Podsumowanie marca
Walka o tytuł mistrza Hiszpanii rozgorzała na dobre. W grze wciąż liczą się trzy kluby: Barcelona, Sevilla oraz Valencia. Wydaje się jednak, że "Nietoperze" powoli opadają z sił o czym świadczy chociażby ich ostatnia porażka z niżej notowanym zespołem Racingu Santander. "Che" tracą już 6 oczek do prowadzącej w tabeli Primera Division Barcelony.
Trzeci miesiąc 2007 roku był dla Ronaldinho i spółki bardzo męczący, mimo iż rozegrali w nim tylko cztery spotkania. Byli to jednak nie byle jacy rywale: Sevilla, Liverpool, Real Madryt oraz świetnie spisujący się w tym sezonie beniaminek La Liga - Recreativo Huelva.
Dwa spośród tych czterech meczy zakończyły się zwycięstwem Barçy, podopieczni Rijkaarda zanotowali również po jednym remisie i porażce.
Katalończycy strzelili 9 bramek, portero Barcelony pięciokrotnie wyjmował piłkę z siatki (wszystkie Valdés), dwukrotnie schodząc z boiska z czystym kontem. Najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem marca okazał się mały wzrostem, ale wielki duchem Argentyńczyk Leo Messi - zdobywca 4 goli. 2 trafienia na swoim koncie zapisał powracający po bardzo ciężkiej kontuzji Samuel Eto'o, a po jednej bramce dołożyli Eidur Gudjohnsen, Ronaldinho i Zambrotta.
"Najbardziej koleżeńskim" zawodnikiem okazał się Deco, który dwukrotnie asystował przy golach kompanów z drużyny. Po jednej asyście dołożyli Xavi, Eto'o, Ronaldinho, Zambrotta i Sylvinho.
Najwięcej występów na swoim koncie zanotowali Victor Valdés, Carles Puyol, Xavi oraz Iniesta (4 mecze w pełnym wymiarze czasowym). Najmniej czasu na boisku spędzili Saviola, Belletti (po 20 minut) oraz "Guddy" (40 minut).
Zawodnicy Blaugrany obejrzeli podczas marcowych spotkań 9 żółtych i trzy czerwone kartki. W tej klasyfikacji "przodowali": Rafa Márquez, Oleguer oraz Deco. Po jednym upomnieniu "dołożyli": Eto'o, Thuram i Iniesta. Z powodu czerwonej kartki boisko opuszczali: Giuly, Zambrotta i Oleguer.
Już trzeciego marca piłkarze Barçy wyjechali do Sewilli, aby zmierzyć się z wiceliderem tabeli rozgrywek o mistrzostwo Hiszpanii - FC Sevillą dowodzoną przez Juande Ramosa. Mecze tego typu toczą się zazwyczaj o coś więcej niż zwycięstwo, często określane są mianem "meczu o 6 punktów". Jak się później okazało i w tym przypadku znawcy światowej piłki mieli rację, bowiem po porażce w Andaluzji Katalończycy opuścili fotel lidera, który stracili na rzecz zdobywców Pucharu UEFA. Piłkarze Rijkaarda grający w składzie: Valdés; Zambrotta, Oleguer, Puyol, Gio; Márquez, Iniesta, Xavi; Giuly, Messi i Ronaldinho schodzili z boiska pokonani. Nawet wejście na boisko Eto'o, Savioli i Edmílsona nie zmieniło nic w grze zespołu. Bramki zdobywali Ronaldinho dla Barçy oraz Kerzhakov i Alves dla rywali. Bardzo nerwowy tego wieczoru był arbiter spotkania, pan Vasquez, który wyrzucił z boiska Ocio, Zambrottę oraz Giuly'ego.
Trzy dni później barceloniści udali się na Wyspy, aby w pojedynku z Liverpoolem odrobić straty z przegranego na Camp Nou pierwszego meczu w ramach 1/8 finału Champions League. Zadanie udało się wykonać tylko połowicznie, gdyż zwycięstwo w stosunku 1-0 oznaczało awans ekipy Rafy Beniteza do dalszego etapu rozgrywek. Holenderski szkoleniowiec Barcelony wystawił następującą jedenastkę: Valdés; Oleguer, Thuram (Gudjohnsen, min.70), Puyol; Márquez, Iniesta, Xavi, Deco; Ronaldinho, Messi, Eto'o (Giuly, min.60). Bramka strzelona przez Islandczyka Gudjohnsena na kwadrans przed końcem meczu to było za mało, aby tamtego wieczoru wyrzucić Liverpool poza burtę Ligi Mistrzów i faktem stało się, że w Atenach dojdzie do zmiany na tronie zarezerwowanym dla najlepszej drużyny Starego Kontynentu.
10 marca Camp Nou zapełniło się niemalże w 100%, gdyż do Katalonii przyjechał rywal nie byle jaki - Real Madryt. Mimo iż "Królewscy" nie grają w ostatnich latach najlepiej, to Gran Derbi zawsze wywołują specjalne emocje, chociażby ze względu na animozje jakie dzielą kibiców obu drużyn. Rijkaard ustawił zespół w następujący sposób: Valdés; Oleguer, Puyol, Thuram; Xavi, Márquez (Gudjohnsen, 80'), Deco (Belletti, 70'), Iniesta; Messi, Eto'o (Sylvinho, 45'), Ronaldinho. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, padło sześć bramek, a spotkanie zakończyło się remisem 3-3. Hat-trick ustrzelił w tym meczu Leo Messi, dla którego było to z pewnością wspaniałe przeżycie. Koledzy z formacji defensywnej spisywali się jednak gorzej, dwukrotnie Valdésa zaskoczył van Nistelrooy, jedno trafienie dołożył Sergio Ramos. Jak się jednak później okazało, był to "zwycięski remis", bowiem Barça w pięknym stylu powróciła na fotel lidera tabeli Primera Division.
Tydzień później podopieczni Rijkaarda wyjechali do Huelvy, aby na Nuevo Colombino zmierzyć się z rewelacją obecnych rozgrywek, beniaminkiem Recreativo. Drużyna, która w oczach bukmacherów miała być przysłowiowym "chłopcem do bicia" spisuje się nadzwyczaj dobrze. Rozbiła Real Madryt 3-0, pokonała Valencię 2-0 i Atlético 1-0, więc kibice gospodarzy z pewnością liczyli na kolejną niespodziankę jaką miało być zwycięstwo tego zespołu nad mistrzem Hiszpanii. Podopieczni Rijkaarda grający w składzie: Valdés; Zambrotta, Sylvinho (84' Edmílson), Puyol, Thuram; Iniesta, Xavi, Deco (68' Gio); Messi, Ronaldinho (80' Gudjohnsen), Eto'o nie dali jednak żadnych szans rywalom rozbijając ich aż 4-0. Dwa gole uzyskał Kameruńczyk Eto'o, a po jednym trafieniu na swoim koncie dopisali Zambrotta oraz Messi. Po tym spotkaniu piłkarze porozjeżdżali się na zgrupowania swoich reprezentacji narodowych. Następne spotkanie dopiero 1 kwietnia.
W kwietniu zawodników "Dumy Katalonii" czeka pięć pojedynków, w tym mecz z groźną w tym sezonie Zaragozą oraz z gorzej spisującymi się w tym sezonie Deportivo oraz Villarreal. Miejmy nadzieję, że za ponad miesiąc będziemy dużo spokojniejsi o losy mistrzostwa Hiszpanii oraz Pucharu Króla, o które wciąż walczą nasi ulubieńcy...
Trzeci miesiąc 2007 roku był dla Ronaldinho i spółki bardzo męczący, mimo iż rozegrali w nim tylko cztery spotkania. Byli to jednak nie byle jacy rywale: Sevilla, Liverpool, Real Madryt oraz świetnie spisujący się w tym sezonie beniaminek La Liga - Recreativo Huelva.
Dwa spośród tych czterech meczy zakończyły się zwycięstwem Barçy, podopieczni Rijkaarda zanotowali również po jednym remisie i porażce.
Katalończycy strzelili 9 bramek, portero Barcelony pięciokrotnie wyjmował piłkę z siatki (wszystkie Valdés), dwukrotnie schodząc z boiska z czystym kontem. Najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem marca okazał się mały wzrostem, ale wielki duchem Argentyńczyk Leo Messi - zdobywca 4 goli. 2 trafienia na swoim koncie zapisał powracający po bardzo ciężkiej kontuzji Samuel Eto'o, a po jednej bramce dołożyli Eidur Gudjohnsen, Ronaldinho i Zambrotta.
"Najbardziej koleżeńskim" zawodnikiem okazał się Deco, który dwukrotnie asystował przy golach kompanów z drużyny. Po jednej asyście dołożyli Xavi, Eto'o, Ronaldinho, Zambrotta i Sylvinho.
Najwięcej występów na swoim koncie zanotowali Victor Valdés, Carles Puyol, Xavi oraz Iniesta (4 mecze w pełnym wymiarze czasowym). Najmniej czasu na boisku spędzili Saviola, Belletti (po 20 minut) oraz "Guddy" (40 minut).
Zawodnicy Blaugrany obejrzeli podczas marcowych spotkań 9 żółtych i trzy czerwone kartki. W tej klasyfikacji "przodowali": Rafa Márquez, Oleguer oraz Deco. Po jednym upomnieniu "dołożyli": Eto'o, Thuram i Iniesta. Z powodu czerwonej kartki boisko opuszczali: Giuly, Zambrotta i Oleguer.
Już trzeciego marca piłkarze Barçy wyjechali do Sewilli, aby zmierzyć się z wiceliderem tabeli rozgrywek o mistrzostwo Hiszpanii - FC Sevillą dowodzoną przez Juande Ramosa. Mecze tego typu toczą się zazwyczaj o coś więcej niż zwycięstwo, często określane są mianem "meczu o 6 punktów". Jak się później okazało i w tym przypadku znawcy światowej piłki mieli rację, bowiem po porażce w Andaluzji Katalończycy opuścili fotel lidera, który stracili na rzecz zdobywców Pucharu UEFA. Piłkarze Rijkaarda grający w składzie: Valdés; Zambrotta, Oleguer, Puyol, Gio; Márquez, Iniesta, Xavi; Giuly, Messi i Ronaldinho schodzili z boiska pokonani. Nawet wejście na boisko Eto'o, Savioli i Edmílsona nie zmieniło nic w grze zespołu. Bramki zdobywali Ronaldinho dla Barçy oraz Kerzhakov i Alves dla rywali. Bardzo nerwowy tego wieczoru był arbiter spotkania, pan Vasquez, który wyrzucił z boiska Ocio, Zambrottę oraz Giuly'ego.
Trzy dni później barceloniści udali się na Wyspy, aby w pojedynku z Liverpoolem odrobić straty z przegranego na Camp Nou pierwszego meczu w ramach 1/8 finału Champions League. Zadanie udało się wykonać tylko połowicznie, gdyż zwycięstwo w stosunku 1-0 oznaczało awans ekipy Rafy Beniteza do dalszego etapu rozgrywek. Holenderski szkoleniowiec Barcelony wystawił następującą jedenastkę: Valdés; Oleguer, Thuram (Gudjohnsen, min.70), Puyol; Márquez, Iniesta, Xavi, Deco; Ronaldinho, Messi, Eto'o (Giuly, min.60). Bramka strzelona przez Islandczyka Gudjohnsena na kwadrans przed końcem meczu to było za mało, aby tamtego wieczoru wyrzucić Liverpool poza burtę Ligi Mistrzów i faktem stało się, że w Atenach dojdzie do zmiany na tronie zarezerwowanym dla najlepszej drużyny Starego Kontynentu.
10 marca Camp Nou zapełniło się niemalże w 100%, gdyż do Katalonii przyjechał rywal nie byle jaki - Real Madryt. Mimo iż "Królewscy" nie grają w ostatnich latach najlepiej, to Gran Derbi zawsze wywołują specjalne emocje, chociażby ze względu na animozje jakie dzielą kibiców obu drużyn. Rijkaard ustawił zespół w następujący sposób: Valdés; Oleguer, Puyol, Thuram; Xavi, Márquez (Gudjohnsen, 80'), Deco (Belletti, 70'), Iniesta; Messi, Eto'o (Sylvinho, 45'), Ronaldinho. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, padło sześć bramek, a spotkanie zakończyło się remisem 3-3. Hat-trick ustrzelił w tym meczu Leo Messi, dla którego było to z pewnością wspaniałe przeżycie. Koledzy z formacji defensywnej spisywali się jednak gorzej, dwukrotnie Valdésa zaskoczył van Nistelrooy, jedno trafienie dołożył Sergio Ramos. Jak się jednak później okazało, był to "zwycięski remis", bowiem Barça w pięknym stylu powróciła na fotel lidera tabeli Primera Division.
Tydzień później podopieczni Rijkaarda wyjechali do Huelvy, aby na Nuevo Colombino zmierzyć się z rewelacją obecnych rozgrywek, beniaminkiem Recreativo. Drużyna, która w oczach bukmacherów miała być przysłowiowym "chłopcem do bicia" spisuje się nadzwyczaj dobrze. Rozbiła Real Madryt 3-0, pokonała Valencię 2-0 i Atlético 1-0, więc kibice gospodarzy z pewnością liczyli na kolejną niespodziankę jaką miało być zwycięstwo tego zespołu nad mistrzem Hiszpanii. Podopieczni Rijkaarda grający w składzie: Valdés; Zambrotta, Sylvinho (84' Edmílson), Puyol, Thuram; Iniesta, Xavi, Deco (68' Gio); Messi, Ronaldinho (80' Gudjohnsen), Eto'o nie dali jednak żadnych szans rywalom rozbijając ich aż 4-0. Dwa gole uzyskał Kameruńczyk Eto'o, a po jednym trafieniu na swoim koncie dopisali Zambrotta oraz Messi. Po tym spotkaniu piłkarze porozjeżdżali się na zgrupowania swoich reprezentacji narodowych. Następne spotkanie dopiero 1 kwietnia.
W kwietniu zawodników "Dumy Katalonii" czeka pięć pojedynków, w tym mecz z groźną w tym sezonie Zaragozą oraz z gorzej spisującymi się w tym sezonie Deportivo oraz Villarreal. Miejmy nadzieję, że za ponad miesiąc będziemy dużo spokojniejsi o losy mistrzostwa Hiszpanii oraz Pucharu Króla, o które wciąż walczą nasi ulubieńcy...
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)