do reprezentacji, po tym jak poszła plotka o rasistowskich odzywkach ze strony Reyesa do Henry'ego. Jednak okazało się to tylko prowokacją dziennikarską i nieprawdą; Hiszpan zawsze podziwiał Francuza i nigdy nie okazywał rasizmu.

Teraz Jose Antonio Reyes ma nową dziewczynę, z którą myślą o czymś więcej. Ale wróćmy do piłki i skierujmy nasze oczy na Hiszpana. Jeśli Reyes jest w formie, potrafi zagrać nie gorzej od najlepszych na świecie, jednak często jest potępiany za słaby charakter i nieregularność w występach. Często bywa tak, że Jose gra w jednym meczu wyśmienicie, a już w następnym poniżej krytyki. Czy jednak do końca tak jest? Wielu kibiców FC Sevilli ciągle pamięta mecz na Estadi z Barceloną, gdy cudowną bramkę na 1-0 strzelił Ronaldinho. Wtedy Reyes wpadł w sportową złość i zanotował jeden z najlepszych występów w karierze. Co więcej, wywalczył rzut karny i sam go wykorzystał, doprowadzając do remisu. Tak więc Blaugrana, uwaga na tego pana!

Miejsce urodzenia: Utrera, Hiszpania
Data urodzenia: 01.09.1983
Wzrost: 1,75 m
Waga: 71 kg
Pozycja: ofensywny pomocnik/napastnik
Kontrakt z Arsenalem do: 2009

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze